Ukraińskich dziennikarzy wypuszczono z niewoli w Słowiańsku

  • 08.05.2014
  • Autor: Redakcja serwisu

8 maja 2014 roku w agencji informacyjnej UNIAN odbyła się konferencja prasowa w związku z wypuszczeniem na wolność ukraińskich dziennikarzy - Sierhieja Leftera i Artema Deynegi.

W ostatnim czasie na wschodzie Ukrainy coraz częściej mają miejsce przypadki uprowadzania i przetrzymywania Ukraińców oraz zagranicznych obywateli. Jak podkreśla przedstawiciel Fundacji „Otwarty Dialog“ na Ukrainie - Andriy Valchyshyn: „W czasie konfrontacji na całym świecie, dziennikarze i pracownicy służby zdrowia mają status nietykalnych. Mimo to, na Ukrainie rosyjscy terroryści nie tylko zatrzymują przedstawicieli tych zawodów, ale również targują ich życiem i zdrowiem“.

Sierhiej Lefter, który trzy tygodnie spędził w niewoli rosyjskich terrorystów w Słowiańsku, w dniu 8 maja w końcu wrócił do Kijowa. Wraz z Sierhiejem udało się uwolnić i przetransportować do stolicy Ukrainy Artema Deynegę, który został wzięty do niewoli 13 kwietnia. Artem Deynega przygotowywał reportaże ze Słowiańska i publikował je w Internecie, za co został oskarżony przez rosyjskich terrorystów. Deynega nie wziął udziału w konferencji ze względu na swoich bliskich, którym wciąż grozi niebezpieczeństwo. Sam Artem jest teraz bezpieczny i przebywa w Kijowie, jego stan fizyczny jest zadowalający.

Sergiej Lefter pojechał do Słowiańska (obwód doniecki, Ukraina) 14 kwietnia 2014 roku w celu napisania reportażu z miejsca wydarzeń. 17 kwietnia pojawiły się informacje o jego uprowadzeniu. Serhiej Lefter, pracując jako niezależny dziennikarz Fundacji „Otwarty Dialog“, był obserwatorem sytuacji na wschodzie Ukrainy, a wcześniej pracował jako obserwator na Krymie.

Podczas konferencji prasowej w Kijowie w dniu 8 maja Sierhiej opowiedział dziennikarzom o swoim pobycie w niewoli. „15 kwietnia znajdowałem się w centrum Słowiańska i rozmawiałem przez telefon z przedstawicielami Fundacji Otwarty Dialog, opisywałem sytuację na wschodzie Ukrainy“. Podeszło do mnie dwóch mężczyzn, którzy zatrzymali mnie pod pretekstem sprawdzenia dokumentów. Kiedy okazało się, że byłem na Euromajdanie, posądzono mnie o współpracę z „Prawym Sektorem“ i szpiegostwo. Następne 2,5 tygodnia spędziłem w niewoli.

Szczególnie ciężko było w pierwszym tygodniu. Miałem związane sznurem ręce i nogi, zaklejone oczy. Stale grożono mi, nazywając „prawosekiem“, „banderowcem“, „dziennikarzyną“. Dwa razy dziennie dawano nam jedzenie, które przekazywali nam krewni miejscowych, którzy również znajdowali się w niewoli. Spaliśmy na podłodze. W szczególnie chłodne noce przytulaliśmy się do siebie, żeby się ogrzać.

Nie było wiadomo, czego się spodziewać i to było najgorsze. Na początku siedziało ze mną dwóch chłopaków z „Prawego Sektora“. Szybko ich zabrano, jakby na wymianę. Kiedy wyszedłem na wolność, rozpoznałem ich na zdjęciu w Internecie - znaleźli ich razem z deputowanym Vladimirem Ribakovem, mieli rozprute brzuchy i ślady tortur na całym ciele . Podczas przesłuchania bili mnie, ale w porównaniu z tym jak traktowali innych można to nazwać tylko „głaskaniem“. Słyszałem krzyki wziętych do niewoli i dźwięki uderzeń z sąsiednich pokoi.

