Ermukhamet Ertysbaev: Państwo ma prawo bronić bezpieczeństwa narodowego

  • 23.02.2012
  • Autor: Redakcja serwisu

LITER-Nedelya: Jak ocenia Pan sytuację wokół aresztowań Vladimira Kozlova i Igora Vinyavskiego? Jaki jest Pana stosunek do aresztów administracyjnych liderów opozycji?

Е.Е.: Nie uważam ich za liderów opozycji. Mamy przywódców opozycji, takich jak Serikbolsyn Abdildin lub Zharmakhan Tuyakbai, którzy od dawna są zaangażowani w działalność opozycyjną, brali udział w wyborach prezydenckich jako kandydaci na prezydenta. Krytykują prezydenta Nazarbayeva, krytykują system polityczny, nie akceptują kursu strategicznego obranego przez głowę państwa, często nie przebierając w słowach. Ale zgodnie z Konstytucją i ustawami. I nikt ich nie rusza. Zresztą, kiedy Tuyakbai łamał prawa lub akty prawne odnośnie przeprowadzania nieusankcjonowanych mitingów, to sąd nakładał na niego grzywny. To ostatnie dotyczy również Abilova i Kosanova. Ale ogólnie, powtarzam, większość polityków opozycji przestrzega ustawodawstwa Kazachstanu i nie tylko w zakresie procedur przeprowadzania mitingów.

Co do Kozlova i Vinyavskiego, uważam ich nie za polityka i dziennikarza opozycyjnego, lecz za najemników przestępcy państwowego Ablyazova, którego ściga nie tylko kazachstański i rosyjski wymiar sprawiedliwości, lecz nawet brytyjski. Przestępca państwowy Ablyazov ukradł państwu kazachskiemu, ludności kazachskiej, miliardy dolarów. Jest on jednym z największych oszustów finansowych i wyłudzaczy współczesnych czasów. Ablyazov tak naprawdę już od długiego czasu finansuje portal i gazetę „Respublika”, gazetę „Vzglyad”, kanały telewizyjne „K +" i „Stun TV” [„Stan TV”].  Głównym celem tego Ablyazovskiego holdingu medialnego jest obalenie istniejącego ustroju państwowo-politycznego w Kazachstanie poprzez „kolorową rewolucję”, zamieszki, chaos i przemoc. Musimy nazywać rzeczy po imieniu! Kiedy ambasador USA wstawia się za nimi,kiedy międzynarodowe organizacje praw człowieka domagają się uwolnienia Kozlova i Vinyavskiego, to przecież one bardzo jednostronnie podchodzą do tej kwestii, skupiając się wyłącznie na pojęciach „lider opozycji” i „redaktor naczelny”. Nie biorąc pod uwagę tych konkretnych  działań, których dokonują te osoby, łamiąc Konstytucję i Kodeks Karny Republiki Kazachstanu.

LITER-Nedelya: Wychodzi na to, że nie jest bezpieczne przeciwstawianie się władzy i krytykowanie jej?
Е.Е.: Mamy w Kazachstanie dość wielu działaczy politycznych, którzy sprzeciwiają się władzy oraz wiele różnych mass mediów, które ostro krytykują rząd. Ale te gazety starają się rozpowszechniać prawdziwe, obiektywne i bezstronne informacje. „Golos Respubliki" i „Vzglyad” budują swoją politykę redakcyjną na kłamstwach i dezinformacji, permanentnych zniekształceniach faktów, pośrednich i bezpośrednich nawoływaniach do nieposłuszeństwa, do konfrontacji, a ostatecznie - do otwartych działań przeciwko rządowi.
W zeszłym roku, kiedy rozpoczął się strajk pracowników naftowych w Zhanaozenie, Ablyazov wielokrotnie wygłaszał prowokacyjne apele do robotników, mówiąc, że trzeba siłą przejąc instytucje publiczne i utworzyć swoje własne instytucje (jest to bardzo poważne naruszenie artykułu 5 Konstytucji RK). Które gazety z przyjemnością wydrukowały te antykonstytucyjne apele? „Respublika” i „Vzglyad”. Jeżeli chodzi o kanał telewizyjny „K +", to prowadzi on prawdziwy terroryzm informacyjny wobec Kazachstanu. Istnieje takie pojęcie jak „bezpieczeństwo narodowe". Bezpieczeństwo informacyjne jest ważnym elementem bezpieczeństwa narodowego. Każdy kraj na świecie ochroni swoje bezpieczeństwo informacyjne. W Stanach Zjednoczonych istnieje cała lista zakazanych stron internetowych (pornograficzne, ekstremistyczne i terrorystyczne). Tak więc, „Respublika" i „K +" - to najprawdziwszy terroryzm i esktremizm informacyjny, a wszyscy, którzy pracują w tych czasopismach, świadomie lub za pieniądze są wspólnikami terrorystów informacyjnych. Działalność tych gazet jest klasycznym przykładem ekstremizmu politycznego, przywiązania do idei i do polityki skrajnych poglądów i działań.

