Oświadczenie dotyczące domniemanego dochodzenia SBU: nie ma śledztwa przeciwko Lyudmyle Kozlovskiej

  • 12.10.2018
  • Autor: Redakcja serwisu

10 października br. media (począwszy od strony internetowej ukraińskiej organizacji obywatelskiej/portalu „StopKor”) poinformowały o wszczęciu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) śledztwa przeciwko prezes Fundacji Otwarty Dialog, Lyudmyle Kozlovskiej, w mieście Użhorod na Zakarpaciu. Wydarzenie to miało mieć miejsce 25 września 2018 r.

Nie jest to prawda. Rzeczywisty zakres dochodzenia, jak również powody jego wszczęcia, dalece odbiegają od tego, co podały media.

Prawnicy ODF uzyskali następujące informacje bezpośrednio od Serhiya Holovchaka, starszego porucznika SBU na Zakarpaciu, odpowiedzialnego za tę sprawę:

1)      Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa faktycznie zostało złożone przez organizację "Stopkor".

2)      Dochodzenie dotyczące działalności antypaństwowej zostało wszczęte już wcześniej. I, choć śledztwo to rzeczywiście jest prowadzone, nie dotyczy ono Lyudmyly Kozlovskiej, ale działań osoby, która mogła utrzymywać z nią kontakt. Lyudmyla Kozlovska została dodana do zakresu istniejącego dochodzenia na podstawie zawiadomienia organizacji „StopKor”, ale, ponieważ nie jest podejrzaną w tej sprawie, może być przesłuchiwana wyłącznie w charakterze świadka.

3)      Media dopuściły się rażącej manipulacji informacjami dotyczącymi dochodzenia, a publikacja nie odzwierciedla jego rzeczywistego zakresu. Dochodzenie nie ma np. nic wspólnego z nieprawdziwym (obalonym wcześniej — co często ignorują niektóre punkty informacyjne) dochodzeniem prowadzonym rzekomo przez Prokuraturę Generalną Ukrainy w ostatnich miesiącach.

Według naszych prawników i zgodnie z naszym doświadczeniem wyniesionym z podobnych spraw powiązanie Lyudmyly z istniejącym dochodzeniem w sprawie osoby trzeciej może służyć jako środek mający na celu uzyskanie dostępu do jej informacji osobistych (w szczególności rachunków bankowych i rozmów telefonicznych), jak również danych ukraińskiego oddziału Fundacji Otwarty Dialog i naszych współpracowników. Takie dochodzenie pozwoliłoby również służbom ukraińskim na prowadzenie działań nadzorczych.

Jak szczegółowo wyjaśniono poniżej, mamy powody, aby sądzić, że takie dochodzenie, podobnie jak możliwości, które stwarza, nie byłoby w rzeczywistości korzystne dla władz ukraińskich, lecz służyłoby interesom zagranicznego państwa odpowiedzialnego za jego wszczęcie.

Na życzenie Fundacja Otwarty Dialog może udostępnić numery telefonów porucznika Holovchaka i naszego adwokata Juliana Khorunzyia, który kontaktował się z nim w naszym imieniu.

ODF przygotowuje obecnie pozew przeciwko organizacji „StopKor”, żądając natychmiastowego skorygowania nieprawdziwych informacji opublikowanych na jej stronie internetowej.

Dodatkowe informacje

Po pierwsze, podczas gdy raport z dochodzenia trafił do opinii publicznej w formie wiadomości (którą polskie media prorządowe uznały za „dowód na to, że rząd słusznie wydalił Kozlovską”), my od ponad miesiąca wiedzieliśmy o dochodzeniu, które prawdopodobnie miało zostać wszczęte na Ukrainie (przez prokuraturę lub służbę bezpieczeństwa), a Lyudmyla wspominała o tej możliwości w czasie swoich wywiadów i spotkań jeszcze w Kijowie.

