„Polityka nienawiści i prześladowania w sferze publicznej – jak im przeciwdziałać?” Debata zorganizowana przez Fundację Otwarty Dialog 8.05.2019 r.

  • 20.05.2019
  • Autor: Joanna Cuper

Wydarzenie pt. „Polityka nienawiści i prześladowania w sferze publicznej – jak im przeciwdziałać?” odbyło się 8 maja br. w Centrum Konferencyjnym Wilcza w Warszawie. Debata, której organizatorem oraz gospodarzem była Fundacja Otwarty Dialog, zgromadziła znaczną publiczność, którą stanowiło około 90 osób na widowni oraz przedstawiciele mediów z siedmiu redakcji, między innymi PAP, TVP Info, East News i Dziennik Trybuna. Transmisję dla widzów w Internecie przeprowadził Video-KOD oraz ORD TV.

W mowie otwierającej, poprzedzonej minutą ciszy pamięci Karola Modzelewskiego, Bartosz Kramek (Przewodniczący Rady ODF) mówił: „(…) mieliśmy zamiar mówić o mowie nienawiści, ale - jak słusznie zwrócił uwagę pan Jacek Szymanderski, w naszym kraju ma ona nie tylko skalę, ale także wymiar i komponent instytucjonalny, stąd słuszniejsze wydaje się określenie jej mianem polityki. Świadomej, cynicznej, opartej na sprawdzonych wzorcach historycznych.” Przywołał następnie kilka przykładów efektów polityki nienawiści ostatnich lat, między innymi:

- symboliczne szubienice dla sześciorga opozycyjnych europosłów do Parlamentu Europejskiego;

- atak na tzw. „Kobiety z mostu” zaatakowane przez uczestników Marszu Niepodległości na Moście Poniatowskiego w Warszawie w listopadzie 2017 r.;

- animacje Barbary Pieli, tzw. „Plastusie” zawierające treści antysemickie i w sposób skrajnie dehumanizujący ukazujący sylwetki m.in. Hanny Gronkiewicz – Waltz, Jurka Owsiaka czy Mateusza Kijowskiego;

- ujawnienie danych osobowych, miejsc pracy oraz wizerunków osób, które rzekomo miały zaatakować dziennikarkę TVP Magdalenę Ogórek pod budynkiem TVP w Warszawie przy ul. Jasnej;

(…) Nienawiść nie tylko zatruwa życie publiczne, nienawiść zabija. Co jest jej źródłem, co jest jej paliwem?” pytał Bartosz Kramek. Na te pytania starali się odpowiedzieć zaproszeni goście.

Wydarzenie podzielone zostało na dwa bloki. W pierwszym, moderowanym przez Jacka Szymanderskiego – działacza opozycji antykomunistycznej oraz członka Rady ODF – udział wzięli:
- Beata Geppert – aktywistka uliczna, jedna z 14 kobiet z Mostu Poniatowskiego;
- Kornelia Wróblewska – posłanka na Sejm RP, kandydatka w wyborach do PE z regionu lubelskiego;
- Piotr Owczarski – były pracownik TVP, który po zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza występował  w Parlamencie Europejskim na temat propagandy i mobbingu w mediach publicznych.

Gośćmi Joanny Cuper - aktywistki polskiej opozycji ulicznej i działaczki Fundacji Otwarty Dialog - w drugim panelu byli:
- Jarosław Kaczyński – adwokat zaangażowany w obronę aktywistów-uczestników pokojowych protestów, radny m. st. Warszawy;
- Agata Stacewicz – adwokatka związana z ObyPomocą (programem pomocy prawnej Obywateli RP);                                                                   
- Magdalena Klim – aktywistka opozycji ulicznej, znana jako “Ruda”.

Zobacz pełną galerię

Mowa nienawiści a polityka nienawiści

Otwierając pierwszy panel, pan Jacek Szymanderski powiedział: „Mowa nienawiści jest co najwyżej instrumentem polityki nienawiści. Natomiast polityka nienawiści, jak wiadomo, służy mobilizacji określonej grupy nienawistników (…), ma służyć zasadniczemu podziałowi. Nienawiść uniemożliwia przepływ elektoratu  między grupami”.