LITER-Nedelya: Mógłby Pan przytoczyć kilka konkretnych przykładów, żeby nie oskarżono nas o gołosłowność?

Е.Е.: Bez problemu. Otwieram gazetę „Golos Respubliki”. Czytam tytuł artykułu: „Mieszkańcy Zhanaozenu zemszczą się na zabójcach”. Tytuł i treść artykułu są nie tylko tendencyjne i prowokacyjne. Artykuł jest bezpośrednim wezwaniem do masowych zamieszek. To, czy ktoś jest mordercą, może ustalić tylko sąd. Dlaczego ta gazeta ani raz nie wspomniała o dziesiątkach zniszczonych budynków, splądrowanych sklepów i rozbitych bankomatów, o dziesiątkach rannych policjantów i cywilów? Dlaczego nie ma ani słowa o szabrownikach, inicjatorach i organizatorach, o najprawdziwszych przestępcach? Dlaczego gazeta celowo i potwornie zawyża liczbę ofiar? Opłakujemy martwych, ale wiemy, że była to SYTUACJA NADZWYCZAJNA, która tak naprawdę, zaistniała po raz pierwszy w ciągu 20 lat niepodległości Kazachstanu. Że to była prowokacja przygotowana na 20. rocznicę niepodległości. Że zadziałał „efekt tłumu" i że tłum był bardzo wzburzony. Że nad wojskami wewnętrznymi i jednostkami sił specjalnych wisiał „syndrom miasta Taraz” (na cztery dni przed wydarzeniami w Zhanaozenie pewien terrorysta w mieście Taraz zabił siedmiu funkcjonariuszy organów ścigania). Że kilku policjantom w Zhanaozenie siłą  zabrano broń służbową. Że po raz pierwszy w historii Kazachstanu (włączają okres Związku Radzieckiego) przestępcy i bandyci spalili budynek organu władzy publicznej. Nie bronię tu żołnierzy służb specjalnych, ale chcę zadać jedno pytanie: kiedy w jego stronę leci butelka lub inny nieokreślony przedmiot, to co, on powinien najpierw zaczekać, jak ten przedmiot wyląduje, sprawdzić, czy to nie jest granat ani „koktail Mołotowa”, i dopiero potem strzelać? 

