Redaktor gazety Igor Vinyavsky nadal przebywa w areszcie

  • 06.03.2012
  • Autor: Redakcja serwisu

Na znak poparcia dla Igora Vinyavskiego, redaktora niezależnego tygodnika kazachstańskiego „Vzglyad”, który od ponad miesiąca przebywa w areszcie, organizacja Reporterzy bez Granic publikuje wywiad, którego udzielił on 1 lipca 2011 r. W wywiadzie tym Vinyavsky potępił prześladowania swojej gazety poprzez procesy sądowe oraz nieustannie podejmowane przez rząd usiłowania ograniczenia dostępu do stron internetowych.

Organizacja Reporterzy bez Granic zdecydowanie potępia bezpodstawne aresztowanie Vinyavskiego w dniu 25 stycznia i wzywa do jego niezwłocznego uwolnienia.

Zatrzymanie Vinyavskiego jest jeszcze jednym przykładem dramatycznego ograniczenia wolności mediów w Kazachstanie, który zajął 154. miejsce wśród 179 krajów w ostatnim wskaźniku wolności prasy, opublikowanym przez organizację Reporterzy bez Granic.

Represje w stosunku do niezależnych dziennikarzy rosną. Kilkoro zostało wezwanych na przesłuchanie przez Komitet Bezpieczeństwa Narodowego (KBN), który stale ich nęka. Dziennikarz „Adilet” Jarkinbek Seirinbet został pobity w Szymkiencie w dniu 25 lutego.  Amerykański dziennikarz Natanael Shenkkan z Eurasianet.org był przesłuchiwany na posterunku policji w Uralsku w dniu 27 lutego.

Igor Vinyavsky, redaktor niezależnego tygodnika kazachstańskiego „Vzglyad”. „Vzglyad” jest gazetą o nakładzie około 16.000 egzemplarzy, która zajmuje się polityką, edukacją, zdrowiem i innymi problemami społecznymi. Według jej redaktora Igora Vinyavskiego, który przebywa w areszcie od 25 stycznia, jej misją jest relacjonowanie wiadomości, zapewnianie przeciwnikom rządu możliwości wyrażenia swych opinii, zamieszczanie informacji o przypadkach łamania praw człowieka, obrona zwykłych obywateli i przypominanie im o ich prawach. Po tym wywiadzie, Sąd Kasacyjny w dniu 8 sierpnia wydał postanowienie, nakazujące gazecie uiszczenie wysokiej grzywny.

„Nasza gazeta jest ofiarą prześladowań sądowych”

Reporterzy bez Granic: Vzglyad” był celem różnych pozwów sądowych w tym roku z powodu historii, które publikował. Został już raz zamknięty w wyniku postępowania sądowego. Proszę opowiedzieć nam, co przydarzyło się w tym roku gazecie Vzglyad”.

Igor Vinyavsky: Już w przeszłości miałem osobiste zatargi z systemem sądowniczym naszego kraju. Musiałem kilkakrotnie pojawiać się w sądzie w związku z moją działalnością dziennikarską. Moja gazeta „Vesti Pavlodara” [Pavlodar News] została zamknięta w 2004 r. w wyniku decyzji sądowej, która zapadła na korzyść powoda, członka parlamentu. Majątek gazety został zajęty i sprzedany na aukcji. Parlamentarzysta doprowadził do zamknięcia gazety z powodu krytycznego artykułu, który uznał za zniesławiający.

Teraz nasz tygodnik „Vzglyad” jest ofiarą prześladowań sądowych. To jest jedyne określenie, jakiego mogę użyć, aby opisać to, co dzieje się z nami. To zszokowało opinię publiczną w Kazachstanie.

Teraz nasza gazeta została pozwana przez chirurga o nazwisku Keldybaev, który oszukał pacjenta i nie przeprowadził operacji, którą miał wykonać. Nie mówiąc mu prawdy, naraził pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia. Kiedy gazeta opisała tę sprawę, chirurg pozwał nas o 15 mln tenge [72.000 EUR] odszkodowania. Jak się okazało, brat chirurga jest sędzią i sąd wydał na nas bardzo wysoki wyrok. Za ujawnienie kłamstw chirurga gazeta będzie musiała zapłacić kwotę, która nieuchronnie doprowadzi do upadłości tygodnika. Naszą ostatnią deską ratunku jest odwołanie się do Sądu Kasacyjnego. Jeżeli orzeczenie zostanie utrzymane, to gazeta przestanie się ukazywać. [Wyrok został utrzymany w dniu 8 sierpnia.]

