Wstęp
Pobierz raport
Historia upadku Zakładów Mięsnych Henryk Kania S.A. oraz prowadzonego już od sześciu lat prokuratorskiego śledztwa jak w soczewce pokazuje patologie w funkcjonowaniu polskiego państwa na styku dużego biznesu, polityki i wymiaru sprawiedliwości. Dotyczą one podatności organów ścigania i innych instytucji publicznych na wpływy polityczne, nadużywania przewagi konkurencyjnej, jak również faktycznej nierówności podmiotów w obrocie gospodarczym oraz nieskuteczności w dochodzeniu sprawiedliwości i roszczeń majątkowych przez polskich przedsiębiorców.
Jest to przykład systemowego tolerowania nieuczciwych praktyk niektórych zagranicznych sieci handlowych (w tym przypadku Biedronki, należącej do portugalskiego koncernu Jerónimo Martins), które bezkarnie drenują swoich polskich dostawców oraz hodowców i producentów rolnych, nadużywając wobec nich przewagi kontraktowej.
Ta sprawa ilustruje także funkcjonowanie polityczno-biznesowych grup interesów, które mając za sobą wsparcie wpływowych polityków rządzącego do 2023 roku obozu Prawa i Sprawiedliwości, aktywnie wspierały sprzyjających im przedsiębiorców, umożliwiając niszczenie ich konkurencji biznesowej. Towarzyszyły temu arbitralne, niezrozumiałe decyzje i nieprawidłowości w działaniach prokuratury i sądów.
Niniejsze opracowanie dokumentuje kluczowe fakty z historii Zakładów Mięsnych Henryk Kania (ZMHK), prezentując kulisy upadłości jednego z liderów branży mięsnej w Polsce. W ramach działań prowadzonych przez Fundację Otwarty Dialog na rzecz obrony praworządności i praw przedsiębiorców od 2021 roku, wskazujemy na destrukcyjną rolę postępowania przygotowawczego o sygn. PK IX WZ Ds.23.2020, prowadzonego wobec kierownictwa Zakładów przez Prokuraturę Krajową (Śląski Wydział Zamiejscowy).
Sprawa ta przypomina szereg innych opisanych przez nas w raporcie „Przywracanie niezależności prokuratury i przegląd politycznych spraw karnych w Polsce”. Pomimo wysiłków nowego rządu zmierzających do przywrócenia niezależności prokuratury, nadal realizowany jest scenariusz zaprojektowany za poprzedniej władzy. Do niedawna za śledztwo przeciwko beneficjentowi rzeczywistemu ZMHK, Henrykowi Kani, odpowiadali skompromitowani, działający z pobudek pozaprawnych, lojalni wobec Zbigniewa Ziobry prokuratorzy niesławnego wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach.
Kontrowersje dotyczą także postanowień sądów związanych z umożliwieniem przedsiębiorcy przyjazdu do Polski w celu złożenia wyjaśnień. Sąd Apelacyjny w Katowicach w postanowieniu z dnia 9 grudnia 2025 roku, ustanawiającym kwotę poręczenia majątkowego za wydanie listu żelaznego na 20 milionów złotych, odmówił rozpatrzenia wniosków dowodowych świadczących o niewinności Kani – oparł postanowienie w całości na domniemaniu, że tezy przedstawione przez prokuratora są prawdziwe. Tym samym, sąd uznał, że po ponad 6 latach śledztwa i 5 latach stosowania aresztu domowego wobec przebywającego w Argentynie Henryka Kani, rozpatrzenie dowodów w postaci dokumentów przedstawionych przez obronę jest przedwczesne (sic!). Przedsiębiorca został wcześniej pozbawiony majątku wskutek szeregu postępowań karnych i nałożonych zabezpieczeń. Na dzień publikacji niniejszego opracowania śledztwo trwa już 7 lat, a areszt stosowany jest od 6.
Kalendarium
1989 – Henryk Kania (senior) zakłada działalność gospodarczą w sektorze mięsnym, na bazie której powstaną Zakłady Przetwórstwa Mięsnego Henryk Kania, a następnie Zakłady Mięsne Henryk Kania (dalej zawsze: ZMHK) z siedzibą
w Pszczynie na Śląsku.
2003 – Henryk Kania (junior; syn Henryka Kani) w ramach sukcesji rodzinnej zaczyna przejmować kontrolę nad ZMHK i obejmuje funkcję Prezesa Zarządu ZMHK.
2012 – ZMHK debiutują na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.
10.2011 – ZMHK nawiązują współpracę z portugalskim koncernem Jerónimo Martins, właścicielem sieci sklepów Biedronka.
2013 – Do sklepów Biedronki trafia połowa produkcji ZMHK. Współpraca przebiega wzorowo. Zakłady, spełniając oczekiwania Jerónimo Martins, rezygnują ze współpracy z innymi sieciami handlowymi.
2014 – Henryk Kania (junior) rezygnuje ze względów osobistych z funkcji Prezesa Zarządu ZMHK, Rada Nadzorcza przekazuje stery spółki w ręce dotychczasowego wiceprezesa, Grzegorza Minczanowskiego, a Kania przenosi miejsce zamieszkania poza Polskę (pozostając Przewodniczącym Rady Nadzorczej i beneficjentem rzeczywistym ZMHK).
2015 – Portugalski koncern żąda od Zakładów 1 mln zł za kontynuowanie współpracy w kolejnym roku.
2016 – Żądania Jerónimo Martins eskalują: koncern domaga się opłat i naliczanych wstecznie rabatów, które nie były przewidziane w umowach.
2017 – Po raptownym wzroście cen surowców mięsnych na rynku o 20-30% Portugalczycy godzą się płacić za produkty ZMHK tylko o 3% więcej. Za samą możliwość współpracy w 2017 r. biorą dodatkowo 4 mln zł. Narzucają Zakładom kosztowną współpracę finansową z Citibankiem.
2018 – Koncern żąda od Zakładów wydłużenia terminów płatności do 80 dni. Aby wymusić kolejne opłaty i rabaty, które sięgają nawet 30% wartości obrotów, „karnie” wstrzymuje zakup niektórych produktów.
5.2019 – Prezes konkurencyjnego Cedrobu Andrzej Goździkowski składa Henrykowi Kani „ofertę” przejęcia za złotówkę jego Zakładów. Mówi, że interesuje się nimi prokuratura. Sugeruje, że śledztwo może pójść „w takim, a nie innym kierunku” w zależności od tego, czy Kania przystanie na jego propozycję. Ponawia ją w lipcu, zwiększając stawkę do 20 mln zł.
5.6.2019 – Kontrolowany przez państwo Alior Bank nieoczekiwanie wypowiada Zakładom umowę kredytu. Żąda natychmiastowej spłaty prawie 90 mln zł. Polska Agencja Prasowa podaje, że ZMHK nie mają pieniędzy na spłatę zobowiązań. To uruchamia lawinę.
6.6.2019 – Umowę kredytową wypowiada Zakładom Citibank. Domaga się spłaty ponad 90 mln zł w ciągu siedmiu dni.
13.6.2019 – Zakłady zostają pozbawione samochodów. Umowę wypowiada im firma leasingowa.
17.6.2019 – Henryk Kania wraca do kraju i obejmuje funkcje p.o. prezesa ZMHK. Zleca przygotowanie planu naprawczego firmie doradczej Deloitte.
