Narastający konflikt w Ciepłowni Żeskazgańskiej

Na tle rosnącej liczby strajków robotniczych w dużych przedsiębiorstwach kazachstańskich na szczególną uwagę zasługuje konflikt pracowniczy między pracownikami przedsiębiorstwa i kierownictwem korporacji w Ciepłowni Żeskazgańskiej, która wchodzi w skład korporacji „Kazachmys”. Fundacji udało się porozmawiać z pracownikami ciepłowni, którzy opisali sytuację zaistniałą w przedsiębiorstwie.

Obecnie, jak w większości innych protestujących załóg pracowniczych w Kazachstanie, robotnicy ciepłowni nie są zadowoleni z wysokości wynagrodzeń, jakie otrzymują i żądają ich znacznej podwyżki. Po przeprowadzeniu atestacji, średnia płaca pracowników ciepłowni od 1 kwietnia 2012 roku wzrosła z 60 tys. tenge (€ 325) do 80-90 tys. tenge (€ 430-480) miesięcznie. Jednak, mimo to, zdaniem pracowników ciepłowni, kwota ta jest niższa od średniej krajowej.  „Pieniędzy ledwie starcza na opłatę usług komunalnych, nie mówiąc już o zapewnieniu normalnego poziomu życia, wszystko podrożało – energia elektryczna, opłaty czynszów mieszkaniowych, produkty spożywcze!” - mówi Ajżan Machatowa.

18 kwietnia 2012 roku pracownicy ciepłowni wysłali list zbiorowy do prezesa zarządu  Korporacji Kazachmys Sp. z o.o., Eduarda Ogaja, z prośbą o weryfikację systemu wynagrodzeń w przedsiębiorstwie. Pod listem zbiorowym złożyło podpisy 180 pracowników Ciepłowni Żeskazgańskiej (ogółem w ciepłowni pracuje około 750 osób).

Odpowiedź na zbiorowy apel pracowników Ciepłowni nie nadeszła, dlatego 10 maja 2012 roku ponownie napisali oni list do E. Ogaja, w którym poprosili o spotkanie kierownictwa korporacji z załogą pracowniczą Ciepłowni Żeskazgańskiej. Odpowiedzi na drugi list również nie było. Następnie, 22 maja 2012 roku, pracownicy Ciepłowni Żeskazgańskiej wystosowali pismo do prokuratora miasta, w którym poskarżyli się na bezczynność E. Ogaja, który w ciągu miesiąca w żaden sposób nie zareagował na apel pracowników Ciepłowni. Równolegle zwracali się oni do dyrektora Ciepłowni Dułata Syzdykowa i Akima (prezydenta) miasta Żezkazgan Baurżana Szingisowa, ale to w żaden sposób nie wpłynęło na sytuację wokół konfliktu pracowniczego.

Pracownicy Ciepłowni skarżą się również na bezczynność miejscowego związku zawodowego, który w ogóle nie reaguje na ich żądania i nie broni interesów załogi pracowniczej przedsiębiorstwa. W związku z tym, zawiązali oni grupę inicjatywną (przeprowadzili zebranie pracowników Ciepłowni Żeskazgańskiej, podpisali protokół utworzenia grupy inicjatywnej), która reprezentuje interesy pracowników Ciepłowni Żeskazgańskiej. W skład grupy wchodzą – Galina Kołoskowa, Ajżan Machatowa, Aleksandr Pasiecznik,  Żibek Esengabułowa.

Od początku konfliktu pracowniczego, członkowie grupy inicjatywnej ciągle spotykają się z groźbami zwolnienia z pracy. Według słów Ajżan Machatowej i Żibek Esengabułowej, dyrektor Ciepłowni Dułat Syzdykow wzywał je do siebie i niejednoznacznie sugerował, że mogą mieć problemy w pracy: „Świat jest mały, nie boicie się, co się z wami dalej stanie?” – cytują pracownice Ciepłowni słowa dyrektora.

Pracownicy Ciepłowni są bardzo dobrze poinformowani o strajkach w innych kazachstańskich przedsiębiorstwach i są gotowi aktywnie bronić swego stanowiska do końca. Podkreślają, że nie mają żadnych celów politycznych i chcą po prostu otrzymywać godziwe wynagrodzenie za pracę. Pracownicy Ciepłowni są zdecydowani zwrócić się do prezydenta kraju (w najbliższym czasie planowany jest przyjazd do Żezkazganu Nursułtana Nazarbajewa), a także nie wykluczają, że będą zmuszeni zdecydować sią na miting protestacyjny, żeby walczyć swoje stanowisko w tym konflikcie.

Więcej na temat: Zheskazgan, strajk