W odniesieniu do samego zjawiska aktualnie uprawianej w Polsce polityki nienawiści, jako pierwsza wypowiedziała się Beata Geppert: „W mniejszym stopniu także inne ugrupowania tego typu rzeczy uprawiały. Oczywiście to jest w tej chwili zwielokrotnione, co do tego nie ma wątpliwości, że ta polityka nienawiści ze strony tych władz akurat jest wielokrotnie większa od tej, która występowała wcześniej, ale po tej naszej stronie też były zachowania nieprzyzwoite”.

Mecenas Jarosław Kaczyński zauważył: „Mowa nienawiści, a w szczególności polityka nienawiści jest po to, aby ułatwić sobie uzasadnianie swojego działania ponieważ jeżeli kogoś wykluczamy, a wcześniej go hejtowaliśmy, to jest to uzasadnione bo przecież te osoby, które były hejtowane, są nic nie warte. Jeżeli chcemy kogoś stłamsić, działamy przeciwko ‘gorszemu sortowi’, no to jest to w końcu ‘gorszy sort’. To jest dehumanizacja tych osób, które są hejtowane. To jest chyba ważniejsze dla każdej władzy, niż dzielenie”.

Wskazał też na kilka aspektów polityki nienawiści, które obserwuje w swojej pracy z prześladowanymi politycznie aktywistami opozycji ulicznej. Wymienił:

- represyjne działania organów państwowych (np. zamykanie aktywistów na tzw. „dołku”, czy bezpośrednie stosowanie przemocy w stosunku uczestników protestów społecznych), 

- przyzwolenie na nienawiść (brak stanowczej reakcji szeroko pojętej opinii publicznej i - przede wszystkim - władz na nienawiść np. ze strony grup radykalnie prawicowych.

Do wątku polityki nienawiści i stosowanych w jej ramach represjach za pokojowe protesty, m. in. za chęci powstrzymywania nienawistnych marszów środowisk radykalnej prawicy, nawiązała również adwokatka Agata Stacewicz, mówiąc: „Niewinni ludzie, którzy chcą bronić swoich wartości, takich jak wolność czy swoje przekonania, potrzebują ochrony prawnej i są wobec niewystarczających działań machiny państwa zupełnie bezbronni”.

Skąd się bierze mowa nienawiści?

Uczestnicy debaty dopatrywali się wielu powodów obecności i rozwoju mowy nienawiści w życiu publicznym. „Nie umiemy zaprzestać spirali nienawiści” - mówiła Beata Geppert.

Kornelia Wróblewska podeszła do problemu od strony mediów wykazując tabloidyzację języka w mediach publicznych - języka, który szokuje, niesie duży przekaz emocjonalny, stosuje dużo przymiotników i obrazuje przekaz. Informacje medialne są pisane prostym językiem oraz zawierają słowa, które mają od razu ukierunkować na sposób odbioru tematu przez czytelników/widzów (np. „głupi”, „niekompetentny”, „rasista”, itd.). Według raportu Rady Języka Polskiego, na który powołała się Kornelia Wróblewska, zaledwie co czwarty pasek w telewizji jest informacyjny. „Telewizja publiczna szczuje, manipuluje, oskarża opozycję, stosuje nieetyczne zabiegi językowe, używa słów np.: szokujący, skandaliczny, prowokacja, szantażować, żenujący, agresja, zmanipulowany, destabilizacja państwa, profanacja”, cytowała raport posłanka na Sejm RP.

Dalej, Kornelia Wróblewska mówiła o zasięgu telewizji publicznej, która nierzadko jako jedyna dociera do ludzi w mniejszych miejscowościach serwując odbiorcom pocięte wypowiedzi opozycji dopasowane kontekstem do propagandowego przekazu forsowanego przez władze. Ci ludzie, którzy  są często gorzej wykształceni, żyjący w zamkniętych społecznościach, nie potrafiący odnaleźć się w aktualnej cywilizacji postępu i mający inne problemy niż mieszkańcy dużych miast, zazwyczaj wprost powtarzają słowa propagandy zasłyszane w telewizji publicznej, np.: Tusk sprzedaje naród, skarży na Polskę itp.

