Lyudmyla Kozlovska o rządach prawa w Polsce w brytyjskiej Izbie Gmin

  • 23.11.2018
  • Autor: Redakcja serwisu

W dniu 22 listopada 2018 roku, podczas debaty panelowej zorganizowanej przez Centrum Polityki Zagranicznej w brytyjskiej Izbie Gmin, nasza Prezes Lyudmyla Kozlovska miała zaszczyt przemawiać na temat praworządności w Polsce i na Węgrzech. Poniżej znajduje się zapis jej wstępnego oświadczenia.

* * *

Panie i Panowie,

Przede wszystkim dziękuję Centrum Polityki Zagranicznej, a w szczególności Adamowi, za zaproszenie mnie do przemówienia w tak szacownym panelu, w tak prestiżowym miejscu.

Tytułem wstępu - Fundacja Otwarty Dialog jest apolityczną, pozarządową organizacją założoną w 2009 roku, której działania - do niedawna - koncentrowały się na wspieraniu demokracji, praw człowieka i rządów prawa w regionie postsowieckim. Naszym celem jest ochrona uciskanych działaczy, dziennikarzy, polityków opozycji i innych ofiar prześladowań politycznych.

Do lipca 2017 roku oficjalnie nie wypowiadaliśmy się na temat sytuacji wewnętrznej w Polsce. Wręcz przeciwnie - przedstawialiśmy Polskę jako wzór i inspirację dla jej wschodnich sąsiadów i innych postsowieckich państw walczących o demokratyczną transformację. Polacy okazali im wielką solidarność, a moja druga ojczyzna często była bezpieczną przystanią dla uchodźców politycznych.

Niestety, odkąd Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę, tak już nie jest - zamiast być inspiracją i wzorem do naśladowania, Polska przyjęła post-sowieckie standardy zarządzania państwowego i życia publicznego.

Jak dobrze wiecie, i jak wspominał prof. Matczak, partia rządząca - Prawo i Sprawiedliwość - zaczęła demontować porządek konstytucyjny poprzez szybkie przejęcie kontroli nad instytucjami, które zawsze powinny być niezależne od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Ale to był dopiero początek.

Będąc bezpośrednią ofiarą nadużyć polskiego prawa, chciałbym się skupić na tym, jak reżim Kaczyńskiego wpłynął na działaczy takich jak ja, ponieważ eskalacja ataków na praworządność w Polsce nie jest sprawą abstrakcyjną. Ma bardzo bezpośredni, ludzki wymiar. Według najnowszych doniesień, w tym okresowego podsumowania przygotowanego przez Obywateli RP - ruchu obywatelskiego Rzeczpospolitej Polskiej - ponad 2000 postępowań toczy się przeciwko pokojowym protestantom broniącym konstytucji, walczącym o prawa kobiet lub przeciwstawiającym się radykalnym prawicowym i faszystowskim grupom w Polsce.

Obecne nękanie i represje działaczy nie mają precedensu od czasu upadku komunizmu w 1989 roku. W ciągu ostatnich miesięcy zdarzały się przypadki inwigilacji, konfiskaty dokumentów lub telefonów komórkowych oraz komputerów pobranych z biur organizacji pozarządowych. Jednej z aktywistek, Justynie Butrymowicz, funkcjonariusze policji złamali niedawno rękę. Wzrasta nieuzasadnione, nadmierne przekraczanie uprawnień.

Wraz z mężem byliśmy w gronie tysięcy osób protestujących w Polsce w obronie rządów prawa w lipcu 2017 r. Post mojego męża w sprawie ewentualnych działań w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa, opublikowany w tym czasie na jego osobistym koncie na Facebooku, wywołał falę represji przeciwko naszej organizacji, która szybko przekształciła się w kampanię nienawiści ze strony prorządowych mediów i trolli internetowych. Co ciekawe, do tej pory nasza organizacja pozarządowa nigdy nie miała problemów z władzami, wręcz przeciwnie - po dogłębnej kontroli przez służby bezpieczeństwa otrzymaliśmy specjalne zezwolenie na eksport kamizelek kuloodpornych i hełmów w celu ochrony protestujących podczas Rewolucji Godności - Euromajdanu na Ukrainie. Sam PiS uczestniczył w monitorowaniu misji i wydarzeń organizowanych przez naszą Fundację.

Ale po krytycznie nastawionym do rządu poście mego męża, główni ministrowie polskiego rządu publicznie dyskutowali o środkach, które należy podjąć przeciwko nam i innym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego krytycznym wobec władz państwowych. Prawicowi komentatorzy, a nawet urzędnicy państwowi, otwarcie sugerowali możliwość deportowania mnie.

Zostaliśmy oskarżeni o zamiar sprowokowania krwawej rewolucji (tak zwanego Majdanu) i planowanie obalenia rządu w celu osiągnięcia interesów obcych państw i innych osób, w tym George'a Sorosa, Rosjan, Niemców lub tzw. "brukselskich elit". Państwowe i inne prorządowe media codziennie fabrykują fałszywe wiadomości i teorie spiskowe na nasz temat. Bardzo często po prostu powielają dezinformację celowo stworzoną przez postsowieckie reżimy, którym się przeciwstawiamy.

