Media Partii Demokratycznej doniosły o deportacji z UE „lobbystki PAS i DA’ za „powiązania ze służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej”. Co jest tu nie tak?

  • 16.08.2018
  • Autor: NewsMaker.md

Niektóre media mołdawskie, uważane za blisko powiązane z Partią Demokratyczną, donoszą o deportacji z Polski szefowej Fundacji Otwarty Dialog, działaczki obywatelskiej z Ukrainy Lyudmyły Kozlovskiej. Media te twierdzą, że Kozlovska została deportowana z UE „za kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi", a także piszą o jej bliskich powiązaniach z przywódcami mołdawskiej opozycji. Sama Kozlovska oświadczyła, że deportacja była wynikiem wniosku złożonego przez władze polskie i ich zemsty za działalność polityczną działaczki i jej męża - polskiego opozycjonisty.

Wiadomości o deportacji z UE Ludmyly Kozlovskiej, napisane prawie identycznie, pojawiły się natychmiast na kilku stronach internetowych, które są uważane za kontrolowane lub lojalne wobec rządzącej Partii Demokratycznej (zob. 12345678910). W każdej publikacji stwierdza się, że ​​Kozlovska jest „lobbystką partii PAS i Platformy DA” i że „została wydalona z UE za powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi”.

Wiadomościom towarzyszą liczne zdjęcia. Kozlovska uwieczniona jest na nich z takimi liderami opozycji mołdawskiej, jak: Maya Sandu, Andrei Nastase i innymi oponentami władz mołdawskich - dziennikarką Natalią Morari, adwokatką Anną Ursachi, byłym posłem Aleksandrem Petkovem, biznesmenem Alexandru Machedonem, byłym stałym przedstawicielem Mołdowy w Radzie Europy Alekseiem Tulbure. Na niektórych zdjęciach pojawiają się również zagraniczni krytycy demokratów mołdawskich i ich przywódcy Vladimira Plahotniuca - europosłowie rumuńscy Cristian Preda, Siegfried Mureşan oraz Andi Cristea.

Tezę o tym, że Kozlovska została deportowana za „bliskie powiązania z rosyjskimi służbami specjalnymi”, autorzy publikacji opierają na zarzutach niewymienionych z nazwiska „ekspertów”, odniesieniach do niektórych publikacji w polskich mediach i „raporcie Parlamentu Europejskiego”, który w rzeczywistości jest artykułem polskiego blogera Marcina Reya, który jest obecnie w konflikcie z Fundacją Otwarty Dialog.

Kanał telewizyjny Publika TV poświęcił temu tematowi oddzielny program. Zaproszeni eksperci mówili o tym, jak Moskwa przygotowuje się do przejęcia władzy w Mołdawii przy pomocy prawicowej opozycji i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, powiązanych z rosyjskimi służbami specjalnymi i działających „pod przykrywką wartości demokratycznych”.

Sama Kozlovska, komentując ten incydent, stwierdziła, że powodem jej deportacji było to, że polski rząd wprowadził jej nazwisko na listę Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) z żądaniem zakazu jej wjazdu do UE. „Taka lista zawiera nazwiska szczególnie niebezpiecznych przestępców. Tak właśnie dysydenci są teraz postrzegani w Polsce” – napisała na Facebooku. Aktywistka ocenia wniosek polskich władz jako „akt bezsilności po wielu próbach zastraszania/wywierania nacisku” na jej rodzinę i Fundację Otwarty Dialog.

Podkreśliła ona, że ​​ rząd polski w żaden sposób nie wyjaśnił przyczyn wpisania jej na tę listę i nie poinformował jej o tej decyzji. Kozlovska zauważa, że ​​spodziewała się takiego rozwoju wydarzeń od lipca ubiegłego roku, kiedy to jej mąż - obywatel polski Bartosz Kramek - publicznie sprzeciwił się polityce obecnych władz w Polsce. „Lecz nadal chciałam mieć nadzieję, że Polska nie zniży się do poziomu Kazachstanu/Rosji/Mołdawii, gdzie prześladowani są krewni/ członkowie rodzin dysydentów” - dodała.

Kozlovska, która od 10 lat mieszka w Polsce, zamierza złożyć zażalenie na tę decyzję, aby doprowadzić do zaprzestania praktyki umotywowanego politycznie ścigania cudzoziemców przy pomocą SIS. Działania władz polskich, jak stwierdziła, są również wyzwaniem dla Unii Europejskiej: „UE nie przewidywało ścigania karnego o podłożu politycznym przy pomocy SIS".

Później w wywiadzie dla ukraińskiego czasopisma „Gordon” Kozlovska powiedziała, że polskie władze argumentują swoje działania „zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Polski”. I nie jest to pierwszy krok polskich władz przeciwko działaczom opozycji: „Najpierw naszej Fundacji Otwarty Dialog chcieli cofnąć akredytację, zdyskredytować nas, a ostatecznie postanowili rozbić organizację poprzez zablokowanie mnie. Jedno jest pewne: jest to decyzja polityczna. Teraz propagandyści z Mołdawii, Kazachstanu i Rosji, w których również prowadziliśmy aktywne działania, niesamowicie się cieszą”- podsumowała Kozlovska.

Krótka informacja: System informacyjny Schengen (SIS) jest to zamknięta baza danych, do której każde z państw członkowskich układu z Schengen może przekazywać informacje o osobach poszukiwanych lub niepożądanych na terytorium tego państwa. Wpis jest ważny we wszystkich krajach strefy Schengen.

Źródło: newsmaker.md