Nasze podejrzenia opierały się na informacjach, które otrzymaliśmy z zaufanego źródła. Jego zdaniem kazachskie, rosyjskie lub mołdawskie tajne służby mogły ciągu kilku tygodni przekupić ukraińskie organy ścigania (lub wywrzeć na nich presję w sposób niezgodny z prawem) z zamiarem wszczęcia dochodzenia, które uniemożliwiłoby opuszczenie kraju przez Lyudmylę Kozlovską.

Niestety, w ostatnich latach w kraju dość powszechne było stosowanie przez państwa postsowieckie mechanizmu wywierania na władzach ukraińskich wpływu politycznego i/lub korumpowania ich w celu ścigania lub prześladowania w inny sposób ich przeciwników, na co zwracano uwagę w licznych raportach — w tym naszych własnych. Taki stan rzeczy prowadził do nielegalnych ekstradycji, porwań i innych form prześladowania działaczy i uchodźców uciekających przed postsowieckimi dyktaturami, takimi jak Kazachstan czy nawet Rosja (skandaliczny przypadek żołnierza ATO, Timura Tumgoyeva), a także, w ostatnim czasie, Turcja.

Wcześniej Micheil Saakaszwili (po nielegalnym pozbawieniu go ukraińskiego obywatelstwa) oraz kilkoro jego gruzińskich współpracowników zostało deportowanych z Ukrainy bez wydania nakazu sądowego.

Poważne wątpliwości co do roli ukraińskich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości zgłaszały m.in. Atlantic Council, The Economist, Open Democracy, Kyiv Post, FIDH (Światowy Ruch na rzecz Praw Człowieka) i sama Fundacja Otwarty Dialog w kontekście nękania i prześladowania reformatorów, działaczy obywatelskich i dziennikarzy.

Fundacja Otwarty Dialog, mimo iż zawsze wspierała państwo ukraińskie, wypowiadała się na temat przypadków łamania praw człowieka, korupcji oraz współpracy z autorytarnymi i hybrydowymi reżimami, prowadzącej do poważnych naruszeń praw człowieka w tym kraju. Fundacja, podobnie jak sama Lyudmyla Kozlovska, popierała globalną ustawę Magnickiego, a także nałożenie sankcji na najwyższych urzędników rosyjskich i innych urzędników odpowiedzialnych za prześladowania polityczne w państwach postsowieckich. ODF opowiada się również za wstrzymaniem międzynarodowej pomocy finansowej dla Mołdawii i Kazachstanu, realizowanej z programów pomocowych UE, MFW, Banku Światowego i Rady Europy w przypadku naruszeń praw człowieka lub braku odpowiednich reform w tych krajach.

Działaniom tym sprzeciwiają się postsowieccy dyktatorzy oraz rządy, media, organy ścigania i tajne służby wyżej wymienionych państw. W Mołdawii, na osobisty wniosek superoligarchy i przywódcy partii rządzącej Vladimira Plahotniuca, powołano w ostatnim czasie komisję parlamentarną, której rolą jest zbadanie „ingerencji ODF i Lyudmyly Kozlovskiej w sprawy wewnętrzne Mołdawii”. Warto też zwrócić uwagę, że od lipca 2017 r., tj. od czasu publikacji na Facebooku wpisu Bartosza Kramka na temat potrzeby obrony praworządności w Polsce, analogiczna sytuacja ma miejsce również w tym kraju.

Bartosz Kramek i ODF podkreślali również potrzebę położenia kresu bezkarności skorumpowanych urzędników ukraińskich.

Z uwagi na powyższe fakty uważamy, że rzeczywiste śledztwo w sprawie Lyudmyly Kozlovskiej — o ile zostałoby wszczęte przez obcy rząd lub tajne służby bądź ich pełnomocników — przyniosłoby korzyści zarówno danemu państwu (najprawdopodobniej Kazachstanowi, Rosji lub Mołdawii), jak i zaangażowanym w nie przedstawicielom skorumpowanych władz krajowych.

