Monitoring sytuacji społeczno-politycznej w Kazachstanie

Prawa człowieka

W osiedleńczej kolonii karnej AP 162/10 (wieś Shiderty, obwód pawłodarski) 25-letnia więźniarka   Sabina Makhinina 10.10.2012 ogłosiła strajk głodowy na znak protestu przeciwko biciu i molestowaniu jej przez kierownictwo kolonii. Obrońcy praw człowieka sprawdzają te fakty i po raz kolejny zwracają uwagę na zamknięty charakter systemu penitencjarnego w Kazachstanie, który  nie  pozwala na badanie przypadków łamania praw więźniów.

Według słów Sabiny Makhininej, naczelnik jednostki operacyjnej Serik Aubakirov zmuszał ja, aby donosiła mu o wszystkim, co działo się w kobiecym baraku, a następnie próbował ją zgwałcić. Więźniarka twierdzi, że została sprowokowana do bójki, a następnie otrzymała zakaz pracy w kolonii.  Na swoją prośbę o umożliwienie jej wykonywania pracy, Makhinina uzyskała odpowiedź odmowną od naczelnika kolonii Bulata Nabiyeva. Wtedy zwróciła się ze skargą do komitetu nadzorującego wykonanie kar (KUIS).

Następnie Bulat Nabiyev i Serik Aubakirov zaczęli jej grozić, a człowiek Serika Aubakirova dosypał jej narkotyków. Została ukarana karą grzywny za znajdowanie się pod wpływem narkotyków. Na znak protestu ogłosiła strajk głodowy, ale po dwóch dniach 24.10.2012 została przewieziona do szpitala w miejscowości Ekibastuz (obwód pawłodarski).

30.10.2012 Sabina Makhinina przerwała strajk głodowy z powodu pogarszającego się stanu zdrowia. Oświadczyła, że jeśli wyniki postępowania służbowego prowadzonego w sprawie jej pobicia i molestowania, nie będą jej zdaniem sprawiedliwe, to podejmie przerwany strajk głodowy. Sabina  Makhinina w najbliższym czasie zostanie przewieziona do zakładu karnego – poinformowano nas w regionalnym oddziale KUIS.

Po przeprowadzeniu kontroli władze nie znalazły potwierdzenia dla powyższych faktów. Naczelnik wydziału KUIS w obwodzie pawłodarskim stwierdził, że zachowanie Makhininej ma związek z tym, że chce ona uniknąć powrotu do zamkniętego zakładu karnego, do którego zostanie wysłana za spowodowanie szeregu naruszeń.

Według słów przewodniczącej organizacji społecznej “Komitet Monitoringu Reformy Karnej i Obrony Praw Człowieka” Svetlany Kovlyaginej, w podobnych sytuacjach  poznanie prawdy jest bardzo trudne z powodu zamkniętego charakteru placówek specjalnych w Kazachstanie.

Wolność mediów

Naciski wywierane na media i liczne prowokacje, kierowane pod ich adresem ze strony władz, po raz kolejny potwierdzają występowanie poważnych problemów w dziedzinie wolności słowa w Kazachstanie. Społeczność międzynarodowa apeluje do władz o zwrócenie uwagi na prześladowania  wolności słowa w Kazachstanie oraz przeprowadzenie obiektywnego śledztwa w sprawie okrutnych napaści na dziennikarzy.

29.10.2012  redakcje gazet „Golos Respubliki” i „Vzglyad” poinformowały o złożeniu apelacji do Mangistauskiego Sądu Obwodowego, w charakterze trzeciej strony. Zwrócono się z wnioskiem o usunięcie z wyroku w sprawie Kozlova - fałszywych ich zdaniem - informacji na temat „ekstremistycznego charakteru działalności” tych gazet. Przypomnijmy, że w części uzasadnienia wyroku sąd stwierdził: „Analiza przedłożonych do badania obiektów wykazała, że treść koncepcyjna materiałów prezentowanych na kanale telewizyjnym „K+”, portalach internetowych „Stan-TV”, „Respublika”, gazetach „Respublika”, „Golos Respubliki”, „Vzglyad” była skierowana na wzniecanie społecznej nienawiści i inicjatorem tych działań jest M. Ablyazov.” Dlatego też materiały prezentowane przez te media „stanowią przyczynę powstania masowych zamieszek w dniu 16 grudnia”. Warto zauważyć, że oskarżenia pod adresem mediów zostały skierowane bez wcześniejszego zbadania zasadności tych zarzutów przez sąd. Nie przedstawiono dowodów na ekstremistyczny charakter działań. Wcześniej prokuratura nie wszczynała postępowań karnych skierowanych przeciwko tym mediom. W wyroku sąd nie powołał się na materiały mediów, które byłyby niezgodne z wymogami prawa.