29.7.2019 – Alior Bank składa do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie, którego mieli się dopuścić zarządzający ZMHK poprzez wystawianie tzw. pustych faktur opłacanych dalej przez bank w usłudze faktoringu.
8.2019 – Ofertę zakupu Zakładów składają konkurencyjne firmy – Tarczyński i Cedrob. Protestują przeciwko nim najwięksi dostawcy ZMHK. Popierają plan restrukturyzacji przedstawiony przez Henryka Kanię przygotowany przez Deloitte.
7.6.2019 – Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach otwiera przyspieszone postępowanie układowe (PPU). Rozpatrzenie wniosku o otwarcie PPU zajęło katowickiemu sądowi zaledwie 3 dni. Sąd wyznaczył Mirosława Mozdżenia na nadzorcę sądowego.
6.9.2019 – Sąd Rejonowy Katowice-Wschód odbiera Henrykowi Kani zarządzanie firmą. Ustanawia syndyka Mirosława Mozdżenia zarządcą. Ten zatrudnia w ZMHK dyrektora IT należących do Cedrobu Zakładów Mięsnych Silesia. Zleca mu zebranie danych z serwerów. Na swojego pełnomocnika powołuje byłego prezesa Silesii.
Prokuratura wydaje postanowienie o przedstawieniu zarzutów m.in. poświadczenia nieprawdy (w fikcyjnych fakturach ZMHK), kierowania zorganizowaną grupą przestępczą popełniającą oszustwa na szkodę banków, dostawców oraz Skarbu Państwa i prania pieniędzy, Henrykowi Kani, choć przebywa on za granicą. Kania kilkukrotnie zwraca się do śledczych, aby mógł złożyć wyjaśnienia w sposób zdalny.
Prokuratura stawia zarzuty także członkom zarządu Zakładów. Trafiają oni na wiele miesięcy do aresztu. Dwoje z nich w składanych wyjaśnieniach zaczyna obciążać Kanię.
10.2019 – Zarządca wydzierżawia Zakłady Cedrobowi.
6.2020 – Sąd Rejonowy Katowice-Wschód ogłasza upadłość ZMHK i zatwierdza ich sprzedaż spółce należącej do Cedrobu. Cena stanowi ułamek wartości majątku. Wraz z nim do Cedrobu trafiają nowoczesne zakłady w Goczałkowicach-Zdroju, choć były objęte sądowym zakazem sprzedaży. Mimo to prokuratura odmawia wszczęcia śledztwa.
12.2020 – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nakłada na Jerónimo Martins Polska 723 mln zł kary za nieuczciwe praktyki wobec ponad 200 dostawców. Chodzi o naliczane wstecznie rabaty i wymuszanie innych opłat.
2024 – Po wyborach parlamentarnych i zmianie władzy w Polsce Henryk Kania zwraca się do Prokuratura Krajowego o odsunięcie od śledztwa w jego sprawie prokuratora Sebastiana Głucha związanego z ekipą byłego ministra Zbigniewa Ziobry. Zarzuca mu stronniczość.
28.10.2025 – Sąd wydaje zgodę na list żelazny dla Henryka Kani. Warunkiem jest wpłata poręczenia w wysokości 8 mln zł.
9.12.2025 – Sąd drugiej instancji potwierdza zasadność wydania listu żelaznego Henrykowi Kani, ale podwyższa wysokość poręczenia do 20 mln zł.
23.02.2026 – Henryk Kania składa zawiadomienie do Prokuratora Generalnego o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków m.in. poprzez odmowę dostępu do akt sprawy, ukrywanie lub pomijanie dowodów niewinności H. Kani oraz faktyczne wspieranie procesu bezprawnego przejęcia majątku ZMHK i Staropolskie Specjały sp. z o.o. (należące do Anny Kani, żony H. Kani) przez prowadzącego postępowanie przeciwko niemu, prok. Sebastiana Głucha i jego zwierzchnika, prokuratora Tomasza Tadlę.
4.2026 – Nowy Naczelnik Śląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach prok. Marek Wełna składa o odwołanie z delegacji w katowickim wydziale sześciu prokuratorów, w tym referenta sprawy Henryka Kani, prok. S. Głucha. Prokurator Generalny Waldemar Żurek podejmuje decyzję o odsunięciu ich od prowadzenia śledztw.
Sprawcy i beneficjenci. Skąd wzięły się problemy Zakładów Mięsnych Henryk Kania

| – Właściciel Biedronki wymuszał na ZMHK tzw. wsteczne rabaty, opłaty marketingowe i opłaty za samą możliwość współpracy; – Przedłużał okresy płatności, zmuszając Zakłady do korzystania z bankowych usług faktoringowych; – Groził wycofaniem ze sklepów produktów ZMHK w razie niespełnienia swoich żądań. | – Instytucje finansowe przez lata zarabiały m.in. na usługach faktoringowych dla ZMHK; – Posiadając narzędzia controllingowe i wiedzę nt. działalności ZMHK, nie alarmowały o nieprawidłowościach związanych z wystawianymi przez ZMHK fakturami, z czym Henryk Kania – nie zarządzający wtedy spółką – nie miał nic wspólnego. | – Potentat na rynku drobiu, cieszący się wsparciem sprawujących władzę polityków PiS, przejął majątek ZMHK wbrew prawu i za ułamek wartości; – Zanim doszło do sprzedaży, informatyk Cedrobu uzyskał bezprawnie dostęp do systemów i tajemnic handlowych Zakładów. |
I. Agresywna polityka Biedronki
- Budowana przez dwa pokolenia polska rodzinna firma została doprowadzona do upadku przez chciwość zagranicznego koncernu.
- Narzucane jej przez ten koncern opłaty i rabaty wsteczne, nieprzewidziane w umowach, sięgały 30% wartości obrotów.
- Właściciel Biedronki zwlekał z płatnościami do dwóch i pół miesiąca, wymuszając niekorzystną dla ZMHK współpracę z bankami.
- Bezprawność praktyk stosowanych przez Jerónimo Martins Polska potwierdził Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
- O praktykach Biedronki alarmują organizacje dostawców i producentów, a także organizacje konsumenckie.
- Powyższe organizacje przestrzegają przed ekonomicznymi i społecznymi skutkami podobnych działań, w tym zagrożeniami dla zdrowia Polaków.
- Sprawą zajmują się sejmowa komisja stała do spraw bezpieczeństwa żywności, eliminowania nieuczciwych praktyk w obrocie żywnością oraz sprzedaży bezpośredniej i handlu detalicznego produktów wytworzonych w gospodarstwach rolnych oraz prokuratura.
Obiecująca współpraca
Zakłady Mięsne, założone w 1989 r. w Pszczynie przez Henryka Kanię seniora, umiejętnie wykorzystały szanse, które dawała rozwijająca się gospodarka wolnorynkowa. Stawiając na modernizację i poszerzanie oferty, stały się z czasem jednym z liderów branży mięsnej w Polsce. W szczytowym okresie miały kilkuset dostawców i kontrahentów. Zapewniały utrzymanie nawet kilkudziesięciu tysiącom osób z rodzinami. Dostarczały produkty do największych sieci handlowych, jak Auchan, Carrefour, E-Leclerc, Intermarche, Lidl, Kaufland, Makro i Delikatesy Centrum.
