Polsko-Ukraińskie Forum Historyków - dlaczego jest ważne dla obu państw?

4.11.2015 r. w Ukraińskim Kryzysowym Centrum Medialnym w Kijowie odbyła się konferencja prasowa Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków. Temat trudnych spraw w historii polsko-ukrainskich relacji jest jednym z głównych aspektów, który bardzo umiejętnie rozgrywa rosyjska propaganda wpływając na opinie publiczną w Polsce. Ostatnie wybory i zmiana retoryki polskiego establishmentu ponad podziałami politycznymi są tego czytelnym przykładem. Dlaczego to długo oczekiwane i ważne dla wzmocnienia relacji polsko-ukraińskich wydarzenie jest praktycznie niezauważalne dla ukraińskiego społeczeństwa? Jako organizacja pozarządowa, która ma siedziby i działa zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie dzielimy się swoimi obserwacjami. 

Polsko-Ukraińskie Forum Historyków zostało powołane w maju 2015 r. z inicjatywy instytutów pamięci narodowej z obydwu państw w celu kontynuacji polsko-ukraińskiego historycznego dialogu. Prace Forum wznowiono po 7-letniej przerwie wynikającej z braku politycznej woli prowadzenia fachowego dialogu ze strony dotychczasowych rządów Ukrainy. Za czasów Wiktora Janukowycza ukraiński IPN koncentrował się na kultywowaniu pamięci o ofiarach i zwycięstwie w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

Prezentacja wspólnego polsko-ukraińskiego raportu z przebiegu pierwszego spotkania budzi duże nadzieje na wykluczenie manipulacji faktami historycznymi w przyszłości, szczególnie ze strony rosyjskiej propagandy i środowisk radykalnych w obu krajach (nierzadko zresztą przez nią inspirowanych). Strony umówiły się, że spotkania grup eksperckich będą odbywać się dwa razy w roku i dotyczyć analizy lat 1939-1947.

Obecny na konferencji prasowej dr Krzysztof Persak z polskiego IPN wskazał na wysoki poziom merytoryczny rozmów i fakt, że pojawił się obecnie grunt pod rzeczywisty dialog, a nie - jak to dotychczas miało miejsce - monologi publicystyczne. Odnotowujemy to z radością i pragniemy w tym miejscu przypomnieć ważny artykuł autorstwa Polaka mieszkającego od kilkunastu lat na Ukrainie, dyrektora Centrum Wolontariatu drohobyckiego Caritasu i doradcy Fundacji Otwarty Dialog Artura Deski o społecznej naturze debaty historycznej polsko-ukraińskiej i rządzących nią mechanizmach, który został opublikowany ostatnio na łamach Kuriera Galicyjskiego.

Prezes ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz podkreślił asymetrię dotyczącą samego zainteresowania historią: O ile historia jest dla Polaków czymś istotnym, co cieszy się dużym społecznym zainteresowaniem, o tyle na Ukrainie trzeba włożyć w świadomość historyczną jeszcze bardzo dużo wysiłku - zauważył. Obok historyków na wydarzeniu obecni byli jedynie korespondenci polskich mediów oraz przedstawicielka Fundacji Otwarty Dialog Agnieszka Piasecka. Poza historykami z ukraińskiego IPN, strona ukraińska była reprezentowana  przez Polaka - korespondenta tygodnika Dzerkalo Tyzhnia Jurija Rudnickiego oraz dziennikarzy dwóch ukraińskich stacji telewizyjnych.

Wiatrowycz zaakcentował jednocześnie potrzebę całkowitego odpolitycznienia tematu i pozostawienia go ekspertom, a nie publicystom. Wiceprezes polskiego IPN Paweł Ukielski dodał, że pomimo ściśle naukowego charakteru pracy Forum jego dorobek będzie punktem wyjścia do działań popularyzatorskich m. in. w mediach.