„Kazachstański system sądowniczy jest przede wszystkim narzędziem nękania niezależnych mediów informacyjnych”

Reporterzy bez Granic: Jaką rolę odgrywa system sądowniczy w Kazachstanie i jak Pan go ocenia?

Igor Vinyavsky: Sądzę, że kazachstański system sądowniczy jest przede wszystkim narzędziem nękania oponentów reżimu i niezależnych mediów informacyjnych. System sądowniczy podlega prezydentowi, który wyznacza sędziów. Sądownictwo automatycznie stoi zatem po stronie rządu. Uzasadnionych wyroków sądowych jest najwyżej 5 procent. Sąd staje po stronie prokuratora. Zazwyczaj decyzja wydana przez sąd jest kopią wniosków prokuratora. Sądy nawet nie starają się być bezstronne. Obecnie są one jak “trojki” [specjalne sądy] czasów stalinowskich. Z tą jedyną różnicą, że ludzie nie są rozstrzeliwani. Pod każdym innym względem mechanizm jest identyczny. Pozwany szybko zostaje uznany za winnego, bez szczególnych dyskusji.

„Dziennikarze zostali przeszkoleni, aby rozróżniać, których historii nie wolno emitować ani publikować”

Reporterzy bez Granic: Jak oceniłby Pan poziom wolności mass mediów w Kazachstanie?

Igor Vinyavsky: Sytuacja jest zdecydowanie lepsza, niż w Uzbekistanie i Turkmenistanie.  Nasz kraj przynajmniej zaczął iść w kierunku demokracji. Ale w porównaniu z Europą Wschodnią, jesteśmy opóźnieni nie o 20, lecz raczej o 40 lat. Przez ostatnie 20 lat oni szli do przodu, a my cofaliśmy się. Obecnie żyjemy w ustroju, który praktycznie jest reżimem totalitarnym. Cenzura istnieje w postaci autocenzury. Dziennikarze zostali przeszkoleni, aby rozróżniać, których historii nie wolno emitować ani publikować z przyczyn politycznych. Prawa dziennikarzy są bardzo ograniczone. Dziennikarze podlegają stałej presji psychologicznej i przemocy fizycznej. Dwa tygodnie temu dziennikarz Aleksander Baranov został napadnięty w Pavlodarze. Znam go osobiście. On jest profesjonalistą, który nie boi się niczego. Kilkakrotnie za swoją pracę ryzykował życiem.

Reporterzy bez Granic: Czy ustawa o środkach masowego przekazu pomaga chronić mass media? Czy zmiany ustawy idą w dobrym kierunku?   

Igor Vinyavsky: Mogę powiedzieć z całą pewnością, że od 1995 r. ustawa o środkach przekazu publicznego była co najmniej kilkakrotnie zmieniana. Przepisy są teraz bardziej skomplikowane, ale nie wprowadzono żadnej poprawki czy uzupełnienia, które stanowiłoby prawdziwy krok w stronę liberalizacji. Procedura otwarcia gazety jest tak samo skomplikowana, jak wcześniej. Z powodu swojego niskiego statusu dziennikarze nie mogą brać udziału w dużych wydarzeniach politycznych bez uprzedniego uzyskania zezwolenia. Jeżeli urzędnik lub instytucja naruszy prawa dziennikarza, nigdy nie zostaje pociągnięta do odpowiedzialności.

Mogę powiedzieć, że ustawa o srodkach masowego nie broni mediów. Jedynie nakłada na nie ograniczenia.

Reporterzy bez Granic: Czy po ostatnich wyborach prezydenckich zmieniła się sytuacja wolności wypowiedzi?

Igor Vinyavsky: Nie sądzę, że się zmieniła. Jest tak samo zła, jak zawsze, przede wszystkim z powodu braku ewolucji politycznej w Kazachstanie. Z roku na rok nic się nie zmienia. […]

„Nasz rząd wciąż próbuje ograniczyć dostęp ludności do różnych stron internetowych”

Reporterzy bez Granic: A co może nam Pan powiedzieć o internecie? Czy stanowi on przestrzeń, w której ludzie w Kazachstanie mogą swobodnie wypowiadać swoje poglądy? 

