Kazachstan: procesy opozycji "jak z czasów PRL"

Po krwawych protestach w Żanaozen, władze Kazachstanu przed sądem postawiły opozycję, winiąc ją za niepokój w kraju. Działacze mogą spędzić w celi kilkanaście lat.

  •  Igor Winiawski, redaktor naczelny kazachskiej gazety "Wzgliad" (tłum.: Magdalena Rapinczuk)
  •  Ludmiła Kozłowska, fundacja Otwarty Dialog

Rozprawę obserwowali posłowie z Parlamentu Europejskiego i niezależni eksperci. Polski eurodeputowany Piotr Borys występował jako świadek na procesie przywódcy opozycyjnej partii Ałga Wladimira Kozłowa, któremu grozi 13 lat więzienia. Z inicjatywy m.in. Borysa Parlament Europejski jeszcze w marcu wezwał do uwolnienia opozycjonisty. Wyrok w procesie prawdopodobnie zapadnie w najbliższych dniach. Wcześniej 18 osób biorących udział w protestach w Żanaozen i Szetpe skazano na wyroki od 3 do 7 lat więzienia, kilkanaście innych otrzymało wyroki w zawieszeniu lub objęto je amnestią.

Inny obserwator procesu z Polski, Jędrzej Czerep, ocenia, że proces służy przede wszystkim do walki z opozycją, a kolejnym etapem może być rozprawa z wolnymi mediami. Jak zaznacza – proces sprawia wrażenie z góry wyreżyserowanego spektaklu, zarzuty są niesprecyzowane, realia rozpraw przywodzą na myśl czasy PRL. Świadkowie dowodzą, że podsądni są "groźnymi ekstremistami", padają wnioski, że rzekome podżeganie do rewolucji „wynika z całości materiału” – wyliczał ekspert.

”Kryzys władzy” 

Igor Winiawski, redaktor naczelny gazety ”Wzgliad” nieprzychylnej władzom Kazachstanu, też był więżniem politycznym. Obecnie przebywa w Polsce. W rozmowie z portalem polskieradio.pl mówi, że został uwolniony po dwóch miesiącach więzienia, w marcu, właśnie tego samego dnia, w którym Parlament Europejski uchwalił rezolucję w sprawie jego kraju. Od kilku miesięcy przebywa w Polsce. Wspomina, że samo zwolnienie miało dziwny przebieg: za radą adwokata zgodził się na przyznanie do winy, tak by zmniejszono kwalifikację jego ”przestępstwa” i został objęty amnestią.

Fundacja Otwarty Dialog: samochody odbijające się w lusterku to funkcjonariusze śledzący ruchy obserwatorów procesu

Pytany o tło procesów opozycji, wskazuje na autorytaryzm, brak zainteresowania losem społeczeństwa ze strony rządzących. - W Kazachstanie od 20 lat nie było zmiany władzy. Wszystko, co dzieje się obecnie w kraju, jest rezultatem kryzysu politycznego – mówi. Jak dodaje, media, w tym "Wzgliad" śledziły strajk przez siedem miesięcy, ale w tym czasie ani władze lokalne, ani centralne nie interesowały się jego przebiegiem. - Nie było żadnych organizacji społecznych, takich jak związki zawodowe, które mogłyby mediować w rozwiązaniu tego konfliktu. Jedyną organizacją, która próbowała rozwiązać problem, była ”Ałga”, którą kieruje Władimir Kozłow. I właśnie dlatego był sądzony, że pomagał robotnikom. To jest właśnie główna oznaka kryzysu władzy - kiedy państwo nie przejawia żadnego zainteresowania sytuacją. Protestowały dwa tysiące ludzi – to bardzo dużo, jak na warunki kazachskie – komentował dziennikarz. Igor Winiawski podkreślił, że zainteresowanie Zachodu, opinii międzynarodowej pomaga: stało się tak choćby w jego przypadku, bez zainteresowania zapewne Unii nie zostałby uwolniony.