Źródłem problemów stało się nawiązanie współpracy z portugalskim koncernem Jerónimo Martins Polska, właścicielem sieci dyskontów Biedronka. Jego przedstawiciele zainteresowali się ofertą Zakładów Mięsnych Henryk Kania (ZMHK) przy okazji targów spożywczych w Amsterdamie w 2011 r. W październiku tego samego roku Zakłady podpisały umowę na dostawę produktów do sieci Biedronka. W kolejnym, 2012 r., sprzedaż do Biedronki stanowiła już ok. 27% przychodów ze sprzedaży ZMHK.
Stopniowe uzależnianie
Współpraca była początkowo wzorowa. W rezultacie obie strony podpisały umowę o strategicznym partnerstwie. Produkty ZMHK kierowane do Biedronki były opracowywane i wdrażane przy pełnym udziale działów jakości i zakupów Jerónimo Martins. Przedstawiciele koncernu znali koszty wyprodukowania poszczególnych asortymentów. Kalkulacje wraz z recepturami, kosztami surowcowymi, pracowniczymi, pochodzeniem surowca oraz procesem produkcyjnym były akceptowane przez Jerónimo Martins, a następnie skrupulatnie kontrolowane przez audytorów.
Aby sprostać wymaganiom Biedronki, ZMHK podjęły jednocześnie wielomilionowe inwestycje, przestawiając produkcję pod potrzeby swojego odbiorcy. W 2013 r. Zakłady kierowały do Biedronki już około połowy swojej produkcji, w szczytowym okresie – aż 75%.
Jak wydaje się z perspektywy czasu, strategia Jerónimo Martins polegała właśnie na stopniowym wciąganiu Zakładów we współpracę, aby uzależnić je od siebie i dyktować im warunki. Temu służyło podpisanie umowy o współpracy na wyłączność, wskutek której ZMHK były zmuszone zrezygnować z dostaw do sieci konkurencyjnych wobec Biedronki. Większość kierowanych do Biedronki produktów była jednocześnie sprzedawana w dyskontach pod jej własną marką, co uniemożliwiało promocję uznanego na rynku brandu Henryk Kania, pogłębiając zależność ZMHK od Jerónimo Martins1,2.
Groźby i szantaż
W rezultacie koncern, wykorzystując swoją przewagę, zaczął wymuszać na Zakładach Mięsnych Henryk Kania nieuzgodnione w umowach rabaty wsteczne, opłaty marketingowe i za prowadzone przez siebie programy lojalnościowe, a nawet za projekty CSR, demonstrując swoje zaangażowanie społeczne na koszt dostawcy. Łączna wartość dodatkowych, nieuzgodnionych w umowach kosztów ponoszonych przez ZMHK sięgała 30 proc. wartości obrotów. Biedronka żądała nawet opłat za samą możliwość kontynuowania współpracy – 1 mln zł w 2016 r., 4 mln zł – rok później.
Przedstawiciele Jerónimo Martins nie ukrywali, że ich żądania są podyktowane jednostronnymi interesami koncernu, a nie wspólnymi korzyściami ze zwiększania sprzedaży. Wprost uzasadniali żądania koniecznością „wykonania budżetu”. Regułą stał się szantaż – groźby wycofania produktów ZMHK z Biedronki, jeśli Zakłady nie zgodzą się na wniesienie dodatkowych opłat albo rabaty od już sprzedanych produktów.
Towarzyszyła temu arogancka korespondencja. W mailu z 29 listopada 2018 r., skierowanym do przedstawicieli ZMHK próbujących negocjować narzucane im warunki, dyrektor Biura Zakupów Jerónimo Martins Polska groziła: „(…) dotychczasowe «gierki» z Państwa strony zaczynają mieć wymierny efekt, którego finał może być jeden – brak produktów Kania na półkach w sklepach Biedronka od stycznia 2019”.

Groźby nie były gołosłowne. W styczniu 2018 r. koncern Jerónimo Martins zrezygnował z zakupu parówek produkowanych przez ZMHK, gdy Zakłady nie wniosły dodatkowych opłat. W maju 2018 r. ze sklepów Biedronki usunięto kiełbasę podwawelską – przywrócono jej sprzedaż dopiero po wpłacie przez Zakłady Mięsne Henryk Kania 500 tys. zł i obniżeniu ceny. W sierpniu 2018 r. koncern zrezygnował z zakupu w ZMHK kiełbasy żywieckiej, argumentując, że inna firma (Animex) zapłaciła dodatkową opłatę za sprzedaż swojej kiełbasy w Biedronce.
Polityka Biedronki, polegająca na wymuszaniu dodatkowych, nieuzgodnionych opłat, kosztowała ZMHK w latach 2016-19 nawet 70 mln zł rocznie.
Wydłużanie terminów płatności
Towarzyszyło temu narzucanie wyjątkowo długich, bezprecedensowych na rynku produktów spożywczych terminów płatności. Wynosiły one 60, a potem 75 dni, podczas gdy Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/633 w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych zobowiązuje do płatności w ciągu 30 dni w przypadku produktów łatwo psujących się i 60 dni w przypadku innych towarów rolno-spożywczych.
Koncern chciał wydłużyć te terminy nawet do 80 dni (podczas gdy w swoim macierzystym kraju, Portugalii, skrócił je do 10 dni). Od spełnienia takich warunków, a także od przyznania licznych rabatów i utrzymania cen dostarczanych produktów na niezmienionym poziomie uzależniał swoją współpracę z Zakładami w 2019 r., gdy ich sytuacja stawała się już krytyczna.
Menedżerowie Jerónimo Martins, znając koszty produkcji, a więc także zyski osiągane przez ZMHK, mieli świadomość pogłębiających się finansowych problemów Zakładów. Pomimo tego w korespondencji z końca 2018 r. dyrektor Biura Zakupów Jerónimo Martins Polska żądała, oprócz 80-dniowych płatności, kolejnych licznych rabatów i prawie 1 mln zł na programy lojalnościowe Biedronki:

Do pogorszenia sytuacji ZMHK od 2017 r. dodatkowo przyczyniły się drastyczne podwyżki cen surowca mięsnego wskutek epidemii ASF (afrykańskiego pomoru świń) i w związku z tym gwałtownego wzrostu eksportu do Chin, a także drożejących pasz z powodu suszy i słabych zbiorów. Ceny surowca wzrosły nawet o 20-30%, co skutkowało wzrostem kosztów gotowych produktów o prawie jedną piątą. Biedronka, po długotrwałych negocjacjach, zgodziła się płacić za nie tylko o 3% więcej. W rezultacie Zakłady zostały zmuszone do dostarczania części towarów poniżej kosztów produkcji1,2.
Wygórowane opłaty dla banków
Wymuszając na Zakładach Mięsnych Henryk Kania bezprecedensowo długie terminy płatności, koncern Jerónimo Martins zmusił je jednocześnie do korzystania z usług faktoringu i linii kredytowych w bankach Alior i Citi. Dzięki temu Zakłady mogły szybko uzyskać od banku pieniądze za sprzedane Biedronce towary i uregulować zobowiązania wobec własnych dostawców, głównie surowców mięsnych. Konsekwencją były jednak kolejne wysokie opłaty i odsetki, odprowadzane przez ZMHK tym razem na rzecz banków.