01.11.2012 Przedstawiciel OBWE do spraw wolności mediów, Dunja Mijatovič na spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Kazachstanu Erlanem Idrisovem zaapelowała do władz o przeprowadzenie reformy kodeksu karnego i cywilnego zgodnie z zasadami demokracji oraz uchylenie ścigania karnego za oszczerstwo. Dunja Mijatovič  zaapelowała także o zwrócenie szczególnej uwagi na przypadki napaści dokonywanych na dziennikarzy oraz ich dokładne zbadanie.

Wcześniej, 09.08.2012 roku, w Astanie dokonano okrutnej napaści na dziennikarza — Ularbeka Baytaylaka, który doznał ciężkich obrażeń ciała. Materiały dziennikarza były publikowane w opozycyjnej gazecie „Dat”, gazecie „Czwarta władza”, tygodniku „Altyn tamyr”. Organizacja broniąca prawa człowieka Freedom House stwierdziła, że przypadek pobicia dziennikarza wymaga dokładnego zbadania i wyjaśnienia.

W Kazachstanie urzędnicy państwowi występują przeciwko dziennikarzom do sądu z powodu nieuzasadnionych oskarżeń o oszczerstwo, zmuszając ich do wypłacania olbrzymich odszkodowań. W ten sposób, system wymiaru sprawiedliwości wywiera nacisk na media informacyjne.

09.11.2012 oficer policji finansowej Arman Kozhakhmetov  wygrał sprawę przeciwko gazecie „Uralskaya nedelya”, dziennikarzowi gazety Lukpanowi Akhmedyarovowi oraz respondentowi Makhambetowi Koneyevowi, który udzielił dziennikarzowi wywiadu. Uralski Sąd Miejski zobowiązał pozwanych do zamieszczenia sprostowania informacji na temat kryminalnej przeszłości Armana Kozhakhmetovai wypłacenia mu odszkodowania w wysokości 1,5 miliona tenge (prawie 8  tys. euro).

27.07.2012 w gazecie  „Uralskaya nedelya” ukazał się artykuł Lukpana Akhmedyarova pod tytułem:  „Równocześnie trzy osoby z kryminalną przeszłością zostały rozpoznane w organach ZKO”. W artykule mówi się o głośnym zabójstwie Oralbeka Kuzhageldina, założyciela szkoły sportowej „Syrym”. W dniu 06.06.1999 roku na Oralbeka Kuzhageldina napadło trzech napastników, którzy najpierw ogłuszyli go przy pomocy pistoletu gazowego, a potem wywieźli samochodem w nieznanym kierunku. Jego ciało odnaleziono ze śladami stosowania przemocy fizycznej.

Lukpan Akhmedyarov przeprowadził wywiad z mieszkańcem rejonu syrymskiego (obwód zachodnio-kazachstański)  Makhambetem Koneyevem – jedynym  świadkiem zabójstwa. W trakcie zajścia świadek znajdował się obok zabitego, otrzymał wiele ciosów nożem, ale udało mu się przeżyć. Makhambet Koneyev rozpoznał ośmiu uczestników zdarzenia, lecz za winnego sąd uznał tylko jednego spośród oskarżonych. Pozostali zostali zakwalifikowani jako świadkowie (w tym oficer policji finansowej Arman Kozhakhmetov).

W rozmowie z Lukpanem Akhmedyarovem, Makhambet Koneyev powiedział, że może wskazać ludzi, którzy według niego są bandytami. Wśród napastników, których widział świadek znajdował się Abzal Braliyev, zastępca akima w rejonie terektińskim, oraz Arman Kozhakhemtov  –  oficer policji finansowej.

Dziennikarze gazety poprosili o komentarz samego Armana Kozhakhemtova, ale ten zaprzeczył jakoby brał udział w zabójstwie, a nawet stwierdził, że uważa się za osobę poszkodowaną w tym incydencie (Arman Kozhakhmetov brał udział w tej bójce i został pobity).

Dziennikarz Lukpan Akhmedyarov nie nazwał Armana Kozhakhmetova zabójcą, ale zadał pytanie, „czy ludzie z taką przeszłością mają prawo zajmować miejsca w organach władzy?”.