Ostatni tydzień był już łatwiejszy. Rozwiązali mi ręce i nogi, kilka razy wypuszczali na dwór sprzątać teren. To było szczęście - możliwość poruszania się i pooddychania świeżym powietrzem - w mniejszych pokojach, gdzie trzymają więźniów, jest bardzo ciasno i nie ma jak się poruszać“.

Sierhieja Leftera zwolniono z niewoli 2 maja około 22:30. Dokumentów, sprzętu i pieniędzy nie zwrócono. Według jego zeznań, na chwilę obecną w niewoli przebywa jeszcze kilka osób: reżyser Paweł Jurow z kolegą po fachu Denisem i 19-letni student z Kijowa - Igor. Dalsze losy więźniów nie są znane.

Wywieźć Sierhieja ze Słowiańska i przywieźć do Kijowa pomógł rosyjski dziennikarz, wolontariusz Fundacji Otwarty Dialog - Victor Maistrenko. „Były trzy główne problemy, - wskazał Maistrenko, - uwolnić Serhieja z niewoli, znaleźć bezpieczne miejsce pobytu w Słowiańsku, znaleźć sposób przetransportowania do Kijowa. Było kilka nieudanych prób wyjazdu ze Słowiańska, podczas jednej z nich nasz samochód został ostrzelany przez uzbrojonych ludzi“. Maistrenko nie mógł przekazać wszystkich szczegółów zwolnienia dziennikarzy, jednak zgodnie z tym, co mówił, pomógł rosyjski paszport: „Na posterunkach blokad stoją głownie pijani mężczyźni z przeszłością kryminalną, którzy mają bardzo przychylny stosunek do Rosjan“.

Na pytanie dziennikarza, czy odpowiednie organy władzy Ukrainy pomagały mu w uwolnieniu Sierhieja Leftera, Andriy Valchyshyn powiedział, że kiedy 17 kwietnia w Fundacji dowiedziano się o zniknięciu współpracownika, od razu zwrócono się do ministerstwa spraw wewnętrznych, w szczególności do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Jednak reakcja była bardzo powolna. Dopiero 21 kwietnia nadeszła odpowiedź od Milicji Obwodu Donieckiego, że aktualnie nie ma wystarczających danych o zabraniu do niewoli Sierhieja Leftera. Andriy Valchyshyn zauważył: „Temat zakładników powinien być numerem jeden w ukraińskich organach ochrony prawa. Należy zaangażować społeczność europejską i przekazać im obiektywne informacje o wydarzeniach na Ukrainie. Dziś Rosja, która ma nieograniczone zasoby, kupuje polityków w Europie, narzucając swoje zdanie o separatyzmie na Ukrainie“.

Sierhiej Lefter udzielił kilku rad, jak należy zachowywać się w niewoli: nie stawiać oporu, aby nie dawać powodów do karania; nie kłamać na przesłuchaniu - to widać; nie mówić po ukraińsku i nie posiadać żadnej symboliki ukraińskiej; wyczyścić sieci społecznościowe przed wyjazdem na wschód Ukrainy. Z kolei Maistrenko podkreślił: „Nie należy wyjeżdżać w regiony zagrożenia bez potrzeby. Tam przebywają niebezpieczni ludzie, istnieje realne zagrożenie wzięcia w niewolę. Później pojmani wykorzystywani są jako „obrazek dla telewizji“, zdarza się też, że służą za „żywe tarcze“ podczas ataków“. Tam nie pomogą ani adwokaci, ani pieniądze“.

Na zakończenie Andriy Valchyshyn powiedział: „Chcę podziękować za wsparcie i pomoc ukraińskim i międzynarodowym środkom masowego przekazu oraz organizacjom zajmującym się ochroną prawa. Jednocześnie, wyrażam szczególne zaniepokojenie losem tych, którzy do tej pory są zakładnikami terrorystów. Po zwolnieniu misji OBWE głosy poparcia dla nich stały się znacznie słabsze. Wzywamy ukraińskie organy ochrony prawa do podjęcia wszelkich starań w celu bezwarunkowego zwolnienia wszystkich zamkniętych w niewoli na terytorium Ukrainy.“

Więcej na temat: ODF, Słowiańsk, Deynega, zakładnicy