Jerónimo Martins narzucił Zakładom współpracę z polskim oddziałem Citibanku, z którym portugalski koncern wiąże strategiczna współpraca. Bank oferował indywidualnym klientom m.in. promocję „Podziel się Kartą kredytową Citibank z bliskimi i zyskaj do 200 zł na zakupy w sklepach Biedronka” czy kartę kredytową „z 600 zł do Biedronki”. Analitycy polskiego Citibanku wystawiali zaś koncernowi pozytywne rekomendacje, co np. w lipcu 2025 r. doprowadziło do zwyżki cen akcji Jerónimo Martins na giełdzie w Lizbonie o ponad 5%.
ZMHK zawarły w 2017 r. z Citibankiem dwie umowy. W ramach pierwszej korzystały z linii kredytowej do kwoty 25 mln zł (w 2018 r. limit ten podwyższono do 32,6 mln zł). Za jej pomocą finansowano bieżącą działalność firmy. Dodatkowo, na podstawie odrębnej umowy dyskonta wierzytelności, ZMHK korzystały z usług faktoringowych Citi. Bank kupował od ZMHK wierzytelności na podstawie wniosku Jerónimo Martins Polska. Po jego akceptacji Citibank płacił ZMHK kwotę za fakturę wystawioną Jerónimo Martins pomniejszoną o odsetki oraz prowizję.
Bank pobierał od Zakładów wygórowane, wyższe od rynkowych opłaty i prowizje. Ich skalę obrazuje umowa z czerwca 2017 r., w której Citibank zażądał od Zakładów 130 tys. zł za samo przygotowanie dokumentacji na potrzeby umowy i drugie tyle z tytułu obsługi. Prowizja administracyjna wynosiła 0,03% miesięcznie od sumy kwot udzielanych kredytów. Przyjmując pełny limit zadłużenia w wysokości 25 mln zł przez ustalony w umowie okres 10 miesięcy, Citibank pobrał więc ok. 75 tys. zł prowizji oraz 260 tys. zł za przygotowanie umowy i jej obsługę.
Citibank zarabiał również na prowizjach faktoringowych. Z tytułu zawarcia każdej umowy dyskonta ZMHK płaciły Citibankowi 0,07 proc. prowizji od wartości pojedynczej wierzytelności wskazanej we wniosku powiększonej o podatek VAT.
Citibank mógłby odrzucić wniosek o finansowanie oraz na każdym etapie odmówić wypłaty, ale tego nie zrobił. Dobrze zarabiał bowiem na odsetkach od udzielonych kredytów, opłatach aranżacyjnych, prowizjach administracyjnych.
W interesie Citibank było więc kontynuowanie tak zyskownej współpracy, nawet jeśli – jak zakłada obecnie prokuratura – część faktur budziła wątpliwości co do ich rzetelności. Citibank dysponował jednocześnie profesjonalnymi narzędziami controllingu finansowego i mając wiedzę o obrotach ZMHK w relacjach z Biedronką, mógł wykryć ewentualne nieprawidłowości. Jego obowiązkiem było o nich alarmować. Dlaczego tego nie robił?
Ponadprzeciętne zyski portugalskiego koncernu
Nieuczciwe praktyki wobec Zakładów Mięsnych Henryk Kania, a także innych polskich dostawców przyczyniły się do kolosalnych zysków Jerónimo Martins i rekordowej w jego branży rentowności koncernu. Świadczą o tym jego sprawozdania finansowe. Przychody Jerónimo Martins Polska w 2024 r. przekroczyły 100 mld zł. Zyski sięgają 3-4 mld zł rocznie. Rentowność netto wynosi 3-4 proc. – jest niemal dwukrotnie wyższa od innych podobnych sieci działających na polskim rynku [źródło: Jerónimo Martins Polska, sprawozdania finansowe za lata 2016-2024, Krajowy Rejestr Sądowy – przyp. red.]:

Kontrowersje – także w macierzystym kraju koncernu, Portugalii1,2 – budzi dodatkowo fakt, że Jerónimo Martins transferuje zyski do swojej holenderskiej spółki, aby uniknąć płacenia podatków w kraju działalności. W ciągu ostatnich ośmiu lat Jerónimo Martins Polska wytransferował do Holandii ponad 20 mld zł dywidendy:

Praktyki „zakrawające o bandytyzm”
Jak wykazało postępowanie prowadzone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, agresywna polityka Jerónimo Martins, polegająca na presji cenowej oraz wymuszaniu od dostawców nieuzgodnionych wcześniej rabatów i opłat, to modus operandi tego koncernu. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny mówił w Sejmie, że takie działania „zakrawają o bandytyzm”.
UOKiK wszczął z urzędu postępowanie w sprawie Jerónimo Martins po wywiadzie, którego Henryk Kania udzielił w październiku 2019 r. Business Insider – przedsiębiorca ujawnił w nim nieuczciwe praktyki Biedronki. Przeszukano siedzibę Jerónimo Martins. Znaleziono dokumenty potwierdzające nieuczciwe praktyki. Jak informował Urząd, „są to głównie pisemne zobowiązania dostawców do udzielenia wstecznego rappelu extra [czyli wstecznego rabatu – przyp. red.] i wystawienia faktury korekty pod rygorem zapłaty kary umownej w wysokości 110 proc. tego rabatu”.
W rezultacie UOKiK nałożył w grudniu 2020 r. na Jerónimo Martins Polska 723 mln zł kary za nieuczciwe praktyki wobec ponad 200 dostawców. Sąd, do którego odwołał się koncern, potwierdził w 2024 r. ustalenia Urzędu. „Wyrok to bardzo ważny sygnał dla rynku, zwłaszcza największych przedsiębiorców. Sieci handlowe powinny płacić dostawcom za produkty taką cenę, na jaką się umówiły” – komentował UOKiK.
Koszty ekonomiczne i społeczne
Orzeczenia sądów mają precedensowe znaczenie w sprawie podobnych praktyk zagranicznych sieci handlowych, które od lat budzą protesty branżowych organizacji producentów i dostawców rynku spożywczego, związków zawodowych rolników, a także organizacji konsumenckich. Od początku obecnej kadencji Sejmu problemem zajmuje się sejmowa Podkomisja ds. eliminowania nieuczciwych praktyk w obrocie żywnością.
Organizacje producentów i dostawców zwracają uwagę na zaburzenie wysokości marż w łańcuchach dostaw. Argumentują, że z każdej wydanej przez klienta złotówki nawet 70 gr trafia do sieci handlowych, tylko 7 gr do rolnika, a jeszcze mniej do producenta przetworzonej żywności. Towarzyszy temu upadek mniejszych polskich sklepów, które nie wytrzymują dumpingu cenowego zagranicznych sieci, mimo że często oferują produkty wyższej jakości.1,2,3
Organizacje konsumentów alarmują z kolei o drastycznie pogarszającej się jakości produktów spożywczych sprzedawanych w dyskontach. Dostawcy są zmuszani do obniżania ich cen, co odbywa się kosztem jakości, a jeśli nie spełnią oczekiwań sieci, produkty są sprowadzane z krajów spoza Unii Europejskiej, gdzie w rolnictwie używa się zakazanych w UE toksycznych nawozów. Rodzi to zagrożenie dla zdrowia kupujących, a w konsekwencji monstrualne koszty społeczne i dla publicznej służby zdrowia.