Piotr Owczarski stwierdził, że „jesteśmy tolerancyjni wobec nietolerancji i mówimy, że mamy prawo do wolności wyrażania opinii”. Dlatego wyraził przekonanie, że wielu politykom w Polsce mowa nienawiści jest na rękę na etapie kampanii: „Jeśli uda ci się wskazać wroga i podzielić ludzi, jest duże prawdopodobieństwo, że wygrasz wybory”.

Ponadto, Piotr Owczarski mówił o czterech rodzajach mowy nienawiści:

- hejcie,
- zwracaniu się do kogoś przy pomocy słów definiujących przynależność do jakiejś dyskryminowanej grupy, np.: „ty Żydzie”,
- mówieniu o eksterminacji/zabijaniu przeciwników politycznych,
- kreowaniu pewnego obrazu rzeczywistości specyficznej opowieści o świecie, umiejętnie generalizującej i dzielącej ludzi na „my” i „oni”.

Do tego podziału nawiązała również posłanka Wróblewska. „Po co używamy mowy nienawiści? Po to, żeby stworzyć poczucie zagrożenia. Jeżeli stworzymy poczucie zagrożenia, to łatwo jest wskazać wroga i nastawić ludzi na tego konkretnego wroga. Prosty przykład – ‘my’ i ‘oni’. Taką metodę zastosował Adolf Hitler w latach 30tych – podzielił na ‘nas’ i na ‘nich’. ‘My’, po pierwsze: biali, prawdziwi Polacy, patrioci, a ‘oni’: wróg, nie szanują tradycji, nie wiadomo, z kim się kontaktują, wolą Europę niż nas – Polskę. Jarosław Kaczyński sięga do takich metod”.

Mecenas Kaczyński, zwrócił uwagę na to, że mowa nienawiści nie płynie z jednej strony. „Przez wiele lat, my przyzwalaliśmy na słowa, które należy nazwać mową nienawiści w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości i do tego obozu politycznego. I oni teraz odpowiadają nam tym samym, ale nie jednym baseballem, a dwoma, trzema, pięcioma”.

Moderatorka drugiego panelu powołała się raport Mowa nienawiści, mowa pogardy: „To, co powszechnie nazywane jest mową nienawiści wynika raczej z pogardy aniżeli z nienawiści, albowiem zbudowana jest na tej poniżającej emocji, która blokuje jakiekolwiek reakcje empatyczne i uprzedmiatawia innego człowieka”. Do pogardy nawiązała również Beata Geppert cytując Karola Modzelewskiego: „Wolę, by moja siostra pogarda, trzymała się ode mnie z daleka”.

Magdalena Klim podjęła się zdefiniowania mechanizmu polityki nienawiści skutkującej mową nienawiści. Mówiła o dwóch grupach ludzi: „Jedna grupa, to grupa osób wyrachowanych, perfidnych, które próbują wpływać i manipulować resztą, a reszta to jest ta druga grupa, która w jakiś sposób się temu poddaje bo w coś chce wierzyć, ma potrzebę zaufania komuś i nakręca się potem spirala w tych ludziach, którzy zostali zmanipulowani. Przez cały czas podkręcane jest to, co na początku zostało zasiane, to ziarno pogardy, nienawiści i potem już leci lawina. (…) Ta grupa wyżej dąży do zniszczenia, do zagłady reszty społeczeństwa”.

Kiedy to się zaczęło?

Uczestnicy spotkania przywoływali wiele momentów, które w ich ocenie rozpoczęły politykę nienawiści w Polsce. Były to między innymi:

- katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku 10.04.2010r.;

- decyzja o pochówku śp. Lecha Kaczyńskiego na Wawelu;

- pojawienie się pierwszych tabloidów – Faktu i Super Expressu;

- spalenie kukły Lecha Wałęsy przez Jarosława Kaczyńskiego w 1993 roku;

- wywiad Teresy Torańskiej z Jarosławem Kaczyńskim w 1994 r.;

- zabójstwo pracownika biura poselskiego PiS Marka Rosiaka w Łodzi w 2010 r.;

- Szkło Kontaktowe, które wyemitowane zostało po raz pierwszy na antenie TVN24 25 stycznia 2005 roku.

