Kolejne problemy Otwartego Dialogu: ponad 700 tys. zł podatku i śledztwo ABW. Kramek odnosi się do zarzutów

  • 23.11.2018
  • Autor: Marcin Wyrwał, Onet

Urząd Celno-Skarbowy (UCS) w Łodzi obliczył, że Fundacja Otwarty Dialog (FOD) ma zapłacić ponad 700 tys. zł nieuiszczonego podatku. Dziś rano ABW ogłosiła wszczęcie śledztwa w sprawie fundacji. – To polityczne decyzje – mówi szef rady fundacji i zapowiada podjęcie kroków prawnych wobec ABW. 

    • ABW podejrzewa FOD o pozyskiwanie pieniędzy ze źródeł związanych z tzw. aferą Panama Papers. Szef rady fundacji twierdzi, że pieniądze są czyste
    • Naliczony przez UCS podatek postawi fundację w skrajnie trudnej sytuacji. Jest on niemal równowartością jej rocznego budżetu
    • Prawnik komentuje decyzję UCS: "W praktyce zdarza się, że (organy państwa - red.) za wszelką cenę dążą do zwiększenia zysków Skarbu Państwa"
    • Bartosz Kramek oskarża państwo o prześladowanie z powodów politycznych, przypominając, że przed jego zaangażowaniem w ruch proobywatelski fundację wspierała cała grupa polityków PiS-u, m.in. Andrzej Duda, Zdzisław Krasnodębski, Marek Jurek, Beata Gosiewska, Anna Fotyga 

Kontrolerzy UCS z Łodzi weszli do FOD na początku sierpnia 2017 roku. Jak informowała wtedy Onet, rzeczniczka prasowa Izby Administracji Skarbowej w Łodzi Agnieszka Pawlak, kontrola "została zlecona przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych".

Organy państwowe zaczęły interesować się Otwartym Dialogiem w lipcu 2017 roku, kiedy przewodniczący rady fundacji Bartosz Kramek zamieścił na Facebooku apel "Niech państwo stanie: wyłączmy prąd", wzywający do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec rządu w obronie praworządności w Polsce. MSZ podjął wtedy próbę ustanowienia przymusowego zarządu w fundacji, lecz sąd oddalił ten wniosek.

W sierpniu tego roku Polska wpisała żonę Bartosza Kramka i prezes FOD Ludmiłę Kozłowską do Systemu Informacyjnego Schengen, zakazując jej w ten sposób wjazdu do Polski i Unii Europejskiej. Od tamtego czasu kilka europejskich państw przyznało Kozłowskiej wizy wjazdowe.

Po 14 miesiącach kontroli celno-skarbowej szefostwo FOD otrzymało jej wyniki, stwierdzające, że fundacja jest winna skarbowi państwa 715 160 złotych z tytułu niezapłaconych podatków. Być może kwota ta zostanie powiększona o odsetki. Dziś rano PAP podała, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podjęła śledztwo wobec Fundacji Otwarty Dialog po wynikach kontroli skarbowej.

– Dowiaduję się o akcji ABW od pana – mówi Bartosz Kramek, do którego telefonujemy we wczesnych godzinach porannych. – To chyba jakiś ruch wyprzedzający, bo ABW wypuściło tę informację w dniu, w którym Onet miał opublikować artykuł dotyczący kontroli w naszej fundacji [Onet pracował nad artykułem na ten temat, w czwartek późnym popołudniem wysłaliśmy oficjalne pytania do UCS w Łodzi, a piątek rano pojawiła się informacja o śledztwie ABW – przyp. red.].

Zapytaliśmy Bartosza Kramka jak odnosi się do podawanych przez ABW informacji, jakoby środki wpłacane do FOD miały pochodzić z innych źródeł niż oficjalnie deklarowane. Zgodnie z dokumentami fundacji większość środków wpłacanych do niej miała pochodzić od osób zasiadających we władzach FOD lub od powiązanych z nimi osób. 

Zdaniem ABW firma Bartosza Kramka Silk Road, która wpłacała środki do fundacji, sama otrzymywała je od podmiotów gospodarczych zarejestrowanych w wirtualnych biurach w Wielkiej Brytanii. Wpłaty na łączną kwotę 1,27 mln dolarów i 64 tys. euro miały pochodzić od spółek zarejestrowanych na Seszelach, Belize i w Panamie. Wśród nich miały być podmioty związane z tzw. aferą Panama Papers. Według kontrolerów środki mogą mieć przestępcze pochodzenie.

– Przecież pieniądze wpłacane z mojej firmy Silk Road faktycznie pochodzą ode mnie: to moja firma i ja decydują, co mogę robić z zarobionymi przeze mnie pieniędzmi – mówi Kramek. – A jeśli chodzi o kontrahentów Silk Road to mieliśmy ich wielu i to nie jest nowa sytuacja. Wszystko było ewidencjonowane, księgowane i wiadome organom skarbowym. Do momentu mojego zaangażowania w działalność proobywatelską państwo nie miało żadnych zastrzeżeń.