Nieuczciwe praktyki Jerónimo Martins wobec Zakładów Mięsnych Henryk Kania są więc elementem powszechnego problemu dostawców i producentów kooperujących z wielkimi sieciami handlowymi. W przypadku ZMHK mają szansę znaleźć finał w procesie karnym – decyzją prokuratury Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Katowicach wszczął w 2025 r. postępowanie sprawdzające po doniesieniu o przestępstwach oszustwa i wyzysku złożonym przez Henryka Kanię.
Decyzja śledczych może wpłynąć na losy setek czy nawet tysięcy polskich dostawców i producentów. Polskie państwo ma szansę postawić tamę nieuczciwym praktykom stosowanym przez zagraniczne sieci handlowe, które w dużym stopniu zmonopolizowały sprzedaż detaliczną w Polsce.
II. Profity dla Biedronki, banków i Cedrobu
- Rynkowego potentata, doprowadzonego do upadłości przez zagraniczny koncern, przejmuje Cedrob – konkurent powiązany z rządem PiS.
- Ciąg zdarzeń wskazuje na ukartowany plan z kluczową rolą syndyka, wcielany w życie po tym, gdy właściciel firmy nie chciał jej oddać dobrowolnie.
- Państwowy bank wypowiada kredyt zmagającej się z problemami spółce i donosi na nią, kryzys potęguje Polska Agencja Prasowa.
- Dyspozycyjna prokuratura wszczyna śledztwo i stawia zarzuty Henrykowi Kani, których nie potwierdzają ani dokumenty, ani biegli.
- Syndyk sprzedaje cudzą własność mimo sądowego zakazu.
- Prokurator blokuje powrót do kraju doprowadzonego do ruiny przedsiębiorcy, który może przedstawić niewygodne fakty.
Wypowiedzenie kredytów
Nieuczciwe praktyki zagranicznego koncernu wobec polskiego przedsiębiorcy wykorzystały – paradoksalnie – środowiska polityczne i biznesowe, które publicznie deklarują patriotyzm gospodarczy. Beneficjentem upadłości Zakładów Mięsnych Henryk Kania stała się powiązana z ówczesnym rządem Prawa i Sprawiedliwości konkurencyjna firma Cedrob S.A. Towarzyszący temu splot zdarzeń wskazuje na planowe działanie.
Bezpośrednią przyczyną upadku ZMHK było żądanie natychmiastowej spłaty kredytu w wysokości prawie 90 mln zł przez Alior Bank, należący do kontrolowanej przez Skarb Państwa Grupy PZU. Tego samego dnia, 5 czerwca 2019 r., rządowa Polska Agencja Prasowa opublikowała analizę z tezą, że Zakłady nie mają pieniędzy na spłatę zobowiązań. Sygnał dla rynku był jednoznaczny. Uruchomił lawinę.
Dzień później Citibank wypowiedział ZMHK umowy kredytowe, domagając się spłaty w ciągu siedmiu dni ponad 90 mln zł. Kolejnego dnia, 7 czerwca, Zakłady zostały pozbawione nawet samochodów – umowę wypowiedziała im spółka leasingowa.
Dodatkowo, 18 czerwca, „Dziennik Zachodni”, o którego zakup wraz z innymi tytułami wydawnictwa Polska Press ubiegały się już wtedy spółki Skarbu Państwa (ostatecznie wydawnictwo przejął państwowy Orlen), ogłosił, że Zakłady przerwały zakupy surowca i korzystają wyłącznie z zapasów magazynowych. Upublicznienie tej informacji było jeszcze jednym ciosem dla ZMHK.
Sytuacja zaczęła przypominać scenariusz filmu „Układ zamknięty”, inspirowanego autentycznymi zdarzeniami z udziałem prezesa giełdowej spółki Optimus Romana Kluski, który został pozbawiony majątku i wtrącony do aresztu pod sfabrykowanymi zarzutami. Tym bardziej, że w sprawę ZMHK także, jak w przypadku Kluski, włączyła się prokuratura.
Wszczęcie śledztwa
29 lipca 2019 r. Alior Bank, kontrolowany przez środowisko polityczne związane z ówczesnym ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą, złożył do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie, którego miało się dopuścić kierownictwo Zakładów Mięsnych. Ta w błyskawicznym tempie, jak na tak skomplikowane sprawy gospodarcze, już po niespełna dwóch miesiącach wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów dotyczących wystawiania „pustych” faktur czterem osobom z kierownictwa Zakładów, w tym Henrykowi Kani, który był przewodniczącym Rady Nadzorczej, kiedy proceder miał mieć miejsce.
O randze, jaką nadano sprawie, świadczy fakt, że zajęła się nią Prokuratura Krajowa. Śledztwo przejął prokurator Sebastian Głuch ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Katowicach. Był zaufanym śledczym środowiska Zbigniewa Ziobry. Zaczynał karierę od śledztwa w sprawie posłanki SLD i byłej minister Barbary Blidy, która w niejasnych okolicznościach zginęła podczas próby zatrzymania jej przez ABW w 2007 r. na wniosek prokuratury kierowanej wówczas także przez Zbigniewa Ziobrę. W związku z tą tragedią prokurator Głuch był w 2008 r. przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą badającą okoliczności śmierci Barbary Blidy.
Gdy po wyborach parlamentarnych w 2015 r. ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym został ponownie Zbigniew Ziobro, prokurator Głuch trafił do nowo powołanego, cieszącego się względami władzy Samodzielnego Działu ds. Błędów Medycznych w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. W 2020 r. został oddelegowany do pracy w niesławnym Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej.
Groźby prezesa Cedrobu
Według Henryka Kani o wymierzonych w niego działaniach prokuratury, jeszcze zanim Alior Bank wystąpił do niej z doniesieniem i zanim wszczęła ona śledztwo, wiedział jego główny konkurent, prezes Cedrobu Andrzej Goździkowski. Spotkał się z Kanią w maju 2019 r. Mówił, że „ma wiedzę, co się wydarzyło w spółce”. Sugerował, że prokuratura może poprowadzić śledztwo „w takim, a nie innym kierunku”. Goździkowski twierdził, że ogarnie „bałagan” i „poradzi sobie z bankami”, ponieważ już z nimi rozmawiał. W zamian oczekiwał, że Henryk Kania przekaże mu swoje akcje Zakładów Mięsnych za „symboliczną złotówkę”.
Podczas następnego spotkania, w lipcu 2019 r., podwyższył „ofertę” do 20 mln zł. Miał powiedzieć Kani: „Dostaniesz 20 baniek i możesz się zaszyć w Chicago, tam będziesz sobie żyć z rodziną i nie będziesz miał kłopotów, a ja będę kontynuował rozwój waszej firmy z uwagi na szacunek dla twojego ojca”. Fakt spotkania z Henrykiem Kanią Andrzej Goździkowski potwierdził, zeznając w prokuraturze pod przysięgą.