W pełni aprobujemy te zamierzenia, ale apelujemy także o to, by dorobek prac Forum był dodatkowo udostępniany na bieżąco zainteresowanym stronom – przede wszystkim mediom i politykom. Ostatecznie to właśnie politycy przyjmują ustawy i jeżeli wykazują się ignorancją lub brakiem wrażliwości historycznej, ma to bezpośredni wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Budząca największe emocje po obydwu stronach Rzeź Wołyńska będzie omawiana na spotkaniu w drugiej połowie 2016 r. Postać Stepana Bandery i jego rola w historii będzie jeszcze długo dzielić obydwa społeczeństwa, aczkolwiek należy skonstatować ze smutkiem, że poza satysfakcją Rosji (zyskującej w ten sposób użyteczne, antagonizujące nasze kraje narzędzie) nic konstruktywnego z tego nie wyniknie. Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy zapomnieć o Banderze i najtrudniejszych momentach naszej historii, ale spróbować zrozumieć wzajemnie swoje stanowiska i co najistotniejsze - wyciągnąć z nich wnioski i skoncentrować się na tym, by  tego rodzaju wydarzenia nigdy więcej się nie powtórzyły.

Jak zaznaczył w swoim komentarzu politolog Przemysław Żurawski vel Grajewski: „Ukraińcy mają prawo czcić kogo zechcą. Niestety kult Bandery jest i w przewidywalnej przyszłości będzie utrudniał stosunki polsko-ukraińskie gdyż jest w polskiej pamięci historycznej związany z ludobójstwem na Wołyniu dokonanym w oparciu o ideologię, której współtwórcą był Bandera. Kłótnia o jego kult na Ukranie będzie się zatem odbywała ku zgubie obu naszych narodów i ku radości Moskwy.

Tak dla Polski, jak i dla Ukrainy rozsądnie byłoby unikać starć na tym polu, które poza Moskalami, nikomu nie służą i niczym dobrym się nie skończą. Rozumiem ukraińska dumę narodową (Nie będą nam Lachy mówiły kto jest, a kto nie jest naszym bohaterem). Obok dumy jest jednak jeszcze rozsądek. Ukraina nie cierpi na nadmiar przyjaciół. Polska jest jednym z nich. Ja także, jak wielu moich rodaków. Byłoby nam łatwiej promować politykę proukraińską, gdyby państwo ukraińskie wybrało sobie jako symbole walki wyzwoleńczej mniej kontrowersyjne postaci i znaki.

Przyjmuję do wiadomości, że tego obecnie zrobić się nie da - jest wojna i każda forma mobilizacji patriotycznej jest cenna. Koszty tego trzeba jednak minimalizować. Więcej niebiańskiej sotni, więcej Petlury, Hruszewskoho, Bezruczki, Sahajdacznoho, Mazepy etc. mniej Bandery, Szuchewycza, Konowalca. Zrobicie jak uważacie - Wasze dobre ukraińskie suwerenne prawo. Bandera oznacza jednak koszty w relacjach z Polską - moim zdaniem należy je minimalizować w imię interesu Ukrainy i Polski. [...] UPA i Bandera są na Ukrainie czczeni jako symbole walki z Rosją,anie z Polską. […]

Nie jest to jednak powód, by nasz stosunek do dzisiejszej Ukrainy - bardzo Polsce przyjaznej i bardzo potrzebnej, kształtowany był przez ten fakt. Nie ma na dzisiejszej Ukrainie liczących się środowisk antypolskich, a z historią swoją Ukraińcy muszą uporać się sami. [...]

Czy Francuzi w 1914 r. domagali się przeprosin za liczne zbrodnie angielskie z poprzedniego tysiąca lat wojen angielsko-francuskich albo Anglicy domagali się porzucenia przez Francję Tricolore unurzonej w zbrodniach jakobinów, czy też jednak uznali, że bieżącym problemem, który muszą rozwiązać nie jest to co robił sobie nawzajem ich przodkowie, tylko jak zatrzymać armię Kaizera?“

Szerokim echem w Polsce i na Ukrainie odbił się niedawny wywiad profesora Jana Żaryna, w jakim odnosi się on wyraźnie do resentymentów kulturowych i terytorialnych mających swe źródła w okresie II Rzeczpospolitej. Zapytani natomiast o to, czy ta wypowiedź wpłynęła na klimat i jakość odbywającego się w Kijowie spotkania, zarówno Wołodymyr Wiatrowycz, jak i Paweł Ukielski zdecydowanie temu zaprzeczyli.