Dziennikarze próbowali uzyskać również komentarz od Abzala Braliyeva, który został wspomniany w publikacji, ale odmówił on udzielenia informacji. 05.10.2012 Abzal Braliyev wystąpił również z pozwem przeciwko gazecie i Lukpanovi Akhmedyarovowi, żądając sprostowania i wypłaty odszkodowania w wysokości 10 mln tenge (52 tys. euro). 

Wcześniej, 02.10.2012 roku, Wydział Odwoławczy Zachodnio-Kazachstańskiego Sądu Obwodowego  zobowiązał Lukpana Akhmedyarova i gazetę „Uralskaya nedelya” do  zapłacenia 5 mln tenge (26 tys. euro) naczelnikowi Wydziału ds polityki wewnętrznej obwodu uralskiego Тlekkabylowi Imashevowi. 02.02.2012 Lukpan Akhmedyarov opublikował artykuł pt. „Brat, swat i znajomości”, w którym była mowa o tym, że T. Imashev w przeszłości nauczyciel wychowania fizycznego, jest krewnym byłego premiera kraju Imangali Tasmagambetova. Т. Imashev potraktował tę informację jako zniewagę i zażądał sprostowania faktów dotyczących jego pokrewieństwa, jak również jego wizerunku, który „opublikowano bez jego zgody”.

19.04.2012 w Uralsku Lukpan Akhmedyarov został pobity, otrzymał osiem ciosów zadanych nożem w okolice serca i dwa ciosy z broni obezwładniającej. To właśnie artykuł  „Brat, swat i znajomości” dziennikarz wskazał śledczym jako możliwą przyczynę zamachu.

Komitet Bezpieczeństwa Narodowego próbuje wywierać nacisk na niezależnego dziennikarza, dokonując aresztowania jego brata pod pozorem fałszywego oskarżenia. Anonimowe źródło  poinformowało redakcję „Glosu Respubliki” o innych możliwych prowokacjach, planowanych przez funkcjonariuszy KBN  w stosunku do jej dziennikarzy.

Fundacja „Otwarty Dialog” wcześniej już informowała, że 31.10.2012 funkcjonariusze Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (KBN) dokonali zatrzymania Askara Moldasheva – starszego brata Daniyara Moldasheva, dyrektora firmy wydawniczej „Glosu Republiki”. Jest on podejrzany o posiadanie dużej ilości narkotyków z zamiarem dokonania ich zbycia  (art.259, część 3, punkt «b» k.k. RK).

Jest jednak wiadomo, że Askar nigdy nie zażywał narkotyków i nigdy nimi nie handlował.  W redakcji „Glosu Respubliki” panuje opinia, że w ten sposób funkcjonariusze KBN próbują wywierać nacisk na Daniyara Moldasheva, który już wcześniej musiał ukrywać się za granicą z powodu ścigania go przez KBN.

Według słów zatrzymanego, najpierw nałożono mu na głowę worek, potem zabrano do samochodu z państwowymi numerami, w końcu pomalowano mu dłonie jakąś nieznaną substancją i wsadzono coś do jego kieszeni. Po upływie pięciu minut pokazano mu śledczego i osoby przybrane.  

Tego samego dnia w mieszkaniu Askara Moldasheva i w mieszkaniu jego rodziców, funkcjonariusze KBN przeprowadzili przeszukanie, nie sporządzając protokołu z tej czynności. Funkcjonariusze KNB usiłowali podrzucić do mieszkania jakiś proszek w woreczku. Od żony Askara Moldasheva zażądano podpisania dokumentu potwierdzającego, że przy jej mężu zostały znalezione narkotyki. Podczas przeszukania zabezpieczono komputery i dyski, a nie to, co było bezpośrednio związane z oskarżeniem, czyli narkotyki.

Jak oświadczyła mecenas Inessa Kisielova, Komitet Bezpieczeństwa Narodowego na żądanie Askara Moldasheva nie przydzielił mu od razu obrońcy, nie poinformował krewnych o miejscu jego pobytu. Natomiast zatrzymanemu zaproponowano współpracę, mającą polegać na przekazaniu informacji  o   źródłach finansowania gazety „Golos Respubliki”. Po odmowie Askara Moldasheva, funkcjonariusze KBN zaczęli grozić konsekwencjami karnymi. Już jest wiadomo, że tabletki, które zostały rzekomo znalezione przy Askarze Moldashewie to extasy.

02.11.2012  sąd usankcjonował areszt Askara Moldasheva na okres dwóch miesięcy.

