Reakcje na oświadczenie władz Francji o zawieszeniu dostarczenia pierwszego okrętu Mistral

Pałac Elizejski 3 września wydał oświadczenie, w którym zawiesił dostarczenie Rosji pierwszego z dwóch zamówionych okręgów desantowych typu Mistral, odmowę tłumacząc sytuacją na Ukrainie. "Prezydent uznał, że mimo perspektywy zawieszenia broni na Ukrainie (...) warunki, w których Francja mogłaby zezwolić na dostarczenie pierwszego okrętu desantowego, nie zostały jeszcze spełnione" - podaje w komunikacie Pałac Elizejski. 

Jednocześnie w oświadczeniu oceniono sytuację na Ukrainie jako poważną, a działania Rosji za „godzące w podstawy bezpieczeństwa w Europie“. Komunikat opublikowano na dzień przed szczytem NATO, który odbył się w Walii. Na szczycie tym prezydent Hollande poinformował jednak, że pierwszy Mistral może zostać dostarczony, jeśli zawieszenie broni zostanie skutecznie wdrożone. Ostateczna decyzja podjęta ma zostać pod koniec października (1 listopada mija ostateczny termin dostawy okrętu zapisanym w umowie). Cały czas trwają też ćwiczenia 400 rosyjskich marynarzy we Francji oraz budowa drugiego Mistrala. 

Reakcje na oświadczenie

Oświadczenie wywołało szereg krytycznych komentarzy we Francji ze strony polityków skrajnej lewicy, prawicy oraz kilku gaullistów, zwracających uwagę na problemy na rynku pracy we Francji. Jean Luc Mélenchon (założyciel Partii Lewicy, w 2012 kandydat Frontu Lewicy w wyborach prezydenckich) uznał decyzję za „wasalizację“ Francji względem Stanów. Podobną retoryką posługuje się także francuski Front Narodowy, na czele z Marine Le Pen, która zinterpretowała opublikowanie komunikatu na dzień przed szczytem NATO jako dowód na podporządkowanie się Francji USA, Wielkiej Brytanii i Niemcom. Poseł z Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), Thierry Mariani nazwał dzień, w którym zapadła decyzja o zawieszeniu dostawy „czarnym dniem dla polityki zagranicznej i przemysłu zbrojeniowego Francji“. Z kolei były premier Francji, za którego rządów doszło do podpisania umowy, znany także jako zwolennik Putina, François Fillon uznał zawieszenie za nieuniknione w związku z sytuacją na Ukrainie. Jednocześnie stwierdził, że żałuje iż Francja straciła okazję do występowania jako partner do rozmów z Putinem – Francja powinna mieć swój głos w tym kryzysie (...), a nie podążać za USA, NATO czy Panią Merkel, którzy ciągle kupują tony gazu od Pana Putina, ale wciąż dają nam lekcje“ – powiedział Fillon.

Jednak większość polityków, reprezentujących centrum i umiarkowaną lewicę wspiera decyzję prezydenta Francji, w tym były minister obrony, Hervé Morin, uczestniczący w podpisywaniu transakcji w 2009-2010 roku. Wśród członków rządzącej Partii Socjalistycznej pojawiają się też głosy, że zawieszenie nie jest jednoznaczne z unieważnieniem i zerwaniem umowy. Jak twierdzi przewodniczący francusko-rosyjskiej grupy w Zgromadzeniu Narodowym, Chantal Guittet „dostarczenie 2 okrętów najprawdopodobniej opóźni się, ale Francja wypełni swoje zobowiązania“.

Protesty na ulicach Paryża i Saint Nazaire 

We Francji trwają wciąż protesty przeciwko sprzedaży okrętów. Grupa „No Mistrals for Putin“ zorganizowała dwie manifestacje w Paryżu i Saint Nazaire. 4 i 7 września zebrani na ulicach francuskich miast demonstranci nawoływali do podjęcia bardziej stanowczych kroków przez władze Francji, domagając się unieważnienia umowy i wypłynięcia statku Smolniy wraz z załoga rosyjskich marynarzy z portu w Saint Nazaire. Grupa zapowiedziała też 12 kolejnych demontracji w 10 krajach.

Więcej na temat: Ukraina, Rosja, Mistral, NATO

FB:

#ODF