”Jest coraz gorzej” 

Ludmiła Kozłowska z fundacji Otwarty Dialog w rozmowie z portalem polskieradio.pl potwierdza tę ostatnią opinię, w jej ocenie Kazachstan jest bardzo czuły na głos Zachodu, choćby ze względu na interesy gospodarcze. Dlatego docenia zainteresowanie opinii międzynarodowej, polskich deputowanych, posłów Bundestagu. Zwraca uwagę, że na ławie oskarżonych jest trzech opozycjonistów, którym grozi po kilkanaście lat więzienia. Oprócz Kozłowa, są to Akżanat Aminow, lider strajkujących pracowników rafinerii naftowych i Serik Sapargali, aktywista ruchu społecznego Hałek Majdany. - De facto, najbardziej rozpoznawalną osobą, najważniejszą dla pracowników rafinerii naftowych był Agżeat Aminow. Przyznał się on do winy. Podejrzewamy, że w związku z tym, że wywierano na niego największy nacisk. Teraz w ogóle nie bierze aktywnego udziału w procesie sądowym, nie broni się. W sądzie bronią się Władimir Kozłow i Serik Sapargali. Ich spodziewamy się wyciągnąć z więzienia dzięki solidarności Unii Europejskiej, społeczeństwa międzynarodowego – powiedziała. Dodała, że w ostatnim tygodniu jeden z opozycjonistów Wadim Kuramszyn był zwolniony wprost z sądu, a groziło mu 14 lat więzienia. Przyznaje, że relacje gospodarcze są decydujące dla losów opozycjonistów, mówi o "handlu ludźmi". - Czasami po jednym podpisem pod dużym gospodarczym kontraktem, stoi życie któregoś z obrońców praw człowieka, polityka opozycyjnego. W tym przypadku było tak z Władimirem Kuramszynem - zauważa. Działaczka podkreśla, że sytuacja praw człowieka w Kazachstanie jest coraz gorsza.

Wersja władz 

Wersję władz kazachskich można poznać choćby z notki ambasady Kazachstanu w Waszyngtonie, tu w opisie procesu władze kazachskie oskarżają Kozłowa, Aminowa i Sapargalego o “wzniecanie niepokojów społecznych i dążenie do zmiany porządku konstytucyjnego w wyniku przemocy”. Aminow i Kozłow mają także zarzut „założenia grupy przestępczej”. Władze twierdzą, że partia Ałga Kozłowa była sponsorowana przez dwóch innych poszukiwanych, byłego ministra Muchtara Ablazowa i Muratbeka Ketebajewa i miała zajmować się wzniecaniem niepokojów społecznych.

W związku z wydarzeniami z Żanaozen i późniejszymi represjami Parlament Europejski w marcu przyjął rezolucję, m.in. domagając się w niej zwolnienia z aresztu Władimira Kozłowa i dziennikarza Igora Winiawskiego. Zaniepokojenie sytuacją praw człowieka, w związku z zawiadomieniem polskich posłów (Marka Migalskiego i Piotra Borysa), wyraziła szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton. W lutym poseł Borys odwiedził rodziny zastrzelonych robotników rafinerii.

Proces w Kazachstanie i sytuację w tym kraju monitorują też m.in. posłowie niemieckiego Bundestagu, w tym pełnomocnik rządu Niemiec ds. praw człowieka Markus Loening.

 

Konferencję prasową na temat sytuacji w Kazachstanie zorganizowała fundacja Otwarty Dialog. Wzięli w niej udział polski eurodeputowany Piotr Borys, ekspert ds. wschodnich i obserwator procesu w Aktau Jędrzej Czerep, Ludmiła Kozłowska z fundacji Otwarty Dialogi i Igor Winiawski, w Kazachstanie redaktor naczelny gazety „Wzgliad”. 

Agnieszka Kamińska, polskieradio.pl

Więcej na temat: Kazachstan, represje, opozycja