Prezes Cedrobu to osoba blisko związana z ówczesną władzą. O jego pozycji mówił minister rolnictwa w rządzie PiS Jan Krzysztof Ardanowski, przyznając, że kilkukrotnie spotykał się z Goździkowskim „na polecenie najważniejszych osób w PiS i w rządzie”. Goździkowski, jak sam informował, stał za niespodziewaną decyzją premiera Mateusza Morawieckiego o wycofaniu planowanego zakazu uboju rytualnego drobiu i dopuszczenia organizacji prozwierzęcych do inspekcji hodowli drobiarskich, co uderzyłoby w interesy Cedrobu. Goździkowski pełnił też rolę politycznego emisariusza PiS. Jak ujawnił Paweł Kukiz, namawiał trzech posłów Kukiz ’15 do poparcia tzw. wyborów kopertowych w 2020 r. (prezydenckich, przeprowadzanych w trybie korespondencyjnym), oferując jednemu z nich stanowisko w Ministerstwie Rolnictwa.
Cedrob dotował rządowe przedsięwzięcia i sprzyjające PiS media. Przez kilka lat z rzędu, jako Partner Strategiczny, współfinansował ekonomiczny Kongres 590, którego współorganizatorem był jeden z najbliższych współpracowników premiera Morawieckiego, Mariusz Chłopik (prokuratura bada dziś jego związki z aferą dotyczącą wyprowadzania setek milionów złotych z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych). Drobiarska spółka sponsorowała gale tygodników „Sieci”, „Do Rzeczy” i „Gazety Polskiej”. Była ważnym reklamodawcą tych prorządowych tytułów, a także wydawanej przez Solidarność Walczącą „Gazety Obywatelskiej”, której redaktorem naczelnym był ojciec Mateusza Morawieckiego.
Sprawa bezwzględnie wymaga wyjaśnienia także w szerszym kontekście – roli prezesa Cedrobu i naruszenia tajemnic śledztwa, wpływania na decyzje prokuratury i manipulacji postępowaniem. To kluczowe kwestie dla ustalenia faktycznych okoliczności, które doprowadziły do przejęcia Zakładów Mięsnych Henryk Kania przez powiązanego z rządem PiS przedsiębiorcy.
Cios od banków
Po odrzuceniu „oferty” oddania Zakładów Mięsnych Cedrobowi Henryk Kania – mieszkający od kilku lat za granicą – wrócił do Polski i 17 czerwca 2019 r. objął funkcję p.o. prezesa ZMHK, aby ratować rodzinną firmę. Zlecił firmie doradczej Deloitte przygotowanie planu naprawczego. Projekt restrukturyzacji zakładał całkowitą spłatę kluczowych dostawców i wierzycieli. Szanse na jego realizację dawało przyspieszone postępowanie układowe, które sąd otworzył 7 czerwca 2019 r., wyznaczając na nadzorcę sądowego syndyka Mirosława Mozdżenia.
Henryk Kania zaproponował wydzierżawienie majątku ZMHK powiązanej z nim spółce HK Trade, aby dzięki temu utrzymać produkcję, zapewnić dostawcom dochody, a wierzycielom – spłatę ich należności. Ten plan zaakceptowała większość dostawców ZMHK. Zgodzili się też na dostawy surowca z odroczonym, dwutygodniowym terminem płatności.
Z kontrpropozycjami wystąpiły konkurencyjne firmy Tarczyński i Cedrob. Pierwsza z ofert dotyczyła nabycia zakładów produkcyjnych ZMHK, druga – dzierżawy majątku przedsiębiorstwa. Obie propozycje oprotestowali najwięksi dostawcy Zakładów. Ogłosili list poparcia dla planu ratunkowego przygotowanego przez Kanię. „Nie zgadzamy się na upadłość Zakładów Mięsnych Henryk Kania. A do tego w praktyce prowadzą propozycje firm Tarczyński i Cedrob. Obie oferty w istocie oznaczają rozbiór wiodącej polskiej firmy i – co za tym idzie – krzywdę jej dostawców” – alarmowali. Wskazywali, że „do uratowania Zakładów niezbędne jest poparcie banków dotychczas finansujących działalność ZMHK”.
Tego poparcia zabrakło. Alior Bank i Citibank, które bezpośrednio przyczyniły się do upadku Zakładów, wypowiadając im umowy kredytowe, a także przedstawiciele Jerónimo Martins Polska miały decydujący głos w Radzie Wierzycieli. Odrzucili propozycje układowe Henryka Kani. Rada nie zgodziła się nawet na udział reprezentantów HK Trade i ZMHK w swoim posiedzeniu. Opowiedziała się za ofertami Tarczyńskiego i Cedrobu.
Łamanie tajemnic
Radę Wierzycieli poparł nadzorca sądowy Mirosław Mozdżeń, który dzień później, 6 września 2019 r., gdy Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach uchylił zarząd własny ZMHK, został zarządcą firmy. Decyzja sądu oznaczała utratę kontroli nad Zakładami przez właściciela większości akcji, czyli Henryka Kanię.
Jeszcze tego samego dnia Mirosław Mozdżeń wprowadził do Zakładów dyrektora działu IT należących do Cedrobu Zakładów Mięsnych Silesia. Zlecił mu zebranie danych z serwera. Umożliwił dostęp do prawnie chronionych tajemnic przedsiębiorstwa. Na swojego pełnomocnika zarządca powołał jeszcze jedną osobę związaną z Cedrobem – Krzysztofa Woźnicę, który krótko wcześniej odszedł ze stanowiska prezesa Silesii.
Przejęcie za ułamek wartości
30 października 2019 r. zarządca podpisał umowę dzierżawy ZMHK ze spółką Cedrob. Realizował się scenariusz, którego oczekiwał prezes Cedrobu, żądając od Henryka Kani przekazania mu Zakładów.
Z ich zakupu wycofała się firma Tarczyński, która wcześniej błędnie skierowała swoją ofertę do nadzorcy sądowego, a nie zarządu ZMHK. Pod względem formalnym oferta mogła więc zostać uznana za nieważną. Nie jest jasne, czy taka była faktycznie intencja spółki, a zainteresowanie zakupem Zakładów było tylko pozorowane (zarząd ZMHK zarzucił Tarczyńskiemu manipulację rynkiem i zawiadomił o tym Komisję Nadzoru Finansowego – komunikat o ofercie miał wpłynąć na ceny akcji obu spółek).
Ostatecznie, 18 czerwca 2020 r., Sąd Rejonowy Katowice-Wschód ogłosił upadłość Zakładów Mięsnych Henryk Kania i zatwierdził ich sprzedaż spółce Cedrob Foods S.A., należącej do Grupy Cedrob. Cena stanowiła ułamek wartości przejętego majątku.
Za zakupione aktywa – zakłady w Goczałkowicach-Zdroju, Pszczynie i Ćwiklicach, prawa leasingu do zakładu w Mokrsku oraz inne wartości niematerialne i prawne – Cedrob zapłacił 100 mln zł, podczas gdy według wyceny z grudnia 2017 r. same nieruchomości i linie produkcyjne były warte około 300 mln zł. Rzetelność tej wyceny potwierdzili powołani przez prokuraturę biegli.
Sprzedaż cudzej własności
Do transakcji, przeprowadzonej przez syndyka Bartosza Klepacza i zatwierdzonej przez sędzię-komisarz Joannę Knast, nie powinno jednak w ogóle dojść. Sprzedano bowiem nowoczesne zakłady w Goczałkowicach-Zdroju z suszarniami i magazynami, wyposażone w systemy zarządzania produkcją i linie pakujące (ich wartość oszacowano na 293 mln zł), które należały pierwotnie do spółki Staropolskie Specjały. Jednak w grudniu 2017 r. na mocy umowy przeniesienia w celu zwolnienia z długu (datio in solutum) zostały sprzedane Zakładom Mięsnym Henryk Kania.