Amerykański policjant wystrzelił do mojego rodaka, mieszkańca Karagandy Kirilla Denyakina 12 kul (!) tylko za to, że Denyakin trzymał ręce na pasie i wykonał zaledwie pół kroku w kierunku policjanta. Sąd całkowicie uniewinnił policjanta. Ja absolutnie nie chcę bronić i usprawiedliwiać działań sił specjalnych w Zhanaozenie, zwłaszcza, że Prokuratura Generalna wszczęła postępowanie karne w sprawie legalności użycia broni palnej. Ale gdy gazeta bez wahania używa słowa „zabójca” i wzywa w rzeczywistości do odwetu, do dalszej eskalacji konfliktu, to jest to ewidentnie poważne naruszenie Konstytucji i ustawy o środkach masowego przekazu.
Drugi przykład. W tej samej gazecie tytuł artykułu - „Zhanaozen to Chatyń po kazachsku”. Za sam ten tytuł artykułu można wszcząć sprawę karną. Przez 20 lat żyliśmy względnie szczęśliwie i spokojnie. Kazachowie pragną stabilizacji i przewidywalności, zrównoważonego rozwoju swojego kraju. W dniu 20. rocznicy niepodległości na plac w Zhanaozenie wyszło kilkudziesięciu opłaconych prowokatorów. Wprowadzono stan wyjątkowy. Wydarzyła się tragedia, przed którą żaden kraj na świecie nie jest zabezpieczony. Władze przyznały, że popełniły  błąd, prezydent udał się do Zhanaozenu, spotkał się z ludźmi. Została utworzona komisja rządowa, przeznaczono duże środki finansowe na odbudowę miasta, wypłacono odszkodowania rodzinom ofiar. Prace w tym kierunku nadal trwają. I po tym wszystkim, porównywać sytuację w Kazachstanie do ustroju nazistowskiego to ogromne nadużycie! Chatyń – to nazistowska polityka ludobójstwa, masowe zabijanie zakładników, to państwowa polityka likwidacji  „niższej rasy". Nie wiem dokładnie, kto napisał tę obrzydliwy artykuł, ale to nie są dziennikarze. To są bandyci, dla których nie ma nic świętego, którzy za pieniądze gotowi są sprzedać ojczyznę, w dosłownym znaczeniu tego słowa. Proszę mi wybaczyć, że tak emocjonalnie o tym mówię, Ale wie Pan – wszystko się we mnie gotuje!

LITER-Nedelya: Ale mimo wszystko, o co konkretnie oskarżony jest Kozlov i Vinyavskiy?

Е.Е.: Postawiono im zarzuty z artykułu 164 Kodeksu Karnego RK – wzniecanie sporów społecznych.

LITER-Nedelya: Czy może nam Pan wyjaśnić, co to znaczy? Wiele osób o to pyta, wiele osób nie ma pojęcia, co to jest. Wiele mass mediów nie wie, jak rozumieć pojęcia „spór społeczny” i „wzniecanie” jako takie…

Е.Е.: We wszystkich konstytucjach i ustawodawstwach państw rozwiniętych wzniecanie sporów społecznych jest postrzegane jako poważne przestępstwo. Na czym budowali swoją politykę bolszewicy? Na marksistowsko-leninowskiej teorii walki klas. Co więcej, Stalin doprowadził tę teorię do monstrualnej idei, że w miarę jak będziemy zbliżać się do socjalizmu, walka klasowa będzie się  zaostrzać. Dziesiątki milionów ludzi zginęły, a wśród nich kwiat narodu – ludzie bogaci, zabezpieczeni, pracowici i żyjący dostatnie. Hitler nazwał swoją doktrynę „socjalizm narodowy” i zastąpił walkę klas walką rasową. I znów zginęły dziesiątki milionów ludzi. Czerwoni Khmerzy w Kampuczy w 1979 roku zniszczyli połowę kraju. Zaczynali od wzniecania sporów społecznych, siali strach,  wzbudzając nienawiść jednej części ludności do drugiej.

Weźmy jako przykład internetowy kanał telewizyjny „K +": tam stale obecny jest temat „bogatej i opływającej w luksusach Astany” i „biednych pracowników naftowych, za pieniądze których żyją urzędnicy i oligarchowie. Czyli stale wzbudzana jest nienawiść do władzy, do stolicy, do elity państwowej i politycznej, zarówno bezpośrednio jak i pośrednio zachęca się do separatyzmu, są otwarte zaproszenia do buntu, najpierw lokalnego, a następnie ogólnokrajowego. To ewidentna propaganda i agitacja, podżeganie do społecznej nienawiści i wrogości. A ponieważ to się robi w mass mediach, tym większe prawdopodobieństwo, że z tymi wypowiedziami, podżegającymi do nienawiści społecznej zaznajomią się ogromne rzesze osób.

