„Jedyne, czym jesteśmy przejęci, to pragnieniem rozwoju Mołdawii”. Co Plahotniuc mówi o swoim kraju, opozycji i protestach?

  • 30.08.2018
  • Autor: Yegor Krestyaninov

Przywódca rządzącej Demokratycznej Partii Mołdawii, Vladimir Plahotniuc, w wywiadzie dla serwisu IPN opublikowanym w przeddzień Święta Niepodległości, mówił o planach władz mających na celu wzmocnienie europejskiego kierunku rozwoju Mołdawii, o rychłym i nieuniknionym rozczarowaniu opozycją, a także o tym, jak rozumie pojęcie „przejęcie państwa” i dlaczego nie istnieje żadne ryzyko związane z amnestią kapitałową zainicjowaną przez demokratów. Portal NewsMaker wybrał najciekawsze fragmenty wywiadu z Plahotniukiem.

O Mołdawii i jej proeuropejskim kierunku rozwoju

Możemy śmiało powiedzieć, że Mołdawia jest dziś stabilnym i niezależnym państwem, wspieranym i szanowanym przez społeczność międzynarodową. W tym roku pojawiły się również pierwsze sygnały mówiące o tym, że Mołdawia objęła prawidłowy kierunek rozwoju gospodarczego.

Wiele partii politycznych używało [w swoich nazwach] określenia „proeuropejski” wyłącznie jako hasła wyborczego. Teraz nadszedł czas, aby przestać upolityczniać ten zwrot i utrwalić go jako strategię rozwoju państwa, którą podąża rząd.

Zaczęliśmy już zmieniać paradygmat budowania stosunków międzynarodowych. Jesienią będzie widoczne to, jak ciekawe podejścia stosuje DPM, aby pokazać, że pozostajemy wierni proeuropejskim poglądom, pozostając przy tym w dużej mierze partią promołdawską.

O opozycji

Niektórzy obecni opozycjoniści byli już wcześniej u władzy – głównie w Ministerstwie Sprawiedliwości i Ministerstwie Edukacji. Jak zmodernizowali instytucje państwowe? Zatrudniając w nich swoich krewnych! Sposób, w jaki kierowali pracą Ministerstwa Sprawiedliwości, doprowadził do zamrożenia przez Unię Europejską funduszy przeznaczonych na reformy wymiaru sprawiedliwości Mołdawii.

Pamięta pan, jak ogromnym rozczarowaniem dla obywateli okazała się Partia Liberalno-Demokratyczna? Tego samego możemy wkrótce spodziewać się po partiach PAS i DA. Już teraz istnieją wyraźne przesłanki i dowody na ich związek z grupami oligarchów i rosyjskimi służbami specjalnymi. Kilka dni temu nazwiska osób z partii pojawiły się w międzynarodowym skandalu związanym z wydaleniem z UE Lyudmyly Kozlovskiej, podejrzewanej o działania przeciwko krajom europejskim i stosunki z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Jak donoszą media, za pośrednictwem organizacji pozarządowych Kozłowska nielegalnie finansowała działalność mołdawskich partii. Po jej wydaleniu z UE stało się jasne, co i kto za tym stoi oraz dlaczego oczerniała kraj i werbowała polityków, których wykorzystywała do swoich działań. 

O protestach

Zbliżający się protest [26 sierpnia] nie jest protestem obywateli, ale partyjnym. Wyjaśnijmy, czym różni się prawdziwy protest „obywatelski” od protestu partii. Przykładowo: jutro DPM może zgromadzić setki tysięcy ludzi, a następnie skierować się w stronę biur PAS i DA. Tam ludzie wyrażą swoje niezadowolenie wobec działań wspomnianych partii. Będziemy więc mieli do czynienia z protestem zainicjowanym przez ludzi czy przez inną partię polityczną?

Gdy mówimy o protestach organizowanych przez PAS i DA, byłoby słuszne, aby nie okłamywać ludzi i nie twierdzić, że protesty te były inicjowane przez zwykłych obywateli. Ludzie oglądają telewizję. Doskonale widzą, że istnieje kilka partii politycznych i kilku tak zwanych przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, którzy wcześniej byli politykami. Jak zatem możemy mówić tu o proteście obywateli? Kogo reprezentują? To oczywiste, że reprezentują siebie jako partię i prowadzą akcję polityczną. I jest to zupełnie zwyczajne działanie – gromadzenie aktywów partii i prowadzenie demonstracji.

O amnestii kapitału

Żaden z ekspertów nie przeczytał tej ustawy w całości. Zgodnie z jej założeniami wiele kategorii obywateli, a także wielu polityków, którzy byli u władzy w okresie afer bankowych, nie będzie mieć prawa do dobrowolnej deklaracji własności za 3% jej całkowitej wartości. Tego typu przepisy z powodzeniem stosuje się już w UE.

Ustawa przyjęta w Mołdawii nie ma żadnego związku ze środkami zdobytymi w nielegalny sposób. Dotyczy ona głównie pieniędzy pozyskanych z tytułu niepłacenia podatków. Nowe prawo pozwoli między innymi niektórym liderom opozycji zalegalizować ich nielegalne nieruchomości, których właścicielami są formalnie ich rodzice lub podstawione osoby, tzw. słupy.

O przejęciu państwa

Zwrot „przejęcie państwa” jest niczym innym jak tylko sloganem przeciwników politycznych. Jedyne, czym jesteśmy przejęci, to szczerym pragnieniem rozwoju gospodarczego i społecznego Mołdawii. Tylko taka interpretacja tego zwrotu jest sprawiedliwa w stosunku do władz.

Źródło: newsmaker.md

Więcej na temat: protesty, Kozlovska, Mołdawia, Plahotniuc