Co więcej, dochodzenie SBU, jak wynika z informacji i dokumentu zamieszczonego na stronie internetowej organizacji „StopKor”, zawiera absurdalnie poważne oskarżenia: od „próby wpłynięcia na integralność terytorialną Ukrainy i publiczne wzywanie do tegoż”, przez „oszustwa na dużą skalę”, aż po „zdradę stanu” — co w żaden sposób nie uzasadnia miejsca jego wszczęcia, tj. odległego regionu graniczącego z Węgrami. Co ważne: regionu i miasta, w których Lyudmyla nigdy nawet nie była.

Po pierwsze, biorąc pod uwagę konsekwentną, silnie proukraińską i antykremlowską postawę ODF, popartą bogatą historią działań (np. misją wsparcia podczas rewolucji na Majdanie, zakrojoną na szeroką skalę kampanią pomocy humanitarnej, w tym dostawami wyposażenia ochronnego dla żołnierzy ukraińskich, prowadzeniem centrum "Ukraiński Świat" w Warszawie, wsparciem procesu reform, w tym lustracji, po zakończeniu Majdanu, dziesiątkami publicznych zgromadzeń i innego typu spotkań czy też działaniami rzeczniczymi prowadzonymi na wysokim szczeblu na arenie międzynarodowej), uważamy wszelkie roszczenia dotyczące antyukraińskiej działalności ODF lub Lyudmyly Kozlovskiej za niedorzeczne, a wręcz obraźliwe.

Co więcej, przedstawiciele ODF, w tym Bartosz Kramek, mąż Lyudmyly i przewodniczący Rady Fundacji, wielokrotnie wypowiadali się w sprawie konieczności nałożenia jak najostrzejszych sankcji na Rosję w odpowiedzi na jej inwazję i okupację terytorium Ukrainy oraz opowiadali się za udzielaniem Ukrainie wsparcia finansowego i wojskowego. ODF i Lyudmyla otrzymały nawet publiczne wsparcie ze strony najważniejszych ukraińskich organizacji na rzecz praw człowieka, które przytoczyły wiele spośród powyższych działań po nałożeniu przez Polskę zakazu wjazdu za pośrednictwem platformy SIS.

Po drugie, sam fakt, że dochodzenie dotyczące Lyudmyly jest prowadzone w Użhorodzie, budzi poważne wątpliwości co do jego podstaw. Dochodzenie w sprawie zdrady stanu i innych przestępstw przeciwko państwu zostałoby wszczęte przez władze centralne w Kijowie, a nie przez regionalne biuro SBU w obwodzie zakarpackim — chyba że dotyczyłoby kwestii węgierskiej ingerencji/separatyzmu w regionie i ewentualnego zaangażowania Rosji na tym terytorium. Przedstawiciele ODF zawsze wspierali integralność terytorialną Ukrainy i nigdy nie byli zaangażowani w tę sprawę ani nie byli w żaden sposób powiązani z niestabilną sytuacją w tym regionie.

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, najpoważniejsze wątpliwości nadal budzą inicjatorzy włączenia Lyudmyly w zakres dochodzenia — tj. organizacja „StopKor”, która poinformowała o nim jako pierwsza i oficjalnie złożyła wniosek o włączenie Lyudmyly, a także pracujący dla organizacji „dziennikarze”.

Nasza Fundacja była już wcześniej celem ataków tak zwanych dziennikarzy pracujących dla tego serwisu. Zostali oni zatrzymani i przesłuchani przez belgijską policję po tym jak w Brukseli śledzili Lyudmylę i Bota Jardemalie, kazachską prawniczkę i obrończynię praw człowieka, której w 2013 r. przyznano azyl polityczny w Belgii oraz ochronę policyjną w następstwie nieudanej próby porwania. Ci sami „dziennikarze”, w tym jedna osoba wymieniona z nazwiska, tj. Lilia Tkachuk, prześladowali Lyudmylę również w Kijowie, co (poza niebezpieczeństwem fizycznej napaści) było jednym z powodów objęcia jej całodobową ochroną.