Od 2020 r. przed Sądem Rejonowym w Pszczynie toczy się postępowanie mające rozstrzygnąć, czy dług Staropolskich Specjałów wobec ZMHK istniał rzeczywiście, czy też był fikcyjny. Henryk Kania, powołując się na zeznania ówczesnych członków zarządu Zakładów Mięsnych, argumentuje, że dług był fikcyjny, ponieważ został wykreowany przez zarząd ZMHK za pomocą nierzetelnych (pustych) faktur. Zatem sprzedaż jest nieważna.
Do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy sąd, jeszcze przed ogłoszeniem upadłości ZMHK, ustanowił prawomocne zabezpieczenie na majątku Staropolskich Specjałów zakazujące ich sprzedaży.
Syndyk ZMHK sprzedał zatem Cedrobowi zakład w Goczałkowicach-Zdroju niezgodnie z prawem, ponieważ w księgach wieczystych dotyczących zakładu (numer: KA1P/00048907/3, KA1P/00072080/6, KA1P/00077135/2) wpisane zostało sądowe ostrzeżenie o zakazie sprzedaży tej nieruchomości:
Księga wieczysta Staropolskich Specjałów nr KA1P / 00072080 / 6:

Kontrowersje wokół postanowienia sądu
Prokuratura Rejonowa Katowice Południe w Katowicach, zawiadomiona w związku z tą transakcją o przestępstwie tzw. oszustwa sądowego, którego mieli się dopuścić syndyk Zakładów Mięsnych Henryk Kania i notariusz, odmówiła wszczęcia śledztwa. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach, który wyznaczył syndyka i zatwierdził sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa ZMHK wraz z zakładem w Goczałkowicach-Zdroju, utrzymał w mocy ww. decyzję prokuratury.
Uzasadnienie sprowadzało się do argumentu, że decyzja sądu była prawidłowa, ponieważ taką decyzję podjął sąd: „(…) na dokonanie sprzedaży zorganizowanej części przedsiębiorstwa syndyk uzyskał zgodę Sądu Rejonowego Katowice-Wschód w Katowicach, który był powiadomiony o treści postanowienia Sądu Rejonowego w Pszczynie w przedmiocie zakazu zbywania i obciążania powyższych nieruchomości, a mimo to w postanowieniu z dnia 18 czerwca 2020 r. wydanym w sprawie o sygn. akt X GU 1144/19/3 zatwierdził warunki sprzedaży zorganizowanej części przedsiębiorstwa dłużnika za cenę 100.000.000,00 zł na rzecz CEDROB S.A.”.
Z Sądem Rejonowym Katowice-Wschód (podległym Sądowi Okręgowemu w Katowicach, któremu w latach 2019-2021 prezesowała późniejsza wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS Katarzyna Frydrych) wiążą się także inne kontrowersje. Był on wymieniany w kontekście afery korupcyjnej związanej z upadłością spółki Bio-Energio-Chemia. Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej prowadził śledztwo w sprawie przyjęcia łapówki przez sędziego tego sądu, Marka S. (zażalenia od jego decyzji rozpatrywała późniejsza sędzia-komisarz ZMHK Joanna Knast).
Oskarżenia z aresztu
W sprawie upadłości Zakładów szczególne wątpliwości budzi także rola prokuratury, o której prezes Cedrobu – zanim zostało wszczęte śledztwo – miał mówić w rozmowie z Henrykiem Kanią, że może pójść „w takim, a nie innym kierunku”. Gdy Kania odmówił przekazania Zakładów Cedrobowi, prokuratura faktycznie skierowała swoje działania przeciwko przedsiębiorcy. Wydała postanowienie o postawieniu mu zarzutów 6 września 2019 r., akurat wtedy, gdy Kania przebywał za granicą (odwoził syna do szkoły w USA).
Według prokuratury przedsiębiorca, który od 2013 r. nie zarządzał Zakładami i od kilku lat mieszkał poza Polską, kierował procederem wystawiania „pustych” faktur przez zarząd ZMHK. Obciążyło go dwoje członków zarządu, z których jedno było przetrzymywane w areszcie przez ponad półtora roku.
Najpewniej zdawali sobie sprawę z własnej odpowiedzialności. Kierująca finansami Zakładów członkini zarządu na kilka miesięcy przed aresztowaniem ustanowiła rozdzielność majątkową z mężem, chcąc zapewne w ten sposób uchronić się przed ewentualnymi finansowymi konsekwencjami zarzucanych jej czynów.
Polityczny układ w prokuraturze
Prokuratura, stawiając zarzuty dotyczące wystawiania setek „pustych” faktur w ekspresowym tempie trzech miesięcy od wszczęcia śledztwa, nie była pewna swoich ustaleń. Wystąpiła po czasie o analizę faktur do Instytutu Ekspertyz Ekonomicznych i Finansowych w Łodzi. Poniosła porażkę. Biegli odpowiedzieli, że nie są w stanie stwierdzić, czy faktury faktycznie były fałszywe, a jeśli tak – to które. Ustaleniu rzetelności faktur mogłoby służyć porównanie ich z danymi systemu komputerowego o stanach magazynowych i wydawanych towarach. Tego jednak nie zrobiono.
Prokurator przyznał zresztą w listopadzie 2025 r. przed sądem, że wciąż – po sześciu latach od jej zabezpieczenia – „trwają oględziny dokumentacji”. Innymi słowy, zarzuty wobec przedsiębiorcy opiera na zeznaniach innych osób.
Henryk Kania, którego decyzja prokuratury o postawieniu mu zarzutów zastała, gdy był za granicą, kilkukrotnie występował o to, aby złożyć wyjaśnienia w sposób zdalny. Spotkał się z odmową. Jego wniosek o odsunięcie od śledztwa ze względu na stronniczość prokuratora Głucha odrzucił prokurator Daniel Lerman z Prokuratury Krajowej, należący do tej samej ekipy śledczych związanych z byłym ministrem Ziobrą (nadzorował za jego czasów śledztwa przeciwko politykom ówczesnej opozycji i umorzone postępowanie w sprawie późniejszego prezesa Orlenu Daniela Obajtka, który miał współpracować z gangsterami).
Konsekwencją postawy prokuratury jest sprzeciw wobec wydania listu żelaznego Henrykowi Kani, który chce wrócić do Polski i złożyć wyjaśnienia. Przedsiębiorca wystąpił o list żelazny, bo jego procedura ekstradycyjna może trwać latami, o ile w ogóle będzie sfinalizowana. W tym kontekście sprzeciw prokuratury może budzić uzasadnione wątpliwości. Henryk Kania uważa, że prokurator blokując jego powrót, przeciąga postępowanie, ponieważ ma słabe dowody i obawia się kompromitacji.
Gdy 28 października 2025 r. Sąd Okręgowy w Katowicach zdecydował o wydaniu Henrykowi Kani listu żelaznego pod warunkiem wniesienia 8 mln zł poręczenia majątkowego, prokurator złożył na to zażalenie. Argumentował w nim przede wszystkim, że zgodnie z nowelizacją kodeksu postępowania karnego jego sprzeciw co do listu żelaznego powinien wystarczyć, by zakończyć postępowanie w tym przedmiocie. W przypadku podtrzymania decyzji o liście żelaznym domagał się zaś podwyższenia poręczenia do 30 mln zł i sugerował, że mimo prawomocnej decyzji o wydaniu listu żelaznego mógłby nie zaprotokołować przyjęcia poręczenia.