Dwóch z rzędu ministrów spraw zagranicznych próbowało nas ocenzurować i przejąć kontrolę nad Fundacją wprowadzając swoich komisarzy, ale sąd odrzucił ich zarzuty, powołując się na konstytucyjnie gwarantowaną wolność słowa. Analogiczne orzeczenie zostało ostatnio wydane w sprawie prodemokratycznego ruchu opozycyjnego - Obywatele RP - w ich sporze z Ministrem Spraw Wewnętrznych.

Pomimo zarzutów w mediach i oświadczeń urzędników rządowych, nie postawiono formalnych zarzutów ani mi, ani mojemu mężowi ani samej fundacji.

Zaledwie kilka dni temu poinformowano nas, że specjalna kontrola skarbowa i celna, zainicjowana na wniosek Ministra Spraw Zagranicznych rok temu i przedłużana wiele razy, nie znalazła dowodów jakiegokolwiek wykroczenia. Poraz kolejny władze nie znalazły żadnych nielegalnych działań. Kontrola stwierdziła więc, że nasza Fundacja musi zapłacić co najmniej 700 000 polskich złotych niezapłaconego podatku dochodowego za nasze liczne działania w zakresie praw człowieka i pomocy humanitarnej, które zgodnie z polskim prawem, jak potwierdzają nasi księgowi i doradcy podatkowi, są zwolnione z podatku. Może to stanowić precedens dla nowego, wysoce skutecznego sposobu prześladowania organizacji pozarządowych uznanych przez rząd za niewygodne.

Ostateczny cios przeciwko Fundacji - a przynajmniej taki miał być plan - przyszedł, gdy znalazłam się w Systemie Informacyjnym Schengen z najwyższym poziomem ostrzeżenia zarezerwowanym dla podejrzanych o terroryzm, szpiegów lub poważnych przestępców. Zostałam wydalona z UE bez uprzedzenia i - jak potwierdzili czołowi eksperci prawni - z naruszeniem prawa UE. Po 10 latach życia w Polsce zostałam odseparowana od mojego męża, obywatela polskiego i zmuszona do pozostania tygodniami na uchodźstwie w Kijowie. Co kilka dni musiałam przenosić się do wynajmowanych, losowo wybieranych pokoi i apartamentów, ponieważ byłam pod stałą obserwacją oraz groźbą ze strony kazachskich i mołdawskich służb bezpieczeństwa.

Ostatnio, ówczesny minister spraw zagranicznych - Waszczykowski - otwarcie przyznał, że wszystkie represje, w tym mój zakaz, zostały zainicjowane z ostrożności i z obawy rządu, że nasza Fundacja może prowadzić działania antypaństwowe. Zasadniczo przyznał się tym samym, że naruszone zostały wynikające z prawa UE warunki wpisu do SIS.

Oficjalnie jestem więc zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego w Polsce i powinnam być tak traktowana przez wszystkie państwa członkowskie strefy Schengen.

Tylko dzięki dobrej woli innych państw członkowskich UE, począwszy od Niemiec, a następnie Belgii, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajów, z których każdy zlekceważył zakaz i uznał go za bezpodstawny, jestem teraz w stanie zatrzymać się w Brukseli i odwiedzić was tutaj dzisiaj.

Chciałbym również podkreślić w tym miejscu wyjątkową rolę, jaką odgrywają tutaj parlamenty i współpraca między ich członkami. To dzięki zaproszeniom posłów do Parlamentu Europejskiego takich jak Guy Verhofstadt, Rebecca Harms, Julie Ward i Michał Boni - każdy z innej grupy politycznej, mogłam powrócić do Brukseli i przemawiać w Parlamencie Europejskim. Dzięki posłom krajowym, takim jak Frank Schwabe i wielu, którzy dołączyli do niego później, mogłam przemawiać w Bundestagu i Radzie Europy. Przykro mi, że polski parlament, który służył kiedyś podobną pomocą prześladowanym przez postradzieckie reżimy, stracił tę funkcję odkąd Prawo i Sprawiedliwość doszło do ​​władzy. Kiedyś polski parlament był światełkiem w tunelu w drodze do wolności i demokracji na Wschodzie, ale teraz role się odwróciły, a standardy i metody Kremla wprowadzono w Polsce.

Podsumowując - polski prezydent Andrzej Duda w swoim ostatnim przemówieniu powiedział, że "UE jest wyimaginowaną wspólnotą, która przynosi niewielkie korzyści", co niestety bardzo przypomina retorykę i stanowisko władającego Kremlem. Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro - który właśnie w ten wtorek odmówił skonfrontowania się z komisarzem Fransem Timmermansem w Parlamencie Europejskim - zakwestionował zgodność prawa UE z konstytucją RP, co wyłowało lęk przed "Polexitem". Całe szczęście, nikt w Polsce nie chce przechodzić przez to, co wywołał Brexit, więc ta gafa pomogła przekonać Polaków - z których 85% opowiada się za Europą - do głosowania przeciwko PiS w ostatnich wyborach samorządowych.

Uważamy, że nie można pozwolić polskiemu rządowi na dezintegrowanie UE od wewnątrz takimi działaniami jak wykorzystywanie SIS do prześladowania przeciwników politycznych czy nadużywanie zaufania między państwami członkowskimi, europejskich praw oraz wartości, które Polska obiecała podtrzymać.

Populistyczny marsz ku autorytaryzmowi musi zostać zatrzymany. Pierwszymi jej ofiarami jak na razie są najbardziej zaangażowani, aktywni obywatele i mieszkańcy, ale każdy może być następny.