Czy da się zatrzymać mowę nienawiści?

„(…) Problem w Polsce polega na tym, że to [prawna regulacja mowy nienawiści – przyp. red.] jest takie na pół gwizdka” – odpowiedziała Beata Geppert. „Bo z jednej strony, jak latają ‘naziole’ po ulicach i krzyczą ‘Biała Europa albo bezludna Europa’ to jest to wolność słowa, a jak lata Ela Podleśna z ‘Matką Boską Tęczową’, to jest to obraza uczuć religijnych. Niestety, państwo pod tym względem stoi w rozkroku. Oczywiście świadomie”.

Kornelia Wróblewska rozpoczęła swoją odpowiedź na to pytanie słowami: „Trzeba zacząć szanować to prawo, które jest. A zwłaszcza musi to zacząć robić władza”.

Zatrzymanie mowy nienawiści Piotr Owczarski upatruje w interwencjach spoza granic Polski: „Trzeba mówić o tym głośno różnym instytucjom międzynarodowym, takim, które mają narzędzia nacisku”. Jako przykład, podał Stany Zjednoczone, które mogłyby zastosować środek nacisku w postaci wycofania sprzedaży uzbrojenia, na którym bardzo zależy obecnemu rządowi RP. Podał też inny sposób na obserwacje do czego polityka nienawiści może doprowadzić. „Erdogan jest chyba nauczycielem szefa partii rządzącej w Polsce. (…) Warto interesować się tym, co dzieje się na świecie, bo te wzorce są już realizowane i warto to oglądać, czytać, mówić o tym, bo od demokracji do totalitaryzmu jest bardzo krótka droga”.

Mecenas Kaczyński nawiązał do sytuacji, w której w tablicę przed Pałacem Prezydenckim ktoś rzucił słoikiem z fekaliami. „To jest nienawiść. Tego typu działania po każdej stronie należy napiętnować, bo napiętnowanie tego w sposób słowny, ale też prawny, jest początkiem do tego, żebyśmy zaczęli wychodzić z mowy nienawiści”.

Trzeba rozmawiać z ludźmi, żeby wiedzieli, że słowa potrafią ranić”, radziła Agata Stacewicz. „I tu też jest ogromna rola kobiet, bo my wychowujemy dzieci (…). Trzeba uczyć dzieci języków, żeby czuły się obywatelami wspólnoty europejskiej, żeby były mądre, wykształcone, żeby wiedziały, co to są podstawowe wartości”.

Edyta Gheribi, pierwszy gość specjalny wydarzenia, stwierdziła, że „jest już za późno, żeby zahamować mowę nienawiści, bo tak naprawdę nikt tego nie chce – ani media, ani społeczeństwo. To nie jest mowa, tylko język, który przenika do umysłów ludzi w każdym wieku”.

Magdalena Klim odpowiedziała na to pytanie powołując się na własne doświadczenia. „Byłam na piętnastu kontrmiesięcznicach i widziałam twarze osób, które szły w procesji. I to były faktycznie twarze, z których wylewała się nienawiść: zacięte usta, napięte mięśnie – taka mowa ciała, która pokazywała uczucia, emocje. Więc z własnego egoizmu postarajmy się nie nienawidzić, żeby być ładniejszymi ludźmi. Po prostu. Wyzbądźmy się tych emocji, żeby nie malowały nam się na twarzy”.

Czy w związku z kandydaturami posłów PiS do Europarlamentu, możliwe jest przeniesienie polskiej mowy nienawiści na grunt europejski?

Mamy inne kraje, z których też będzie tam paru fajnych posłów. (…) Wszystko zależy od tego, ile tego towarzystwa do Parlamentu się dostanie” - skomentowała Beata Geppert.

Czy UE pomoże zatrzymać mowę nienawiści w Polsce?