Terroryzm

Ujawnione zostały nowe fakty świadczące o łamaniu przepisów podczas śledztwa prowadzonego w sprawie zabójstwa 14 żołnierzy i myśliwego, które zostało dokonane 28.05.2012 na posterunku granicznym „Arkangergen” w obwodzie almatinskim.

12.10.2012 śledczy podpułkownik Samat Syrlybayev poinformował, że 11.10.2012 Vladislav Chelakh usiłował popełnić samobójstwo. Svetlana Vashchenko, matka Chelakha, 15.10.2012 przekazała informację, że podczas widzenia udało się jej obejrzeć syna. Nie zauważył jednak żadnych zewnętrznych  oznak próby samobójczej w postaci ran ciętych, śladów po zastrzykach czy siniaków. W trakcie rozmowy z matką oskarżony nie chciał rozmawiać o próbie samobójczej, z uwagi na to, że rozmowa mogła być nagrywana, a następnie wykorzystana w materiałach sprawy.

Przypomnijmy, że Vladislav Chelakh jest oskarżony o dokonanie 28.05.2012 zabójstwa 14 żołnierzy i myśliwego, na posterunku granicznym „Arkangergen” w obwodzie almatinskim. Już wcześniej Fundacja „Otwarty Dialog” informowała o przypadkach stosowania tortur i wywierania nacisku psychicznego w stosunku do oskarżonego oraz o tym, że analiza DNA obaliła oficjalną wersję oskarżenia.

Serik Sarsenov, jeszcze jeden obrońca Vladislava Chelakha, po zapoznaniu się z trzema tomami tajnych akt sprawy, 19.10.2012 oznajmił, że są mu znane fakty fałszowania niektórych dowodów potwierdzających winę Chelakha. Zdaniem obrońcy, oskarżony został podstępnie wprowadzony w błąd i zmuszony do podpisania dokumentu „o końcowym zapoznaniu z materiałami śledztwa”. 31.10.2012 sprawa Vladislava Chelakha została przekazana do sądu. 

Jednak Serik Sarsenov 06.11.2012 oświadczył, że w związku z naruszeniem konstytucyjnych praw Vladislava Chelakha  do obrony i uzyskania wykwalifikowanej pomocy prawnej przygotowuje on wniosek o przekazanie sprawy w celu uzupełnienia śledztwa.

Korupcja

15.10.2012 na posterunku „Urlyutobe” na granicy Kazachstanu i Rosji  w obwodzie pawłodarskim miało miejsce starcie pomiędzy pogranicznikami i funkcjonariuszami policji finansowej, które na kilka godzin sparaliżowało ruch transgraniczny.

Działając na podstawie podejrzeń o korupcję wobec jednego z funkcjonariuszy posterunku, policja finansowa przeprowadzała czynności operacyjno-rozpoznawcze, w czasie których pogranicznicy okazali opór fizyczny.

Za okazanie oporu władzy zostali zatrzymani, a następnie aresztowani: pełniący obowiązki komendanta posterunku Nurzhan Muratov oraz trzej funkcjonariusze posterunku. Żona Nurzhana Muratova oznajmiła, że funkcjonariusze policji finansowej nie pokazali żadnego postanowienia o przeprowadzeniu czynności operacyjno-rozpoznawczych, dlatego pełniący obowiązki komendanta  posterunku wydał rozkaz stawienia oporu w celu zapobieżenia wtargnięciu na strzeżony obiekt.

Żonie Nurzhana Muratova, dzięki kontaktom męża w policji finansowej udało się dowiedzieć, że policja dokonała napaści na obiekt w celu poprawienia statystyki wykrywalności przestępczości, a podejrzewany  przez funkcjonariusz Erlan Raisov okazał się być „ofiarą”, gdyż nie miał on kontaktów, które pozwoliłyby mu się wybronić z całej sytuacji.

02.11.2012 i 03.11.2012 zostali zwolnieni z aresztu p.o. komendanta posterunku Nurzhan Muratov oraz trzej zatrzymani funkcjonariusze posterunku. Śledczy wydziału postępowań w sprawach wojskowych MSW Republiki Kazachstanu, Viktor Korzun oznajmił, że śledztwo  trwa nadal i możliwe są nowe aresztowania.

Doradca dyrektora Służby Straży Granicznej Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (KBN) generał-major Marat Mardenov, nazwał konflikt pomiędzy pogranicznikami i policją finansową dziecinnym chuligaństwem.

Więcej na temat: Kazachstan, społeczeństwo