Igor Vinyavskiy: „Uważam, że sprawa przeciwko mnie ma charakter polityczny”

Areszt i absurdalne oskarżenia, przedstawione redaktorowi naczelnemu gazety „Vzglyad” postawiły go w jednym rzędzie z najbardziej znanymi „więźniami sumienia”. Udało nam się dowiedzieć, jak on sam ocenia sytuację – Igor Vinyavskiy podyktował swojej żonie Lanie odpowiedzi na pytania kolegów-dziennikarzy.  Przekonajcie się sami: nie żywi on płonnych nadziei, ale też nie zamierza się poddawać. 

- Panie Igorze, jak Pan sam ocenia oskarżenia stawiane pod Pana adresem?

- Są niedorzeczne! Dwa lata temu rzekomo popełniono przestępstwo, o którym wiedzą wszyscy - śledczy, prokuratura, osoby złapane na gorącym uczynku – wszyscy, oprócz mnie! Przez ten czas można było wymyślić dowolne zeznania i sfałszować dowolne dowody.

- Co to za ulotka? Wie Pan coś o niej?

- Widziałem tę ulotkę w internecie, nie pamiętam na jakiej stronie. Było dużo ulotek, między innymi chyba również ta. Ulotki były różne -  o tym, jak żyje rodzina Nazarbayeva, jakie rezydencje ma Kulibayev w Szwajcarii. Twórcy strony sugerowali, aby te ulotki kopiować i rozpowszechniać, jeżeli ktoś chce. Ale ja osobiście nie drukowałem i nie rozpowszechniałem tej ulotki.

- Jeżeli próbują Pana wsadzić do więzienia nie za tę ulotkę, bo jest ona jedynie pretekstem, to w takim razie za co?

- Za to, że jestem redaktorem niezależnej gazety. Za to, że nasza gazeta pisała prawdę o Zhanaozenie. Za to, że my swoją działalnością przeszkadzamy Akordzie prowadzić działania antynarodowe.

- Na ostatnim posiedzeniu w Parlamencie Europejskim padło stwierdzenie, że wszyscy, którzy w ostatnim czasie tam jeździli, dziś są aresztowani. Pan też nie tak dawno temu był w Brukseli?

- W ciągu ostatniego roku w Parlamencie Europejskim byłem dwukrotnie. Po raz pierwszy – z Vladimirem Kozlovem, a po raz drugi – zimą, przed Nowym Rokiem, z dziennikarzami „Stan-TV”. Opowiadaliśmy o tym, co dzieje się w Zhanaozenie. Jak strzelano do dziennikarzy. Jaką ustawę o bezpieczeństwie narodowym zamierzają przyjąć. Uprzedzaliśmy, że niedługo w Kazachstanie rozpoczną się masowe represje.

- A co dokładnie próbował Pan przekazać eurodeputowanym? I jak Pan sądzi – udało się?

- Przez ostatnie dwa lata wielokrotnie mówiłem o niepokojących tendencjach. O tym, że wkrótce będą nas wsadzać do więzienia. O tym, że wkrótce będzie rozlew krwi – jako wynik antykonstytucyjnej i antynarodowej polityki Nazarbayeva.

Krew przelała się w dniu 16 grudnia, a my już siedzimy w więzieniu – niewinnie. Wezwałem deputowanych, aby przestali pogrywać z Nazarbayevem, aby nałożyli sankcje przeciwko niemu i jego otoczeniu, aby zabronili mu wjazdu na teren UE. Aby zażądali uwolnienia więźniów politycznych i zbadania wydarzeń w Zhanaozenie przez niezależne organizacje i niezależne media.

Co do tego, czy to się udało przekazać, czy nie ... Polityka międzynarodowa to kwestia złożona i nie można wprost powiedzieć: udało się, albo nie. Ale słuchano nas, przejawiano niekłamane zainteresowanie. A to już dobrze!

- Jak Pan ocenia swoją sytuację dzisiaj? Myśli Pan, że Pana zamkną w więzieniu?

- Uważam, że moja sprawa ma charakter polityczny. Jestem więźniem politycznym. Jestem przygotowany na to, że trafię do więzienia, bo nie ma co mówić o praworządności w Kazachstanie rządzonym przez Nazarbayeva. Ale każdy otwarty i obiektywny proces udowodni, że moja sprawa jest niewarta złamanego grosza. Oczywiście, będę udowadniać, że jestem niewinny, aby wszyscy dostrzegli absurdalność i stronniczość tej sprawy.

-  Nie żałuje Pan, że obrał Pan drogę konfrontacji z władzą?

- Nie żałuję niczego!

Wywiad zapisał Ivan PRIKHODKO

P.S. W tym tygodniu utworzono Komitet Obrony Igora Vinyavskiego, na czele którego stanęła Lyudmyla Ekzarkhova.

Źródło: Gazeta "Golos Respubliki", Nr 5 (227) z dn. 10 lutego 2012 r. 

Więcej na temat: Vinyavskiy, Kazachstan, media, represje