Beata Geppert wyraziła opinię, że tylko czynnik finansowy zaaplikowany przez Unię Europejską „wstrzymujący dopłaty, subwencje i finansowanie” zatrzyma mowę nienawiści. „Dobrze, że powstają raporty, że to wszystko jest monitorowane i kontrolowane. Tylko czy PiS boi się Unii Europejskiej?”- zastanawiała się Kornelia Wróblewska.

O bardziej konkretnych rozwiązaniach mówił Piotr Owczarski. Wspomniał o dyrektywie dotyczącej mediów, której przyjęcie będzie obowiązkowe dla krajów członkowskich UE do września 2020 r. „I o tym się w Polsce nie mówi, bo jest to temat niewygodny” - podkreślił. Przedstawił również treść dyrektywy: „Państwo członkowskie musi zapewnić, że krajowe organy regulacyjne wykonują swoje uprawnienia w sposób bezstronny i przejrzysty oraz zgodnie z celami niniejszej dyrektywy, w szczególności pluralizm mediów, procedury mianowania i odwoływania szefów krajowych organów regulacyjnych lub ich członków muszą być przejrzyste, niedyskryminujące i gwarantować wymagany stopień niezależności”. Nazwał ten przepis „dobrym prognostykiem” i działaniem przeciwko obserwowanym w Polsce „patologiom”, w odpowiedzi na które UE „szybko odpowiada, czyli tworzy nowe regulacje prawne, które mają wszystkie czarne dziury eliminować”.

Polityka/mowa nienawiści w świetle obowiązującego prawa

Zapytany o to, czy napis „Śmierć wrogom ojczyzny” może stać się powodem do pozwu oraz czy ktokolwiek może czuć się zagrożony taką ostentacyjną formą odpowiedzi środowisk radykalnej prawicy na politykę nienawiści uprawianą przez obecny rząd wielokrotnie nazywający swoich przeciwników politycznych, czy osób go krytykujących, „wrogami”, mecenas Kaczyński odpowiedział: „Nie jest to w praktyce możliwe, ponieważ grupa osób, która miałaby być obrażona, została obrażona w taki sposób, że ciężko byłoby udowodnić w sądzie, że chodziło o te konkretnie osoby. I pod tym względem nasze przepisy są dość archaiczne, martwe. To, co mamy w przepisach, to znieważenie konkretnej osoby lub konkretnej grupy osób. (…) Jeżeli dana osoba mówi o nas, wskazuje konkretnie na nas i nawołuje do popełnienia w stosunku  do nas przestępstwa – to nie musi być słowo, czasem wystarczy gest, przyśpiewka – to musi być to konkretnie skierowane do nas. No i, oczywiście, musimy mieć na to niezbite dowody”. W odniesieniu do potencjalnie nawołujących do przemocy haseł środowiska narodowościowego, Jarosław Kaczyński powiedział: „W wielu sytuacjach politycy i osoby ze skrajnej prawicy nauczyli się już jak się wypowiadać i jak nas obrażać, żeby nie łamać prawa. To jest przerażające. Jak stosować mowę nienawiści, żeby nie była mową nienawiści w rozumieniu kodeksu karnego”.

A co na to kodeks karny? Gdzie są te nieprzekraczalne granice, aby nie zostać pociągniętym do odpowiedzialności z tytułu używania mowy nienawiści? „Ciężko jest powiedzieć, co kogo dotknie, co sprawi, że będziemy czuli się zagrożeni. Na pewno łatwiejsze jest to w stosunku do nietykalności cielesnej. (…) Milczenie jest złotem. Starajmy się nie mówić zbyt dużo i nie obrażać nikogo” – radziła Agata Stacewicz.