LITER-Nedelya: A jak w innych krajach postępują w takich przypadkach?

Е.Е.: W Niemczech, zgodnie z treścią artykułu 13 Kodeksu Karnego każdy, kto wznieca nienawiść przeciwko określonej grupie ludności lub złośliwie ją wyśmiewa, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5. W Irlandii Północnej, osoby, które używają gróźb, wypowiedzi obraźliwych i ubliżających, zarówno ze względu na formę, jak i sens, są ścigane karnie.   W Indiach grozi kara do pięciu lat więzienia za podżeganie do nienawiści między społecznościami i kastami. A jeśli takie same działania dokonywane są w mass mediach i zaangażowani są w nie redaktorzy i dziennikarze, to kara powinna być jeszcze surowsza.
Wszyscy wiedzą, jaką siłę posiada słowo. Słowo nie tylko inspiruje i zachęca, ale może też zabić. Czy wie Pan, że Zhanaozen zajmuje pierwsze miejsce w Kazachstanie nie tylko w przyroście ludności w ciągu ostatnich 20 lat z powodu nieprzemyślanej i niekontrolowanej polityki imigracyjnej. Oprócz tego Zhanaozen z pewnością zajmuje pierwsze miejsce w Kazachstanie ze względu na liczbę anten satelitarnych na budynkach mieszkalnych. W rzeczywistości, w każdym mieszkaniu codziennie ktoś nastawiał, oglądał i słuchał antypaństwowy, uprawiający terroryzm informacyjny „K +". Kto, tak na marginesie, zapłacił za tak drogi projekt, jakim jest wyposażenie zaledwie stutysięcznego miasteczka w anteny satelitarne? Pytanie nie jest retoryczne. W rzeczywistości całe miasto w ciągu roku, może półtora roku, poprzez odwoływanie się do zmysłowych, irracjonalnych i emocjonalno-wolicjonalnych elementów świadomości społecznej, przeszło ideologiczne pranie mózgu i teraz zmierza w kierunku wygodnym dla przestępców państwowych. 
Dlatego kategorycznie odrzucam wszelkie ataki słowne i lamenty na temat aresztowania „przywódców opozycji i dziennikarzy”. Gdybyśmy naprawdę mieli dyktaturę, to dawno aresztowano by wszystkie osoby zaangażowane w wojnę informacyjno-ideologiczną, którą ablyazovski holding medialny prowadzi przeciwko Kazachstanowi. Ktoś chce zniszczyć stabilny Kazachstan,  zniszczyć spokój społeczny i etniczny, a państwo ma prawo bronić bezpieczeństwa narodowego. Bezpieczeństwa obywateli i kraju jako całości.

Mamy konstytucję, w której artykuł 20 brzmi: „Gwarantuje się wolność słowa i twórczości. Cenzura jest zakazana”. Więc proszę, panie i panowie dziennikarze, piszcie wszystko, co uznacie za stosowne! Krytykujcie! Poddawajcie ostrej i bezpośredniej krytyce! Żądajcie wyższych płac i emerytur! Żądajcie wyższych podatków od bogatych! Żądajcie zmniejszenia różnicy dochodów między bogatymi i biednymi! Wszystko to nazywa się polityką społeczną. Ale jeśli wy wzniecacie nienawiść biednych do bogatych, jeśli  pośrednio lub bezpośrednio wzywacie do buntu, do tego, by wyjść na ulice i budować barykady przeciwko obecnej władzy, to popełniacie przestępstwo. Jeśli bezczelnie przeinaczacie fakty, bardzo jednostronnie relacjonujecie wydarzenia, budujecie swoją politykę redakcyjną na kłamstwach i dezinformacji, to takie mass media stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, społeczeństwa i obywateli.

