Sprawa A. Orlowa. Misja obserwacyjna aktywistów ODF i polskich posłów do Odessy

  • 01.09.2015
  • Autor: Redakcja serwisu

Kolejna misja obserwacyjna Fundacji Otwarty Dialog prowadzona jest w Odessie. W tamtejszym areszcie bowiem od 4 lat przetrzymywany jest obywatel Polski, dziennikarz śledczy Aleksander Orlow, który, badając afery korupcyjne ukraińskich oligarchów, został oskarżony najpierw o posiadanie narkotyków, a następnie – o zlecenie zabójstwa.

Z inicjatywy Fundacji Otwarty Dialog do Odessy udali się polscy posłowie – Małgorzata Gosiewska (PiS) i Marcin Święcicki (PO), którzy jako delegaci marszałek Sejmu RP Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, obserwowali w środę (19.08.2015) setną (!) rozprawę sądową Aleksandra Orlowa. O kolejnym odroczeniu procesu, warunkach przetrzymywania polskiego obywatela w ukraińskim areszcie i jego fatalnym stanie zdrowia posłowie opowiedzieli podczas konferencji prasowej w Odessie. Poseł Marcin Święcicki oraz Prezes ODF Lyudmyla Kozlovska w Sejmie RP zaapelowali także do polskich dziennikarzy o nagłośnienie sprawy.

Foto: Konferencja prasowa w Sejmie RP dot. sprawy A. Orlowa

W przededniu procesu posłowie spotkali się z Orłowem, jego małżonką, adwokatem, naczelnikiem więzienia oraz wiceprzewodniczącym Primorskiego Sądu Rejonowego m. Odessy. Ich zdaniem warunki, w jakich jest przetrzymywany więzień, urągają wszelkim standardom i stoją w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Choć – jak podkreślał poseł Marcin Święcicki, Ukraina jest pełnoprawnym członkiem Rady Europy, co zobowiązuje ją do przestrzegania zapisów konwencji.

Stan zdrowia więźnia Święcicki ocenił jako krytyczny: „Jest na skraju wykończenia psychicznego i fizycznego, tymczasem końca procesu nie widać” – stwierdził i zaapelował do dziennikarzy, by ujęli się za Orlowem, który jako dziennikarz śledczy obnażał korupcyjne schematy działania władzy w najciemniejszych janukowyczowskich czasach.

Orlow, niejednokrotnie umieszczany był w karcerze – pomieszczeniu bez okien, wylanym cementem, brudnym i pełnym szczurów, bez dostępu do wody. 60-letni dziennikarz cierpi na wiele schorzeń, ma problem z kręgosłupem i naczyniami krwionośnymi mózgu. Niedawno przychodził też operację nerki. Służby więzienne nie tylko nie zapewniają mu odpowiedniej opieki medycznej, ale usiłują utrudnić mu przebywanie w areszcie, wysługując się przy tym innymi więźniami. Orlow został kilkakrotnie pobity przez współwięźniów, którzy cieszą się szczególnymi względami, działając w charakterze pomocników kierownika więzienia. Ostatni raz dziennikarz został pobity na cztery dni przed rozprawą, 15 sierpnia. 

Obok posłów, na setną rozprawę stawiła się również aktywistka Fundacji Otwarty Dialog Natalia Panchenko, która relacjonowała wydarzenia w sali sądowej w mediach społecznościowych. Niestety, rozprawę odroczono, zasłaniając się niestawieniem się w sądzie pomocnika społecznego obrońcy jednego ze współoskarżonych. Decyzję sędziego sala przyjęła z oburzeniem, domagając się kontynuacji procesu i wypuszczenia Orlowa. Przepychanki z milicją i strażą sądową trwały blisko dwie godziny. Dziennikarza udało się w końcu wyprowadzić tylnymi drzwiami, a sędziowie opuścili salę pod osłoną służb porządkowych. Zdaniem Prezes Fundacji Otwarty Dialog, Lyudmyly Kozlovskiej rozprawę przeniesiono w nadziei, że polscy posłowie odjadą i nie będą uczestniczyli w następnym posiedzeniu.

Kolejna rozprawa miała się odbyć w piątek (21.08.2015), z udziałem posłanki Małgorzaty Gosiewskiej oraz Natalii Panchenko. Jednak i 101. rozprawę odwołano ze względu na… alarm bombowy. – Ukraiński skorumpowany system sądownictwa po raz kolejny udowodnił, że potrafi wymyślać przeróżne preteksty, żeby posiedzenie się nie odbyło – skomentowała Panchenko. Wcześniej na sali pojawili się, przyprowadzeni przez milicję, umięśnieni mężczyźni. Panchenko nie miała wątpliwości, że to tzw. „tituszki”, którzy przyszli sabotować rozprawę „wroga ludu” czyli właśnie Orlowa, który swoją dziennikarską działalnością zalazł za skórę prominentnym politykom i biznesmenom z Odessy.

Foto: Rozprawa A. Orlowa w Primorskim Sądzie Rejonowym w Odessie

Do tej pory opieką starał się otaczać Orlowa i jego rodzinę (dziennikarz ma troje małych dzieci, w tym dwoje małoletnich – trzynasto- i ośmioletnią córkę) polski konsulat w Odessie. Niedawno sprawą zainteresowały się też najwyższe władze RP. W ostatnich dniach urzędowania prezydent Bronisław Komorowski wysłał list do prezydenta Petro Poroszenki domagając się interwencji. Z podobnym apelem do swojego ukraińskiego odpowiednika, Volodymyra Grojsmana, zwróciła się też marszałek Kidawa-Błońska. Obok uczestniczących w misji posłów Małgorzaty Gosiewskiej Marcina Święcickiego, o uwolnienie Orlowa zabiega także ukraiński deputowany Jehor Sobolew. Jednak dopiero włączenie się mediów pozwoli nagłośnić sprawę.

Fundacja Otwarty Dialog już wcześniej organizowała misje w obronie działaczy i aktywistów – m.in. podczas Euromajdanu. Także wtedy sędziowie uciekali się różnych sposobów, by uniemożliwić dotarcie niezależnym obserwatorom. Zdarzało się, że przesuwali godziny rozpraw z dwunastej po południu na czwartą rano. Jak zauważyła Lyudmyla Kozlovska, tylko dzięki determinacji obserwatorów (w tym też posłów), którzy wyczekiwali na procesy udało się wywalczyć dla dwudziestu osób przeniesienie do aresztów domowych. W sprawie Orlowa potrzebna jest podobna determinacja. „Możemy robić to samo co w czasie Euromajdanu. Skupić jak najwięcej uwagi, jak najwięcej solidarności i być konsekwentnym w Odessie, aż do momentu, kiedy ta sprawa sądowa się nie odbędzie. I taki mamy zamiar” – stwierdziła Prezes Otwartego Dialogu.