Setna rozprawa Orłowa odroczona. Odeski sąd przestraszył się obserwatorów

Z inicjatywy Fundacji Otwarty Dialog do Odessy udali się polscy posłowie – Małgorzata Gosiewska (PiS) i Marcin Święcicki (PO), którzy jako delegaci marszałek Sejmu RP Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, obserwowali w środę (19.08.2015) setną (!) rozprawę sądową Aleksandra Orłowa. O kolejnym odroczeniu procesu, warunkach przetrzymywania polskiego obywatela w ukraińskim areszcie i jego fatalnym stanie zdrowia posłowie opowiedzieli podczas konferencji prasowej w Odessie. Poseł Marcin Święcicki oraz Prezes ODF Lyudmyla Kozlovska w Sejmie RP zaapelowali także do polskich dziennikarzy o nagłośnienie sprawy.

W przededniu procesu posłowie spotkali się z Orłowem, jego małżonką, adwokatem, naczelnikiem więzienia oraz wiceprzewodniczącym Primorskiego Sądu Rejonowego m. Odessy. Ich zdaniem warunki, w jakich jest przetrzymywany więzień, urągają wszelkim standardom i stoją w sprzeczności z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Choć – jak podkreślał poseł Marcin Święcicki, Ukraina jest pełnoprawnym członkiem Rady Europy, co zobowiązuje ją do przestrzegania zapisów konwencji. „Jeśli Ukraina chce realizować wartości europejskie, jeśli chce żeby Pani Savchenko była traktowana w Rosji przyzwoicie, to również przyzwoicie musi traktować swoich więźniów i również polskiego dziennikarza, który prowadził tam wiele spraw śledczych przeciwko korupcji, a teraz znajduje się w tragicznych warunkach. I choćby ze względów humanitarnych powinien być natychmiast z tego więzienia zwolniony i odpowiadać z wolnej stopy" – stwierdził poseł.

Stan zdrowia więźnia Święcicki ocenił jako krytyczny: „Jest na skraju wykończenia psychicznego i fizycznego, tymczasem końca procesu nie widać” – stwierdził i zaapelował do dziennikarzy by ujęli się za Orłowowem, który jako dziennikarz śledczy obnażał korupcyjne schematy działania władzy w najciemniejszych janukowyczowskich czasach.

Orłow, który już cztery lata czeka w areszcie na rozprawę, niejednokrotnie umieszczany był w karcerze – pomieszczeniu bez okien, wylanym cementem, brudnym i pełnym szczurów, bez dostępu do wody. 60-letni dziennikarz cierpi na wiele schorzeń, ma problem z kręgosłupem i naczyniami krwionośnymi mózgu. Niedawno przychodził też operację nerki. Służby więzienne nie tylko nie zapewniają mu odpowiedniej opieki medycznej, ale usiłują utrudnić mu przebywanie w areszcie, wysługując się przy tym innymi więźniami. Orłow został kilkakrotnie pobity przez współwięźniów, którzy cieszą się szczególnymi względami, działając w charakterze pomocników kierownika więzienia. Ostatni raz dziennikarz został pobity na cztery dni przed rozprawą, 15 sierpnia. 

Do tej pory Orłowowi nie przyznano pojedynczej celi. Choć – zgodnie z europejskimi normami, osoba, która ma status podejrzanej i przebywa w areszcie śledczym ma prawo do osobnej celi.