Już to mówiłem i po raz kolejny powtarzam: „Demokracja – to władza większości w poszanowaniu praw mniejszości". Większość szanuje prawa mniejszości, mają swoje własne gazety i portale internetowe, swoje organizacje. Krytykujcie i nie akceptujcie naszej polityki, lecz róbcie to zgodnie z Konstytucją i ustawami. Ale jeśli łamiecie prawo, to znaczy to, że mniejszość chce narzucić swoją opinię większości. Jest to naruszenie prawa. Niedawno otworzyłem portal „Respubliki”, czytam kolejny wywiad z Vinyavskim, który oświadcza: „Mówią, że wojna nie kończy się dopóty, dopóki żyje ostatni żołnierz". Co może zgubić gazetę? Militaryzacja polityki redakcyjnej, militaryzacja świadomości, poszukiwanie wroga, który koniecznie trzeba walczyć. Wie Pan, z dziennikarstwem nie ma to absolutnie nic wspólnego. To jest albo choroba, albo ktoś płaci duże pieniądze za taką „politykę redakcyjną”. I w jednym, i w drugim przypadku, konflikt z państwem jest nieunikniony.

LITER-Nedelya: A jak Pan myśli, czy „Respublika” i „Vzglyad” nadal będą wydawane?

Е.Е.: Pamiętam, że była taka strona internetowa „COMPROMAT.KZ". Na tej stronie było dużo brudów i zniewag, obelg i dezinformacji. Podobno tę stronę finansował inny przestępca państwowy Rakhat Aliev. Ale jak tylko zbiegł za granicę w maju 2007 roku, w tym samym dniu strona przestała istnieć. Teraz, jak wiadomo, Ablyazov został skazany przez brytyjski sąd na 22 miesięcy pozbawienia wolności za obrazę sądu, a on po prostu oszukiwał wymiar sprawiedliwości, kontrolował skradzione aktywa itp. Jak tylko wsadzą go do więzienia, a on w końcu zwróci środki skradzione Bankowi BTA, w tym samym dniu przestaną istnieć te tak zwane media opozycyjne. Sądzę, że wszyscy się przekonali, że wszystkie rozmowy o tym, że w Kazachstanie panuje „reżim autorytarny i nie ma praworządności”, że Aliev i Ablyazov są „prześladowani z powodów politycznych” – wszystko to jest totalna bzdura. Sąd brytyjski skazał Ablyazova. Prokurator w Wiedniu (Аustria) nie zgadza się z decyzją sądu austriackiego, który odmówił deportacji Alieva do Kazachstanu. To są fakty.

LITER-Nedelya: Jaki jest Pana stosunek do tego, że szereg działaczy społecznych żąda zlikwidowania Ministerstwa Informacji, mówiąc, że taki resort nie jest potrzebny?

Е.Е.: Jestem absolutnie przeciwny takim propozycjom. I to nie dlatego, że kiedyś kierowałem tym ministerstwem. Po pierwsze, pełna nazwa tego resortu brzmi: Ministerstwo Kultury i Informacji. Po drugie, blok informacyjny, archiwa, wydawnictwa, państwowe zamówienie informacyjne - to tylko jedno z wielu działań tego ministerstwa. Tamara Kaleyeva powiedziała, że „w Europie o czymś takim jeszcze nawet nie słyszeli" (o Ministerstwie Informacji). Może i tak, ale w krajach zachodnich rządy mają specjalne agencje ds. komunikacji ze społeczeństwem i z prasą. Tak więc, rząd USA jest jedną z 20 najlepszych agencji reklamowych w kraju, konkurując wielkością wydatków z takimi korporacjami jak "Coca-Cola". Roczne wydatki rządu na reklamę wynoszą 400 milionów dolarów. Nic dziwnego, że Waszyngton nazywany jest Hollywoodem nad Potomakiem. Rządowi agenci wydają około miliarda dolarów na produkcję filmów i programów audiowizualnych. Koszt materiałów drukowanych jest liczony w miliardach dolarów. Działalność agencji „public relations", zajmującej się komunikacją ze społeczeństwem, kosztuje państwo setki milionów dolarów. Tak więc, Ministerstwa Informacji nie ma. Agencja „public relations" we wszystkich instytucjach publicznych dobrze i skutecznie zastępuje to ministerstwo. Potężny aparat PR istnieje w Kongresie Stanów Zjednoczonych, ma swoje gazety, biuletyny, własne studio radiowo-telewizyjne. Pierwszą grupą wydawniczą we Francji ze względu na liczbę tytułów jest państwo. I ważnym instrumentem wpływu rządu na mass media jest zapewnienie im dotacji rządowych. Spośród 14.000 czasopism wydawanych we Francji, ponad 10.000 otrzymuje dotacje od państwa na podstawie tego, że ich treść służy interesowi publicznemu.