Forum próbowało wyjaśnić również wątpliwości dotyczące ewentualnej penalizacji debaty historycznej. Obawy takie wywołała jedna z przyjętych przez Radę Najwyższą 09.04.2015 r. ustaw. Ma ona na celu uhonorowanie instytucji i organizacji, które przyczyniły się do odzyskania niezależności przez Ukrainę. Niestety zawiera ona zapis o ponoszeniu kary za krytykowanie instytucji wymienionych w ustawie, i to właśnie wywołało niepokój polskiej strony. Trzeba zaznaczyć, że zapis ten nie wyszedł ze środowiska ekspertów odpowiedzialnych za pakietprzygotowanie pozostałych trzech ustaw dekomunizacyjnych; gdyż zaprezentowali oni projekt alternatywny, który nie został przyjęty przez ukraiński parlament. Oliwy do ognia dodały media, które zarówno w Polsce jak i na Ukrainie nazwały ten dokument „Ustawą o UPA”, ignorując wszelkie inne wymienione w nim organizacje.

Stoimy w w związku z tym na stanowisku, że brak rozwagi i ignorowanie zdania ekspertów podczas  głosownia nad ww. ustawą to jaskrawy przykład istnienia pilnej konieczności poszerzania wiedzy historycznej wśród polityków.

Jako przedstawiciele polsko-ukraińskiej Fundacji rekomendujemy politykom, mediom oraz organizacjom pozarządowym z obydwu państw zapoznanie się z dorobkiem zawodowych historyków i rozwagę przy wypowiadaniu się na tematy wymagające przede wszystkim rzetelnego przygotowania. Zwracamy też uwagę, że skrajnie nacjonalistyczne środowiska w obydwu państwach posuwając się do licznych prowokacji  wywołują gwałtowne reakcje, w wyniku których ponoszą uszczerbek nie tylko bieżące relacje pomiędzy obydwoma państwami, ale też i całe społeczeństwa. W sposób negatywny kształtowane są także nastroje społeczne.

Zarówno z polskiej jak i z ukraińskiej strony słyszymy na co dzień wiele pozytywnych i daleko idących deklaracji, niemniej na konferencji prasowej nie spotkaliśmy osób, jakie formalnie wyrażają zainteresowanie polsko-ukraińską współpracą. Zdecydowanie zachęcamy do tego, by za słowami poszły czyny, których pierwszą oznaką powinno być faktyczne zainteresowanie pracami tego rodzaju gremiów. Niestety, niska frekwencja, aczkolwiek jesteśmy świadomi, że możliwość oglądania transmisji online mogła na to wpłynąć, zdaje się wskazywać na to, że wymiar deklaratywny ma częstokroć prymat nad realnym zaangażowaniem.

Przewodniczącym Forum z ukraińskiej strony został profesor Jurij Szapował a z polskiej profesor Waldemar Rezmer. Z każdej strony w pracach uczestniczy po 6 historyków oraz 1 sekretarz. Polskę przedstawiają profesor Grzegorz Motyka, profesor Grzegorz Mazur, profesor Grzegorz Hryciuk, profesor Jan Pisuliński, profesor Waldemar Rezmer, dr Mariusz Zajączkowski. Sekretarzem została dr Dorota Lewsza. Ukraińskich historyków w Forum reprezentują profesor Iwan Patryliak, profesor Ihor Iliuszyn, profesor Leonid Zaszkilniak, profesor Bohdan Hudź, prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz, doradca prezesa ukraińskiego UIPN Oleksandr Zinczenko. Funkcję sekretarza pełni dr Olena Humeniuk.