Wystarczy zatem przeprowadzić zaledwie pobieżne poszukiwania, aby jednoznacznie stwierdzić, że strona internetowa „StopKor” i powiązany z nią program telewizyjny nie noszą znamion niezależnego, dochodzeniowego punktu informacyjnego dla mediów. Jednym z przypadków, w których zabierali wcześniej głos, była obrona piramidy finansowej „Helix”, której założyciel miał rzekomo powiązania biznesowe zarówno z Kazachstanem, jak i Mołdawią, a także — według niektórych źródeł — sam był członkiem organizacji „StopKor”.

Mamy ponadto powody, aby sądzić, że obecne prześladowania, których propagatorem jest „StopKor”, mają związek z poprzednimi atakami na Lyudmylę Kozlovską, zainicjowanymi przez obszar postsowiecki.

Nękanie przez „StopKor”, w tym wspomniane prześladowanie na terenie Brukseli, rozpoczęło się dzień po opublikowaniu przez kazachską i mołdawską propagandę fałszywej „seks-taśmy” zatytułowanej „Lyudmyla Kozlovska z ODF, lobbystka Mukhtara Ablyazova i Billa Browdera”.

Bill Browderjest jednym z największych wrogów Kremla na świecie, podczas gdy Mukhtar Ablyazov, biznesmen i czołowy kazachski polityk opozycyjny, był ścigany przez reżim Putina na wniosek władz Kazachstanu. W jego ściganie zaangażowane są również władze Ukrainy — jeszcze od czasów Wiktora Janukowycza. Na uwagę zasługuje również fakt, że obiema sprawami, na najwyższym szczeblu rosyjskich organów ścigania, zajmowali się ci sami prawnicy i urzędnicy. Nawet Francja przyznała, że ta międzynarodowa współpraca miała charakter polityczny, i w 2016 r. odmówiła ekstradycji Ablyazova.

„Dziennikarka” organizacji „StopKor”, Lilia Tkachuk, oraz jej kamerzyści znani są ze śledzenia rodziny i współpracowników Mukhtara Ablyazova w tak odległych miejscach jak Wilno, Genewa czy Mediolan. Ta sama „dziennikarka” rozpowszechniała również fałszywe informacje na temat Lyudmyly, w tym o jej fałszywym rosyjskim paszporcie.

W ostatnim czasie, tj. 6 października 2018 r., delegacja ODF była również nękana przez fałszywą ekipę telewizyjną podczas wizyty w Londynie. Ekipa ta, twierdząc, że reprezentuje brytyjską stację telewizyjną Channel 4, osaczyła Lyudmylę i Bartosza w czasie imprezy zorganizowanej przez polską prodemokratyczną organizację pozarządową KOD UK i w agresywny sposób usiłowała przeprowadzić z nimi wywiad — w tym na temat posiadanego przez nich wydrukowanego zrzutu ekranu z fałszywej seks-taśmy, której publikacja dała początek ich działaniom. Po otrzymaniu żądania o okazanie uprawnień „ekipa filmowa” rozbiegła się w różnych kierunkach. Telewizja Channel 4 potwierdziła, że nie byli to jej pracownicy. Co więcej, obecnie trwa również policyjne śledztwo w tej sprawie.

Wszystko to wyraźnie wskazuje, że dochodzenie wszczęte na podstawie zawiadomienia grupy takiej jak „StopKor” miałoby najprawdopodobniej podłoże polityczne oraz z dużym prawdopodobieństwem byłoby powiązane z władzami postsowieckich dyktatur. Te bowiem mają wyraźny interes w tym, aby nękać naszą Fundację i samą Lyudmylę Kozlovską. Co więcej, dysponują również środkami, które im to umożliwiają.

W celu uzyskania dodatkowych informacji prosimy o kontakt:
Marcin Mycielski
Dyrektor ds. Public Affairs
Fundacja Otwarty Dialog
tel. +32 488 884 161
e-mail: martin.mycielski@odfoundation.eu

Zobacz również:

Więcej na temat: Ukraina, Kozlovska, Otwarty Dialog, SBU, fake news