Niezależny Kazachstan ma zaledwie 20 lat. Wiele pracy trzeba jeszcze włożyć w dalsze tworzenie i rozwój wolnej prasy, rozwój i poprawę infrastruktury rynku mediów drukowanych i elektronicznych. W takich okolicznościach żądać zniesienia Ministerstwa Kultury i Informacji może tylko osoba niekulturalna i ignorancka.

LITER-Nedelya: Być może po prostu obrazili się na nowego ministra Darkhana Mynbaya? Przewodniczący stowarzyszenia dziennikarzy Adil Dzhalilov powiedział: „Ministerstwo zorientowane na konkretną profesję jest niepotrzebne. Minister tego resortu odmawia obrony dziennikarzy. To w takim razie po co on jest?”

Е.Е.: Podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest przekazywanie obiektywnych, prawdziwych i bezstronnych informacji, i z tego punktu widzenia Pan Dzhalilov nie tylko mija się lekko z prawdą, lecz wręcz rażąco zniekształca fakty, przekręca je. Nowy minister dosłownie powiedział tak: „Będę bronić dziennikarzy, ale nie redaktora naczelnego gazety „Vzglyad”. Więc proszę nie generalizować. W  czasie, kiedy ja byłem ministrem, zaprosiłem na stanowisko swojego zastępcy Darkhana Mynbaya, który jest absolwentem wydziału dziennikarstwa na Państwowym Uniwersytecie Moskiewskim im. Łomonosowa. Pracował jako redaktor naczelny w dziale wiadomości, jako redaktor naczelny gazety „Gorizont”, jako wiceprzewodniczący republikańskiej korporacji „Telewizja i Radiofonia  Kazachstanu". On ma duże doświadczenie dziennikarskie. I zamiast cieszyć się z sukcesu kolegi po fachu, wspierać go i współpracować z nim, niektórzy spośród naszych „ultra-demokratycznie" nastawionych przedstawicieli społeczności mass mediów żądają likwidacji Ministerstwa. Cóż mogę powiedzieć? Chyba tylko powtórzyć słowa pewnego mędrca: „Największą ignorancją jest odrzucenie tego, o czym nic nie wiesz”. Istnieją cztery główne funkcje mass mediów: obserwowanie świata (gromadzenie i rozpowszechnianie informacji), wydawanie (wybór i komentowanie informacji), kształtowanie opinii publicznej, rozpowszechnienie kultury. Innymi słowy, mass media zapewniają rozszerzoną formę komunikacji międzyludzkiej. Wraz z pojawieniem się Internetu wszystkie te funkcje niesamowicie rozszerzyły się i osiągnęły nowy poziom jakościowy. Ale istnieje jeszcze jedna funkcja,  najważniejsza, można powiedzieć, główna. Prasa pretenduje do roli „stróża interesu publicznego", do tego, by być oczami i uszami społeczeństwa, zapobiegając kryzysom i recesji gospodarczej, wzrostowi narkomanii i przestępczości, wzrostowi korupcji na szczeblach władzy. Media powinny być niezależne. Ale jeśli one zaczynają przekraczać granice, łamać Konstytucję i ustawy, nawoływać do chaosu i anarchii, to takie media wchodzą w konflikt z państwem i społeczeństwem.

Petr Karavayev, Astana
Zrodlo: Liter-Nedelya

Więcej na temat: Vinyavskiy, Kozlov, Kazachstan, Ertysbaev