W kontekście działań prokuratury warto zwrócić uwagę, że stawiając zarzuty m.in. ówczesnym członkom kierownictwa Zakładów Mięsnych, całkowicie pominęła ona rolę banków w procederze wystawiania nierzetelnych faktur. Jeśli w ZMHK przez kilka lat rzeczywiście dochodziło do kreowania „pustych faktur”, to trudno sobie wyobrazić, aby banki finansujące działalność grupy, dysponujące wszelkimi narzędziami controllingu, o tym nie wiedziały. Pojawiają się zatem otwarte pytania o ich odpowiedzialność za zaniechanie działań i o to, dlaczego prokuratura nie podejmuje tego wątku, mimo że pełnomocnicy Henryka Kani wielokrotnie wskazywali na to niedopatrzenie.
Niewykorzystana szansa na postęp w sprawie
Jedną z ostatnich czynności niezbędnych do zamknięcia postępowania przygotowawczego jest złożenie zeznań przez Henryka Kanię. Skoro prokuratura nie zgadza się na ich złożenie w sposób zdalny, przedsiębiorca musi przyjechać do Polski. Ze względu na przeciągającą się procedurę ekstradycyjną jego powrót do kraju może przyspieszyć tylko list żelazny, o który Henryk Kania wystąpił.
28 października 2025 r. Sąd Okręgowy w Katowicach podzielił jego argumentację, uznając m.in., że obecnie nie zachodzi już obawa matactwa i przyznał mu list żelazny. Uwarunkował go jednak poręczeniem majątkowym w wysokości 8 mln zł, które przedsiębiorca miałby wpłacić do 30 czerwca 2026 r. Henryk Kania złożył na tę decyzję zażalenie, argumentując, że m.in. w wyniku zabezpieczeń dokonanych przez prokuraturę na jego majątku nie ma takich możliwości finansowych.
Sąd Apelacyjny w Katowicach 9 grudnia 2025 r. podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji w sprawie wydania listu żelaznego. Jednak pomimo zażalenia Henryka Kani na 8 mln zł poręczenia majątkowego podwyższył jego wysokość aż do 20 mln zł. Decyzja jest prawomocna. Zdaniem przedsiębiorcy oznacza to utrzymanie przez sąd obecnego status quo, który nie prowadzi do zamknięcia tej sprawy.
III. Podsumowanie
Henryk Kania należał do największych polskich przedsiębiorców, a stworzone przez jego ojca Zakłady były jedną z największych krajowych firm rodzinnych. Z uwzględnieniem sieci swoich dostawców, dawały zatrudnienie dziesiątkom tysięcy osób.
Agresywna działalność Biedronki i banków, które latami pozostawały beneficjentami pogarszającej się sytuacji ZMHK, ostatecznie doprowadziły je do upadku. Według dostępnych informacji, w akcie desperacji, próbował zapobiec temu ówczesny zarząd Spółki kierowany przez Grzegorza Minczanowskiego, który – bez wiedzy Henryka Kani – wystawiał puste faktury, opłacane następnie w procesie faktoringu przez banki. Co zadziwiające, banki de facto autoryzowały ten proceder, nie widząc lub nie chcąc dostrzec ewidentnych nieprawidłowości. W efekcie, Spółka została wydrenowana ze środków finansowych na kwotę kilkuset milionów złotych.
Kolejną budzącą zdumienie okolicznością, były czynności (także bezprawne) podejmowane przez syndyka, w rażący sposób służące interesom głównego konkurenta ZMHK – Cedrobu. Doprowadziły one do faktycznego przejęcia majątku ZMHK i firmy żony Henryka Kani, Staropolskie Specjały, za ułamek ich wartości przez Cedrob. Stało się to możliwe w wyniku skoordynowanych działań prokuratury, syndyka i wątpliwych decyzji sądów. Tym samym doszło do realizacji zapowiedzi prezesa Cedrobu, Andrzeja Goździkowskiego. Goździkowski, ściśle związany z ówcześnie rządzącym PiS, powoływał się na wpływy w działającej z powodów pozaprawnych prokuraturze. Dalszy przebieg wydarzeń wskazuje, że nie była to konfabulacja, co nasuwa podejrzenia odnośnie funkcjonowania swego rodzaju zmowy pomiędzy Cedrobiem, prokuraturą, a syndykiem prowadzącym proces restrukturyzacji ZMHK.
W tym aspekcie, sprawa Henryka Kani przypomina to, co spotkało przedsiębiorców Przemysława Krycha i Leszka Czarneckiego, gdy odmówili wręczenia korzyści majątkowych za rozwiązanie problemów z instytucjami państwowymi w latach 2017-2018. W obydwu przypadkach wytoczono wymierzone w nich postępowania karne, a banki Czarneckiego de facto znacjonalizowano. Oferty przejęcia za tzw. bezcen spółki Altus TFI składano także jego założycielowi Piotrowi Osieckiemu, po którego aresztowaniu (2018) zniszczono ją w wyniku skoordynowanego ataku prokuratury i KNF.
Na marginesie należy wspomnieć także o fakcie wykorzystania sprawy przeciwko Henrykowi Kani do postawienia przez prokuraturę kontrowersyjnych zarzutów Wojciechowi Olejniczakowi, byłemu liderowi SLD i ministrowi rolnictwa, który jako Dyrektor Departamentu Biznesu Agro w Alior Banku miał działać na szkodę banku w związku z przyznaniem wsparcia kredytowego dla ZMHK na podstawie dokumentów poświadczających nieprawdę. W rzeczywistości Olejniczak nigdy nie uczestniczył w procesie udzielania finansowania klientom banku, do czego nie miał nawet uprawnień.
Sprawa upadłości Zakładów Mięsnych Henryk Kania rodzi fundamentalne pytania z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa i równości konkurencji:
- O to, w jakim stopniu wolny rynek jest odporny na dominację wielkich koncernów, które wykorzystują swoją przewagę nad kontrahentami. Jak zapobiec żerowaniu na dostawcach
i producentach, których możliwości są ograniczone, by samodzielnie przeciwstawić się szantażom i dyktatowi zagranicznych potentatów. - O wpływaniu na relacje gospodarcze przez wpływowe osoby i firmy, korzystające
z przychylności i protekcji władzy. Jak przeciąć toksyczne związki między polityką a biznesem. - O to, jak przywrócić sprawiedliwy wymiar sprawiedliwości i skutecznie oczyścić go z politycznych nominatów zasłużonych w okresie, gdy regułą było łamanie praworządności i nadużywanie władzy.
Od odpowiedzi na te wyzwania zależy sprawiedliwy i zrównoważony rozwój. Zależy sukces przedsiębiorczych ludzi, którzy podejmują ryzyko, aby prowadzić działalność gospodarczą, i oczekują od państwa ochrony przed drapieżną i nieuczciwą konkurencją. Determinuje to także zaufanie do państwa i jego instytucji.
Zdjęcie u góry: Robert Gardziński / Forum / Forum Polska Agencja Fotografów

