Yevgeniy Zhovtis: Coraz bardziej pogrążamy się w „okresie smuty”

  • 06.06.2013
  • Autor: Redakcja serwisu

Tematem numer jeden ostatnich dni stała się historia przymusowego powrotu do Kazachstanu żony i 6-letniej córki Mukhtara Ablyazova. Ekstradycja czy deportacja? Porwanie czy terror państwowy? Kto jest przestępcą, a kto oskarżycielem w tej sytuacji? Na te, oraz inne pytania w wywiadzie udzielonym gazecie „Obshestvennaya pozitsiya”, odpowiada znany obrońca praw człowieka Yevgeniy Zhovtis.

„Poetą być nie musisz, lecz obywatelem musisz być”. Któż nie pamięta tego zdania autorstwa Nikolaya Nekrasova, wielkiego klasyka rosyjskiej literatury XIX wieku, wypowiedzianego ku przestrodze współczesnym i potomności.

Prawdziwy obywatel przez duże O — we współczesnym Kazachstanie, ku wielkiemu nieszczęściu, nie ma takich niewielu. Nazwisko obrońcy praw człowieka, dyrektora Kazachskiego Międzynarodowego Biura ds. obrony praw człowieka i przestrzegania praworządności, działacza społecznego Yevgeniya Zhovtisa jest znane nie tylko na świecie, ale w najodleglejszym kazachskim aule.

Jest znany nie tylko jako prawnik, ale jako  prawdziwy obywatel i kazachski patriota. Nasz dzisiejszy gość — Yevgeniy Aleksandrovich.

Yevgeniy Aleksandrovich, dziękuję, że zgodził się pan na udzielenie wywiadu. Proponuję rozpocząć go od pytania, co pan poczuł, o czym pomyślał, w pierwszej chwili po tym, kiedy dowiedział się pan o aresztowaniu i ekstradycji do Kazachstanu żony i małoletniej córki Mukhtara Ablyazova

- Najpierw pojawiło się wiele pytań, w tym o charakterze prawnym.

Najpierw, przede wszystkim musimy ustalić terminologię. Ekstradycji to jest aresztowanie i przekazanie przez jedno państwo drugiemu (na wniosek tego ostatniego) osób podejrzanych o dokonanie przestępstwa lub oskarżonych, lecz uchylających się od kary. Deportacja to z kolei przymusowe wydalenie z jednego kraju do drugiego, na przykład w związku z nielegalnym pobytem w danym kraju. Do chwili obecnej nie bardzo rozumiem, doszło do ekstradycji, czy deportacji?

Jeżeli miała miejsce ekstadycja, to oczywiste jest, że w Kazachstanie została wszczęta sprawa karna, i w związku z tym Kazachstan wystąpił do Włoch o dokonanie aresztowania i wydanie. Wtedy jednak pojawia się pytanie: dlaczego jednocześnie, pomimo obecności krewnych, zatrzymano małoletnią córkę, i najważniejsze — dlaczego tak pośpiesznie, łamiąc procedury, została przeprowadzona ekstradycja?

Jak wynika z dostępnych informacji, postanowienie o wszczęciu sprawy karnej zostało podpisane albo 29 maja, albo 30-go. I skoro jest mowa o wszczęciu sprawy karnej w związku z rzekomo fałszywymi dokumentami (paszportem Republiki Środkowoafrykańskiej), to sprawa jest jeszcze bardziej zagmatwana.

Chodzi o to, że kazachskie organy ścigania nie mogły ujawnić tych fałszywych dokumentów. Przecież ich (organów – przy. tłum.) nie ma we Włoszech. Znaczy, że zostały ujawnione przez włoską policję. W związku z czym? W związku z poszukiwaniem samego Ablyazova? I w trakcie operacji Ablyazova nie odnaleziono, za to odnaleziono jego rodzinę, w której posiadaniu ujawniono fałszywe dokumenty? Przekazali wiadomość kazachskim kolegom? I ci szybko „stworzyli” postanowienie o wszczęciu sprawy karnej?

I ze sprawa karną też jest ciekawie. W artykule 325 Kodeksu karnego RK jest mowa o podrabianiu, sporządzaniu lub zbywaniu fałszywych dokumentów. I za wyjątkiem części 2 tego artykułu, gdzie jest mowa o wielokrotnym sporządzaniu fałszywych dokumentów, lub o fałszowaniu przez zorganizowaną grupę działającą w zmowie, to przestępstwo odnosi się do przestępstw niewielkiej wagi. Tak więc, cel jest nieproporcjonalny do kosztów.

Jest mało prawdopodobne, że pani Shalabayeva (Alma Shalabayeva — żona Mukhtara Ablyazova — Red.) może zostać oskarżona o sporządzenie fałszywego paszportu. Prędzej o posługiwaniem się nim (cz. 3 art. 325 kk RK). Wtedy jednak posługiwanie trzeba udowodnić, najpierw dowodząc, że dokument jest fałszywy. Udowodnić właśnie posługiwanie, ponieważ samo przechowywanie fałszywego dokumentu nie powoduje odpowiedzialności karnej. Trzeba udowodnić posługiwanie się nim na terenie innego państwa, gdyż pani Shalabayeva w Kazachstanie się nim nie posługiwała. Trzeba udowodnić, że przekroczyła granicę na podstawie tego fałszywego paszportu, że mieszkała na jego podstawie we Włoszech lub posługiwała się nim jako dokumentem tożsamości, w jakichś celów w kontaktach z organami państwowymi, organizacjami lub osobami prywatnymi. Druga sprawa: po co się nim posługiwała, posiadając ważny kazachski paszport i zezwolenie na pobyt (karta rezydenta) na Łotwie.

Jeszcze jeden wariant, że sprawa karna została wszczęta z powodu współudziału w posługiwaniu się jakimiś fałszywymi paszportami, o czym wspominał przedstawiciel Prokuratury Generalnej w trakcie swojego briefingu. Ale, jak wiadomo, pani Shalabayeva nie była podejrzana ani oskarżona w tej sprawie karnej. A sprawdzanie na okoliczność związku ze sprawą nie stanowi podstawy do występowania o areszt lub ekstradycję. I wówczas, co ma z tym wspólnego wszczęcie sprawy w związku z środkowoafrykańskimi paszportami?

Powstanie proste pytanie: co było najpierw — wniosek strony kazachskiej o areszt i wydanie pani Shalabayevej z powodu oskarżenia o dokonanie przestępstwa lub jej zatrzymanie przez włoską policję z rzekomo fałszywym paszportem i na tej podstawie wszczęcie sprawy karnej?

Na podstawie wszystkiego, co jest wiadomo, mamy do czynienia akurat z tym drugim przypadkiem. I wtedy nie ma podstaw, żeby mówić o ekstradycji. Poza tym, ekstradycja, to skomplikowana i długa procedura, kiedy organy ścigania i organy sądu państwa, do którego zwrócono się o wydanie, powinny wszystko dokładnie sprawdzić, uwzględniając przy tym postanowienia Konwencji ONZ w sprawie statusu uchodźców i Konwencji Europejskiej dotyczącej wydania (ekstradycji), dokonać sprawdzenia dopuszczalności ekstradycji. Przy tym istnieje możliwość zaskarżenia każdego czynności nawet kilka razy, łącznie ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w tego typu sprawach stosuje przyspieszoną procedurę.

Tak więc, widocznie, chodzi o deportację. Ale wtedy od razy pojawiają się pytania dotyczące podstaw takiej deportacji. Istnienie fałszywych dokumentów przy posiadanych ważnych kazachskich paszportach i karcie rezydenta kraju członkowskiego Unii Europejskiej nie może stanowić takiej podstawy. Oprócz tego, i w tym przypadku istnieje cały szereg praw przysługujących osobie deportowanej: prawo do pomocy adwokata, prawo zaskarżenia czynności, prawo udzielenia wystarczającej ilości czasu na przygotowanie obrony swoich praw i zgodnych z prawem interesów. Dlaczego nie przestrzegano tych wszystkich praw w europejskim kraju, działającym na zasadach europejskiego ustawodawstwa dotyczącego praw i swobód człowieka?

Tak więc, pierwsza reakcji, to wiele pytań.

Pana opinia jako obrońcy praw człowieka: z punktu widzenia międzynarodowego prawa na ile to co się stało mieści się w ramach międzynarodowego ustawodawstwa dotyczącego praw człowieka? Przy okazji, oficjalny przedstawiciel Prokuratury Generalnej na briefingu w Astanie 3 czerwca użył określenia „deportacja”, a nie „ekstradycja”. A może minione wydarzenia, to nic innego jak zwykły szantaż? Próba dosięgnięcia będącego w niełasce i niezwykle niebezpiecznego dla Akordy, bankiera i oligarchy? Żona Ablyazova nie jest podejrzana o udział w jakimkolwiek przestępstwie, nie ogłoszono za nią międzynarodowego listu gończego. Przynajmniej na briefingu oficjalnego przedstawiciela Prokuratury Generalnej nic nie było powiedziane na ten temat. Czy w takim wypadku włoskie służby specjalne miały prawo tak szybko dokonać jej ekstradycji wraz z nieletnią córką? Czy złamanie przez nią ustawodawstwa włoskiego dotyczącego migracji, a co za tym idzie, nielegalność jej pobytu w tym kraju, jak twierdzą kazachska Prokuratura Generalna i i MSZ, stanowią tak wielkie międzynarodowe zagrożenie, że ajajaj!— tak szybko nie przeprowadza się ekstradycji nawet w stosunku do międzynarodowych terrorystów.

- Jak już zaznaczyłem w odpowiedzi na pierwsze pytanie, najprawdopodobniej prawidłowym terminem jest deportacja, a nie ekstradycji. Jeśli tak, to wtedy pytań kierowanych bezpośrednio do włoskich władz znajdzie się „od groma i trochę”. Dlaczego nie przestrzegano prawa do pomocy prawnej i obrony? Dlaczego nie przestrzegano prawa do złożenia zażalenia na prowadzone czynności i decyzje urzędników? Dlaczego do tej pory nie są znane podstawy przeprowadzenia deportacji, nie są znane odpowiedzi na przedstawione argumenty w sprawie posiadania ważnych kazachskich paszportów i karty rezydenta Łotwy — państwa członkowskiego Unii Europejskiej? Skąd wynikał takich pośpiech — całą operację przeprowadzono w ciągu dwóch dni? Dlaczego deportacji odbywała się prywatnym samolotem? W jaki sposób ten prywatny samolot dostał się na teren Włoch i opuścił je kierując się w stronę Kazachstanu? Dlaczego dziecko najpierw oddają krewnym, a potem zabierają i deportują razem z matką? Czy to oznacza, że pozostali krewni przebywają we Włoszech na legalnych zasadach i problemy ma tylko pani Shalabayeva i jej córka? Dlaczego organy ścigania we Włoszech nie biorą pod uwagę, że pani Shalabayeva i jej córka, są członkami osoby uznanej za uchodźcę na terenie Unii Europejskiej, a ich deportacja do kraju, skąd zbiegł główny członek rodziny, stanowi co najmniej naruszenie zasad ONZ dotyczących statusu uchodźcy? To, że włoskie organy ścigania kierowały się nie wymogami przepisów i prawa międzynarodowego, ale jakimiś innymi powodami, co do tego nie mam wątpliwości.

- Jeśli Alma Shalabayeva przebywała we Włoszech rzeczywiście łamiąc przepisy migracyjne tego kraju, to na pewno powinni byli ją deportować nie do Kazachstanu, a do jednego z kraju afrykańskich, w którym uzyskała paszport. Czyż nie tak?

- Niekoniecznie. Jeśli cudzoziemiec posiada obywatelstwo nie tylko jednego kraju, to kwestię dokąd zostanie on deportowany, rozstrzygają władze tego państwa wspólnie z państwami, których obywatelem (obywatelką) jest dana osoba. Inna sprawa, to konieczność dokładnego wyjaśniania, sprawdzenia wszystkiego, udzielenia pomocy prawnej, dokonania oceny wszystkich argumentów i ustalenia stanu faktycznego. Niczego takiego w istocie władze Włoch nie dokonały.

- Powstaje wrażenie, ze cały ten scenariusz z obławą i deportacją został przygotowany wcześniej. Trzeba dodać, że nie bez wysiłków ze strony kazachskich służb specjalnych — przede wszystkim służby kontrwywiadu „Syrbar”, na podstawie jej danych. Czy się mylę?

- Myślę, że w mniejszym czy większym stopniu się pani nie myli. Jest oczywiste, że operacja włoskich organów ścigania została przeprowadzona w ścisłym kontakcie z kazachskimi służbami specjalnymi, w każdym razie, w zakresie dostarczenia informacji. Ja nie słyszałem, żeby pani Shalabayeva i jej małoletnia córka były poszukiwane, aby Interpol ogłosił za nimi list gończy itd.. Nie mówiąc już o tym, że przestępstwo odnosi się do gatunku niewielkiej wagi. A jeżeli paszporty zostały wykonane na początku zeszłego roku lub dwa lata temu, to wtedy w ogóle sprawa może zostać umorzona w związku z amnestią. Myślę, że informacje zostały przekazane przez kazachskie służby specjalne ich włoskim kolegom, czyli nasze organy ustaliły miejsce pobytu rodziny Ablyazova, możliwe, że wiedziano, iż mają paszporty Republiki Środkowoafrykańskiej, prawdopodobnie fałszywe, i próbowali przy pomocy włoskich policjantów zatrzymać samego Ablyazova i pod pozorem deportacji zmusić, aby wrócił do Kazachstanu. A ponieważ w tym domu go nie zastano, to operację przeprowadzono w stosunku do jego żony i córki.

Teraz żona Ablyazova na wniosek Prokuratury Generalnej podpisała zobowiązanie do nieopuszczania miejsca zamieszkania. Czyż nie jest to rażące łamanie konstytucyjnych praw obywatela Kazachstanu? Przecież nie toczy się przeciwko niej postępowanie! W środowisku przestępczym zastosowanie podobnego środka przez władze państwowe jak w przypadku Ablyazova brzmiałaby zapewne tak: albo przychodzisz sam, albo sprzątniemy twoją rodzinę.

- Nie całkiem tak. Ona podpisała zobowiązanie do nieopuszczania miejsca zamieszkania w związku z faktem wszczęcia przeciwko niej sprawy karnej. Zobowiązanie do nieopuszczania miejsca zamieszkania jest środkiem, który stosuje się zgodnie z prawem tylko wtedy, gdy zostaje wszczęta sprawa karna. Tak więc postępowanie się toczy.

Czy kazachskie władze mają prawo pociągnąć do odpowiedzialności żonę Mukhtara Ablyzova z powodu rzekomo fałszywych dokumentów, skoro nie uczynił tego kraj, w którym przebywała, i który nadzwyczaj szybko, zaledwie w ciągu jednego dnia postarał się, aby się pozbyć jej oraz jej córki?

- Ma prawo, ponieważ nasze przepisy karne przewidują pociągnięcie do odpowiedzialności karnej obywatela, który dopuścił się przestępstwa za granicą.

Nie wydaje się panu, że to wszystko pachnie państwowym terroryzmem?

- „Państwowy terroryzm” to zbyt dosadnie powiedziane. Mimo wszystko jakieś podstawy kazachskie władze próbują przedstawiać, mimo wszystko pani Shalabayeva przebywa wraz z córką u krewnych itd.. Równocześnie cała ta operacja pozostawia spore wątpliwości, co do tego, że biorące w niej udział państwa kierowały się względami prawnymi, a nie politycznymi. Widać, że stoi za tym wielka polityka.

Przy okazji, w chwili, gdy członek Unii Europejskiej— Włochy, łamiąc wszystkie międzynarodowe normy, wydały zatrzymanego obywatela Kazachstanowi, przewodniczący UE Barroso spotkał się z Nazarbayevem. Trudno sobie wyobrazić, ze nie został poinformowany o zajściu z żoną Ablyazova. Jak pan myśli, czego tutaj jest więcej — polityki, międzynarodowej dyplomacji czy korzyści gospodarczych? Czy Unia Europejska też się pogodziła ze wszystkim, co dzieje się w Kazachstanie z prawami człowieka, ponieważ nasz kraj jest jednym z największych dostawców zasobów energetycznych na rynek światowy?

- Niejednokrotnie mówiłem, że moim zdaniem, że we współczesnym świecie wolność, demokracja i prawa człowieka mają czterech wrogów: ropę, gaz, względy geopolityczne i wojnę z terroryzmem. Narodowe interesy tych, czy innych krajów jawnie przeważają nad zasadami i wartościami. Polityka interesów „dławi” politykę wartości i zasad. Dlatego oczywiście, kiedy powstają takie sytuacje, zachodni politycy manewrują pomiędzy koniecznością podążania za własnym i międzynarodowym interesem a mówieniem o wartościach i zasadach, które z mojego punktu widzenia pozwoliły ludzkości przezwyciężyć skutki drugiej wojny światowej. Nie żeby Unia się pogodziła z łamaniem praw człowieka w różnych krajach świata, w tym u nas, bo przecież składa jednak jakieś oświadczenia, do czegoś nawołuje, przyjmuje jakieś rezolucje. Ale istnieją interesy, jest własna polityka i jest świadomość, że możliwość wywierania wpływu często jest po prostu ograniczona. Trudno nastarczyć dla wszystkich sankcji. Тak więc obowiązuje realna pragmatyczna polityka.

Jaki pan skomentuje fakt prześladowań inicjatorów wręczenia nagrody ”Svoboda”. Czyżby, władza uważała, że jeśli nagroda jest finansowana przez „ekstremistę” Ablyazova, to i sama nagroda powinna zostać zakazana? Może Akorda faktycznie jest przeciwko wolności samej w sobie?

- Szczerze mówiąc, całe to „zamieszanie” wokół nagrody nie wywołuje niczego poza wątpliwościami na temat zdrowego rozsądku organizatorów. Wręczenie nagrody nie może być aktem ekstremistycznym z definicji, o ile nie jest to „nagroda za akt terrorystyczny”. Wybór laureatów to wyraz opinii, za której posiadanie w naszym kraju na razie jeszcze się nie pociąga do odpowiedzialności, no może za wyjątkiem, kiedy są wzniecane jakieś tam społeczne niepokoje. A podstawa prawna w postaci twierdzenia, że ta nagroda „jest nierozerwanie związana” z partią „Alga” (sformułownie pochodzi z ostrzeżenia doręczonego mi przez prokuraturę), to podstawa zupełnie wyssana z palca. Co to znaczy, że jest „nierozerwalnie związana”? Że niby teraz wszystkie nagrody przyznawane za walkę o wolność i demokrację w Kazachstanie są zakazane. Takie podejście nie ma podstaw prawnych, ani zdrowego rozsądku. Sama tylko polityka, na dodatek niezwykle prymitywna.

Yevgeniy Aleksandrovichu, dlaczego w ostatnim czasie coraz częściej zdarzają się przypadku prześladowań organizatorów akcji protestacyjnych? Czasami wydaje się, że nawet wśród akcji społeczeństwa obywatelskiego organizowanych przeciwko podwyższenia wieku emerytalnego kobiet, Akorda widzi prowokacyjną rękę Ablyazova, jakby on wszystko to finansował.

- Rośnie zdenerwowanie władzy, obawiającej się nieuniknionej zmiany na Olimpie władzy. Do tego wszystkiego narastają problemy społeczne, gospodarcze. Wreszcie „tłuste” lata naftowego dobrobytu minęły, trzeba szukać rezerw i rozwiązywać problemy, które będę tylko narastały. To odbicie zjawisk kryzysowych w polityce, gospodarce, sferze socjalnej.

A ponieważ nasza władza przywykła rozmawiać z narodem językiem siły i przymusu, próbując trzymać wszystko pod swoją kontrolą, włącza do działania sektor siłowy, żeby „przycisnąć śrubę” najbardziej aktywnym i zdolnym do poprowadzenia innych w obronie swoich praw. Naturalna reakcja autorytarnego reżimu, niezdolnego do normalnych negocjacji i dialogu, a polegająca przede wszystkim na posiadaniu w swojej dyspozycji struktur siłowych. А to jak te struktury wykonują zadania, to już inna sprawa...

Rozumiem, że jest pan obrońcą praw człowieka, a nie politykiem. Mimo to, chciałabym poznać pańskie zdanie na temat sytuacji politycznej w kraju.

- Oprócz tego, że jestem obrońcą praw człowieka, to jestem jeszcze obywatelem tego kraju, a udział w życiu politycznym nie jest ogranicza się tylko do brania lub niebrania udziału w wyborach. Mam swoje zdanie na temat sytuacji politycznej, które prezentuję. W tym celu nie trzeba być członkiem partii politycznej, wystarczy być po prostu obywatelem. Ja nie walczę o władzę, ale swoje zdanie na temat polityki mam i je wypowiadam.

Myślę, że sytuacja polityczna w kraju się zaognia. Jest to związane, jak już mówiłem, z nieuchronną w niedługim czasie zmianą władzy na szczycie, z ewidentnym pozostawaniem w tyle reform politycznych w stosunku do gospodarczych, z narastaniem zjawisk kryzysu w sferze socjalnej, z tym, że korupcją jest zarażony praktycznie cały system państwa, z zaostrzaniem międzynarodowej sytuacji politycznej. I na tym lista ta się jeszcze nie kończy.

Mam wrażenie, że coraz bardziej pogrążamy się w „okresie smuty” - w sensie politycznym tego określenia. I w mniejszym lub większym stopniu, jak mi się wydaje, pogrąża się większość państw postsowieckiej przestrzeni.

Jeszcze raz dziękuję panu za rozmowę!

 

Wywiad przygotowała Zhumabike Zhunusova
Źródło „Obshchestvennaya pozitsiya” (projekt „DAT”) Nr 21 (196) z 06 czerwca 2013 r.

Twitter:

#Ablyazov