Igor Vinyavsky: Do pewnego stopnia - tak.  Ale nasz rząd ciągle stara się ograniczyć dostęp ludności do różnych zasobów internetowych. Dostęp do LiveJournal [bardzo popularna platforma blogowa w krajach rosyjskojęzycznych] został zablokowany w Kazachstanie na ponad rok. Już drugi rok trwa blokada politycznego portalu informacyjnego  „Respublika” przez dostawcę usług internetowych Kazakhtelecom.
Serwis społecznościowy Facebook stanowi poważny problem dla rządu. Według naszych źródeł zbliżonych do Kancelarii Prezydenta, władze rozważają obecnie możliwość zablokowania serwisu Facebook, ponieważ stał się on drogowskazem dla ruchów rewolucyjnych w Maghrebie. Administracja Nazarbayeva poważnie obawia się wpływu portali społecznościowych na kazachską świadomość zbiorową. Telewizja jest kontrolowana przez rząd i nadaje wyłącznie pozytywne komentarze na temat Nazarbayeva i jego reżimu. Ale w internecie można znaleźć alternatywne punkty widzenia i można również wyrazić swoją opinię.

Co więcej, to tylko w internecie Kazachowie mają dostęp do [niezależnego kanału  satelitarnego] stacji telewizyjnej K +. Ta popularna stacja telewizyjna pokazuje, co naprawdę dzieje się w Azji Środkowej i Kazachstanie. Jest on transmitowana swobodnie przez satelitę w Europie, ale na terenie Kazachstanu transmisja satelitarna jest zablokowana, a strona internetowa stacji stała się  celem ataków DDoS. Pozostaje tylko możliwość oglądania jej na YouTube.

Reporterzy bez Granic: Ostatnio był Pan prześladowany przez władze i Pańskie prawa były naruszane. Czy może Pan podać nam jakieś przykłady tego rodzaju nękania z własnego doświadczenia?

Igor Vinyavsky: Nieco ponad rok temu służby specjalne próbowały fałszywie obciążyć mnie w sfingowanej sprawie karnej, ale dzięki informacjom przekazanym nam przez osoby z aparatu bezpieczeństwa działające w dobrej wierze, udało się zdemaskować to i w rezultacie prowokacja została udaremniona.

Później, 21 czerwca stałem się ofiarą nowej prowokacji. Miałem złapać poranny samolot  do Amsterdamu, a następnie do Brukseli, gdzie miałem uczestniczyć w konferencji organizowanej przez Parlament Europejski na temat korupcji w krajach Azji Środkowej. Ale  w wyniku kontroli paszportowej nie pozwolono mi przejść dalej, i pod naciskiem pracowników lotniska linie KLM anulowały mój bilet. Powiedziano mi, że stało się tak dlatego, że miałem wizę krajową kategorii D, która nie jest ważna na kraje strefy Schengen.  

Ale teraz wiem, że działałem w ramach posiadanych praw. Moja wiza pozwala mi przebywać w dowolnym kraju strefy Schengen przez okres 90 dni. Już wcześniej byłem w Brukseli z tą samą wizą  i nie było żadnych problemów. Więc zdecydowałem się złożyć pozew przeciwko KLM i służbie imigracyjnej, która jest powiązana z KBN [Komitetem Bezpieczeństwa Narodowego].

Reporterzy bez Granic: Jakie są perspektywy przetrwania Pańskiej gazety? Co się stanie, jeżeli sprawa sądowa zwróci się przeciwko Panu? 

Igor Vinyavsky: Trudno mówić o perspektywach w naszym kraju, gdzie nie ma uczciwego sądownictwa, a przepisy prawa nie są stosowane. Jeśli wszystkie sprawy sądowe obiorą niekorzystny dla nas obrót, będziemy publikować materiały w internecie i wraz z obecnymi pracownikami stworzymy czasopismo internetowe. Albo będziemy publikować gazetę pod inną nazwą [tak jak zrobiła to np. gazeta opozycyjna „Respublika”]. Nasi pracownicy są fantastyczni! 

Źródło: Reporterzy bez Granic