Jak trudno w obecnej sytuacji politycznej bronić w sądzie ludzi, przeciwko którym nakręcana jest spirala nienawiści? „Bardzo wiele zależy od osoby sędziego” – odpowiedział Jarosław Kaczyński. „W kilku sprawach mieliśmy z osobami protestującymi taką sytuację, że sędzia w swoich ustnych motywach mówił: ‘Nie możecie zasłaniać się konstytucją, bo łamiecie prawo.’ Sędzia zdaje się nie zauważać, że z materiału dowodowego wynika, że te osoby nie łamały prawa tylko uczestniczyły w pokojowym proteście”. Ponadto mecenas zauważył, że polityka nienawiści stosowana przeciwko przeciwnikom politycznym nie ułatwia zadania. „Tworzenie obrazu danej osoby i wpływanie w ten sposób na opinię publiczną utrudnia działania. (…) Niełatwo jest wyjaśnić, dlaczego ‘Ruda z KOD-u’ nie jest ‘resortowym dzieckiem’”. Swoją wypowiedź mecenas zakończył stwierdzeniem, że pomimo wszelkich przeciwności społeczno-politycznych, zadanie prawników jest w tych przypadkach, de facto, „komfortowe”: „Moim zadaniem jest pokazywać prawdę. (…) Trzeba odkłamywać rzeczywistość”.

Mowa nienawiści w praktyce

W trakcie wydarzenia nie zabrakło też osobistych wyznań i refleksji osób, które mowy nienawiści doświadczyły na sobie w różnych formach. „Arek zadzwonił do mnie z informacją, że na portalu naziolskim o zasięgu 60 tysięcy osób podany jest mój adres domowy. I to jest taki moment, kiedy człowiekowi odchodzi wszystko. (…) A w domu jest dziecko, są psy i nie wiadomo, co dalej. To chyba był najgorszy moment, kiedy faktycznie poczułam się mocno zagrożona. Na szczęście skończyło się jedną kartką przypiętą do płotu” – opowiadała Magdalena Klim. Jednak, wbrew oczekiwaniom osób stosujących mowę nienawiści, nie musi ona wpływać na ludzi zastraszająco czy deprymująco. „Nie lubię mówienia, że jestem ofiarą, ponieważ nie czuję się ofiarą [polityki nienawiści - przyp. red.]. Nie spełniam warunków wiktymologii, nie mam potencjału na ofiarę” - mówiła dalej Magdalena Klim. „Udowodnimy, że osoba, która mnie uderzyła, nie miała prawa do tego i że poniesie konsekwencje”.

Drugi gość specjalny - Ilona Felicjańska-Montana, która spotkała się z nieprawdopodobnym wręcz hejtem w związku z problemami alkoholowymi, z jakimi się borykała, przedstawiła sposób, w jaki można radzić sobie z mową nienawiści. „Hejt może zabijać, ale ja na hejcie się zbudowałam. (…) Hejt nie musi być tylko zły” - mówiła pokazując, w jaki sposób można wykorzystać krytyczne czy negatywne opinie, aby poznawać swoje słabe punkty, pracować nad nimi i wzmacniać się. Ponadto, podała przykład, jak rozmawiać o hejcie z dziećmi: „Słowa hejtera mówią o tym, kim jest hejter i o tym, że on sam potrzebuje pomocy. Osoba hejtująca nie ma prawa definiować nas”.

Wydarzenie można podsumować słowami Marka Edelmana, które przypomniał Jacek Szymanderski: „Nienawiść jest łatwa. Miłość jest trudna i wymaga wyrzeczeń”.

Debata ta stanowiła dla nas swego rodzaju kontynuację dyskusji o konflikcie rządu ze społeczeństwem obywatelskim z września 2017 r., którą przeprowadziliśmy na Stadionie Narodowym w ramach międzynarodowej konferencji OBWE.

W spotkaniu udział wzięło około 120 osób. Między innymi byli to aktywiści społeczeństwa obywatelskiego, osoby związane z protestem osób z niepełnosprawnościami, ofiary mowy nienawiści, politycy, eksperci oraz, wspomniani we wstępie, przedstawiciele mediów publicznych oraz obywatelskich.

Szczególne podziękowania pragniemy złożyć:
Straży Obywatelskiej i Komendzie Stołecznej Policji za zabezpieczenie wydarzenia
Centrum Konferencyjnemu Wilcza
Hannie Roguskiej za obsługę rejestracji uczestników

Relacje uczestników debaty: