Francja ekstraduje Ablyazova na żądanie Moskwy. Mediapart o sprawie kazachskiego dysydenta

  • 14.03.2016
  • Autor: Redakcja serwisu

Francuski portal Mediapart, założony przez byłego redaktora Le Monde Edwy’ego Plenela, opublikował artykuł poświęcony Mukhtarowi Ablyazovowi. Słynący z dziennikarstwa śledczego portal opisał, jak Kazachstan wpływał na postępowania sądowe, toczące się we Francji. W następstwie wykrytych manipulacji w Lyonie toczy się proces o przekroczenie uprawnień przez prokurator, która domagała się wydania Ablyazova Moskwie. Sam Kazach przebywa obecnie w więzieniu w Fleury-Mérogis, gdzie odwiedził go korespondent Mediapart.

Niebawem minie 2,5 roku, od kiedy Ablyazov czeka we francuskich aresztach na rozstrzygnięcie – wynik rekordowy, patrząc na inne sprawy ekstradycyjne. W tym czasie wielokrotnie zmieniano jego miejsce pobytu – od Aix-en-Provence przez Villefranche i Lyon-Corbas po Fleury-Mérogis. Po tym jak dwa kolejne sądy i Rada Ministrów zezwoliły na ekstradycję Ablyazova do Rosji, jego los znalazł się w rękach Rady Stanu, ciała pełniącego funkcję kontrolną wobec działań administracji i najwyższego organu sądownictwa administracyjnego we Francji.

W ciągu ostatnich miesięcy – za sprawą adwokatów Ablyazova – sprawa przybrała nowy obrót. Cień podejrzeń padł na francuski wymiar sprawiedliwości. W Lyonie wszczęto rzadki proces dotyczący możliwości przekroczenia uprawnień przez osoby związane wcześniej z postępowaniem ekstradycyjnym dotyczącym kazachstańskiego opozycjonisty.

Dwóch pracowników sądu apelacyjnego Aix-en Provence (sądu, który w styczniu 2014 roku zezwolił na ekstradycję Ablyazova) zostało przesłuchanych w kwietniu 2014 roku. Wątpliwości budził szczególnie obiektywizm prokurator Solange Legras, blisko związanej ze stroną domagającą się ekstradycji Kazacha.

Mediapart cytuje samego Ablyazova, który nie może się nadziwić, że francuski wymiar sprawiedliwości, wydając decyzję o jego ekstradycji, nie uwzględnił sytuacji w Rosji: “Dziwne rzeczy miały miejsce. Wszystko robiono tak, jakby nie wiedziano, kim jest Putin i jak funkcjonuje rosyjskie sądownictwo oraz system penitencjarny. Jeśli zostanę wydany, to albo znajdą sposób by mnie zabić, albo reekstradują mnie do Kazachstanu”. 17 września 2015 roku premier Manuel Valls nie mrugnął okiem, podpisując dekret o ekstradycji Ablyazova do Rosji. Przychylił się tym samym do wyroków apelacyjnych sądów w Aix-en Provence i Lyonie ze stycznia i października 2014 roku, które nie uwzględniły politycznego wymiaru ścigania byłego bankiera.

W artykule dziennikarka szczegółowo opisuje przebieg procesu Ablyazova we Francji, obnażając m.in. schematy korupcyjne, kontakty utrzymywane przez prokurator ze stroną ukraińską i rosyjską czy fałszerstwa. Całość oparta została na wyciekach, które pojawiły się w sieci i rzuciły światło na zakulisowe działania Kazachstanu.

W lutym 2014 roku ukraiński portal trust.ua opublikował zhakowane wiadomości e-mail oraz smsy pomiędzy prokurator Solange Legras a ukraińskimi i francuskimi adwokatami. Niedługo później strona Kazaword przejęła pałeczkę, publikując w sieci masę zhakowanych dokumentów kazachstańskich urzędników wysokiego szczebla. Z dokumentów wynikało, że Kazachstan – który nie ma podpisanej z Francją konwencji o ekstradycję – usiłuje wpływać na prace rosyjskich i ukraińskich sądów [przyp. Ukraina i Rosja formalnie domagały się ekstradycji Ablyazova z Francji]. Na jaw wyszły też informacje o opłacaniu lobbystów przez Astanę.

Zdaniem Agathe Duparc z Mediapart, za atakami hakerskimi stoi prawdopodobnie grupa związana z byłym bankierem i opozycjonistą, choć sam Ablyazov temu zaprzecza. Jednak bez względu na to, kto dokonał ataku, autentyczność dokumentów nigdy nie została poddana w wątpliwość – nawet przez stronę kazachską.

Na podstawie zhakowanych materiałów wszczęto sprawy przeciwko Nicole Besset i Solange Legras. Tę ostatnią podczas przesłuchań pytano m.in. o bliskie stosunki łączące ją z Antonin Lévy, prawnikiem BTA Banku na Europę – banku, którego prezesem w latach 2005-2009 był Ablyazov, a który następnie został znacjonalizowany i przejęty przez kazachstańskie władze. Po dokonanej siłą zmianie właściciela, bank oskarżył byłego prezesa o defraudację miliardów dolarów, rozpoczynając tym samym polowanie na Ablyazova i jego współpracowników na terenie niemal całej Europy.

Lévy był obecny na posiedzeniach sądowych w sprawie ekstradycji Ablyazova. Gorliwie dostarczał też prokurator szczegółowych informacji – np. w mejlu z 3 października wyjaśniał proces toczący się przeciwko Ablyazovowi na Ukrainie. Z kolei 8 listopada zapewniał, że w przypadku ekstradycji na Ukrainę lub do Rosji nic nie zagraża Kazachowi i nie zostanie on przekazany Astanie, choć adwokaci Ablyazova dowodzą, że jest dokładnie odwrotnie. 12 grudnia 2013 roku prokurator Legras na sali sądowej w swojej mowie powtórzyła słowa Lévy’ego o nieistniejącym ryzyku związanym z ekstradycją. Z kolei 9 stycznia 2014 roku – jak zauważa dziennikarka w artykule – zapadła decyzja o ekstradycji głównego oponenta politycznego Nursultana Nazarbayeva i byłego finansisty na Ukrainę lub do Rosji, ze wskazaniem na ostatni kraj.

Z kolei Legras – jak wynika z ujawnionej korespondencji – poinformowała Lévy’ego o prośbie córki i żony Mukhtara Ablyazova, Madiny Ablyazovej i Almy Shalabayevej. Kobiety zwróciły się do prokurator z prośbą o zgodę na  widzenie się z zamkniętym w tamtym czasie w więzieniu Aix-en-Provence ojcem i mężem. Legras w wiadomości do Lévy’ego ironizowała też z przedstawianych przez bliskie Ablyazova dowodów na ich prześladowanie przez kazachstańskie władze. Zgody na spotkanie nie udzieliła.

Duparc w swoim artykule przywołała przy tym, przecząc tym samym Legras, historię żony Ablyazova, Almy Shalabayevej, która wraz z 6-letnią córką zostały w 2013 roku bezprawnie aresztowane i przetransportowane prywatnym jetem z Włoch do Kazachstanu, co stało się przedmiotem głośnego politycznego skandalu.

Prokurator Solange Legras pozostawała także w kontakcie z prawnikami kancelarii Winston & Strawn, reprezentującymi w sprawie ekstradycyjnej Ablyazova stronę ukraińską. Trust.ua opublikował wiadomości wymieniane między prokurator i jednym z prawników firmy, w których uskarżają się na nudę i dłużenie się procesu. Legras zaprzeczyła autentyczności wiadomości. Jednak policja potwierdziła liczbę znaków i czas wysyłania wiadomości, które były zgodne z tymi opublikowanymi przez portal. Organy ścigania nie mają dostępu do treści smsów, a Legras uporczywie odmawia ich przekazania.

Legras utrzymywała także kontakt z Denisem Grunis, przedstawicielem rosyjskiej strony.  19 listopada 2013 roku Grunis przekazał prokurator zaproszenie na konferencję w Moskwie, która miała się odbyć na tydzień przed decydującym posiedzeniem w sprawie Ablyazova. Francuska prokurator otrzymała także od Grunisa mowę, którą prawnik następnie wygłosił 12 grudnia. Nie poinformowano o tym obrony, za to Legras przekazała tekst innemu pracownikowi sądu, co stanowiło naruszenie rozdziału między prokuratorami a sędziami.

Mediapart w artykule obszernie opisuje także sprawę Sergieja Magnickiego i jego tragicznej śmierci, na którą powoływała się nie tylko obrona Ablyazova, ale także rosyjscy dysydenci, którzy występowali w obronie Kazacha, apelując o niedopuszczenie do jego ekstradycji. Jednak francuskie sądy pozostawały głuche na przytaczane argumenty.

Jednocześnie portal przedstawia – opierając się na doniesieniach trust.ua, sieć powiązań między ukraińską stroną a Kazachstanem. Wniosek ekstradycyjny wystosowany przez Kijów podpisany został przez śledczego Maksima Melnika. Jak się okazało, Melnik korzystał z usług tej samej prywatnej firmy prawniczej co BTA Bank. Prawnicy z Ilyashev & Partners pomagali mu m.in. przy wysyłaniu listu gończego Interpolu za Ablyazovem.

Źródło: Mediapart