Kramek odniósł się także do informacji ABW dotyczących pieniędzy z rajów podatkowych: – Większość z tych firm miała związek lub współpracuje z Petro Kozłowskim, bratem mojej żony i szefowej FOD Ludmiły Kozłowskiej. Petro jest biznesmenem działającym w branży nowych technologii, a my świadczymy usługi doradcze z tego zakresu. Robiliśmy razem interesy. Petro obecnie mieszka w USA, które jak wiemy, mają bardzo restrykcyjne przepisy imigracyjne i podatkowe. Posiadanie firm w rajach podatkowych nie jest zabronione przez prawo. Reasumując, pieniądze które otrzymywała fundacja w ten sposób, pochodzą z całkowicie legalnych źródeł, nie płyną ani od Władymira Putina, ani od Pablo Escobara – mówi.

– Jeśli zaś chodzi o wspomniane przez ABW wirtualne biuro w Wielkiej Brytanii, to są to normalne praktyki biznesowe. Silk Road także korzystała przez pewien czas z wirtualnego biura, które świadczyło usługi dla setek innych firm. To jakiś absurd – mówi Kramek.

– ABW w swojej informacji operuje takimi zwrotami jak „Panama Papers”, „wirtualne biura”, „pranie pieniędzy”, „raje podatkowe”. Ta terminologia nasuwa określone skojarzenia, nie ważne, czy ma to wszystko sens. Taka złośliwa narracja w realny sposób szkodzi mojej firmie i nam samym. Będziemy analizować z prawnikami, czy informacje wrażliwe dotyczące prywatnego biznesu zostały przekazane mediom przez służby w rodzaju ABW czy Krajowa Administracja Skarbowa, która nadzoruje UCS – mówi Kramek, twierdząc, że rozważa podjęcie kroków prawnych dotyczących ochrony dóbr osobistych, naruszenia tajemnicy skarbowej i przekroczenia uprawnień.

Kontrola Urzędu Celno-Skarbowego z Łodzi w firmie Silk Road rozpoczęła się 18 października. Dziesięć dni później zakończyła się kontrola tego samego urzędu w Fundacji Otwarty Dialog, która uznała, że fundacja jest winna polskiemu państwu 715 160 złotych z tytułu nieuiszczonych podatków. Według Kramka kwestionowane są m.in. wydatki na wsparcie Majdanu i pomoc Ukrainie, którą FOD dostarczała w latach 2013-2014.

UCS w Łodzi stwierdza w raporcie, że statutowym celem fundacji jest „obrona praw człowieka oraz wspieranie demokracji i rządów prawa”, a te nie mieszczą się w katalogu celów określonych w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych, które zwalniają z płacenia podatku dochodowego.

– Nie zgadzamy się z tą interpretacją – mówi pełnomocnik fundacji, doradca podatkowy Maciej Górecki, przypominając, że w dalszej części statutu znajdują się wszystkie ujęte w ustawie działania nie podlegające opodatkowaniu, jak dobroczynność, edukacja, ochrona zdrowia. – Przecież z wyniku kontroli wynika jednoznacznie, że działania fundacji dotyczyły działalności non-profit. Kontrolujący podeszli do tego przepisu zbyt rygorystycznie.

– Nic dziwnego, to jest przecież decyzja polityczna – komentuje Bartosz Kramek, przypominając, że zanim zaangażował się w ruchy proobywatelskie, państwo nie miało żadnych uwag wobec fundacji, a w jej działania była zaangażowana cała grupa prominentnych polityków PiS-u jak Andrzej Duda, Zdzisław Krasnodębski, Marek Jurek, Beata Gosiewska czy Anna Fotyga.

Na skierowane przez Onet do UCS w Łodzi pytania rzeczniczka urzędu Agnieszka Pawlak odpowiedziała, że „zakres pytań objęty jest tajemnicą skarbową w rozumieniu art. 293 i nast. Ustawy Ordynacja podatkowa”.

Onet poprosił o interpretację decyzji UCS w Łodzi nie związanych z FOD prawników. – Sytuacja opisana w przedstawionych dokumentach w zasadzie może przydarzyć się każdemu podatnikowi – odpowiada radca prawny Piotr Strumiński z kancelarii Kochański, Zięba i Partnerzy. – Ocena zasadności zwolnienia danego przychodu z podatku pozostaje zawsze w gestii oceny urzędu skarbowego. Organy skarbowe powinny kierować się wprawdzie rozsądną interpretacją przepisów, jednak w praktyce zdarza się, że za wszelką cenę dążą do zwiększenia zysków Skarbu Państwa. W przypadku gdy podatnik czuje się pokrzywdzony decyzją, może odwołać się do sadu administracyjnego”. 

Jeśli dojdzie do egzekucji podatku, postawi to fundację w skrajnie trudnej sytuacji. – 715 tysięcy to niemal cały nasz budżet za zeszły rok – mówi Bartosz Kramek. – Ale nie zamierzamy się poddać. Wygraliśmy już prawomocnie spór sądowy z MSZ o przejęcie kontroli nad naszą fundacją, wygramy też ze skarbówką. Ten rząd kolejny raz się kompromituje. 

Bartosz Kramek uważa kroki podejmowane przez polskie państwo wobec jego fundacji i firmy za kolejne z długiej serii politycznych prześladowań, którym są poddawani od lipca 2017 roku. – Rewelacje ABW to zapewne te same informacje, które były przekazywane oficerom łącznikowym kontrwywiadów państw UE, aby nie wpuszczały do swoich krajów mojej żony – mówi. – Efekty wszyscy znamy. Ludmiła Kozłowska swobodnie porusza się po Europie. Wczoraj dostała wizę w kolejnym europejskim kraju: w Szwajcarii, by dziś wystąpić w Genewie na forum ONZ. 

Czytaj artykuł na wiadomosci.onet.pl