Jako, że Orłow wzbrania się przed dawaniem łapówek jego życie w więzieniu stało się szczególnie ciężkie. Władze odmawiają mu prawa do lodówki, w której mógłby przetrzymywać jedzenie, a rodzina może dostarczać mu żywność zaledwie kilka razy w miesiącu. Władze więzienne nie zezwalają mu także na komunikowanie się z żoną przez telefon. Więźniowi zakłóca się spokój, tak by nie mógł spać. Do tej pory nie przyznano mu też pojedynczej celi. Choć – zgodnie z europejskimi normami, osoba, która ma status podejrzanej i przebywa w areszcie śledczym ma prawo do osobnej celi. Orłowowi przedzielono także najmniejszy z dostępnych spacerniaków, otoczony wysokim na kilka metrów murem i żelaznym ogrodzeniem. Sypiące się ze ścian budynku podczas upałów wapno nie pozwala mu przejść się i zażyć powietrza. Orłow pozostaje więc cały czas w celi. Dziennikarza prześladuje się nie zaważając nawet na obecność obserwatorów. Podczas gdy uczestnicy misji rozmawiali z więźniem w przededniu rozprawy, w tym samym czasie ktoś wszedł do jego celi, zniszczył mu komórkę i zabrał dokumenty. 

W sprawie Orłowa odbyło się sto rozpraw, z których wiele pod byle pretekstem przerywano i odwoływano. Tymczasem Orłow zmuszony jest wyczekiwać na rozstrzygnięcie w swojej sprawie w fatalnych, więziennych warunkach. Jak relacjonuje poseł Marcin Święcicki przedstawiciele ukraińskich władz usiłowali przekonać członków misji, że ewentualne zwolnienie Orłowa z aresztu, by mógł odpowiadać z wolnej stopy, zakłóciłoby śledztwo i zagroziło zaangażowanym w nie sędziom. 

Ostatnią rozprawę odroczono zasłaniając się niestawieniem się w sądzie pomocnika społecznego obrońcy jednego ze współoskarżonych. Decyzję sędziego sala przyjęła z oburzeniem, domagając się kontynuacji procesu i wypuszczenia Orłowa.

Przepychanki z milicją i strażą sądową trwały blisko dwie godziny. Dziennikarza udało się w końcu wyprowadzić tylnymi drzwiami, a sędziowie opuścili salę pod osłoną służb porządkowych. Zdaniem Prezes Fundacji Otwarty Dialog, Lyudmyly Kozlovskiej rozprawę przeniesiono w nadziei, że polscy posłowie odjadą i nie będą uczestniczyli w następnym posiedzeniu. Kolejna rozprawa ma się odbyć w piątek (21.08.2015), udział weźmie w niej posłanka Małgorzata Gosiewska, która postanowiła zostać w Odessie.

Do tej pory opieką starał się otaczać Orłowa i jego rodzinę (dziennikarz ma troje małych dzieci, w tym dwoje małoletnich – trzynasto- i ośmioletnią córkę) polski konsulat w Odessie. Niedawno sprawą zainteresowały się też najwyższe władze RP. W ostatnich dniach urzędowania prezydent Bronisław Komorowski wysłał list do prezydenta Petro Poroszenki domagając się interwencji. Z podobnym apelem do swojego ukraińskiego odpowiednika, Volodymyra Grojsmana, zwróciła się też marszałek Kidawa-Błońska. Obok uczestniczących w misji posłów Małgorzaty Gosiewskiej Marcina Święcickiego, o uwolnienie Orłowa zabiega także ukraiński deputowany Jehor Sobolew. Jednak dopiero włączenie się mediów pozwoli nagłośnić sprawę.

Fundacja Otwarty Dialog już wcześniej organizowała misje w obronie działaczy i aktywistów – m.in. podczas Euromajdanu. Także wtedy sędziowie uciekali się różnych sposobów, by uniemożliwić dotarcie niezależnym obserwatorom. Zdarzało się, że przesuwali godziny rozpraw z dwunastej po południu na czwartą rano. Jak zauważyła Lyudmyla Kozlovska, tylko dzięki determinacji obserwatorów (w tym też posłów), którzy wyczekiwali na procesy udało się wywalczyć dla dwudziestu osób przeniesienie do aresztów domowych. W sprawie Orłowa potrzebna jest podobna determinacja. „Możemy robić to samo co w czasie Euromajdanu. Skupić jak najwięcej uwagi, jak najwięcej solidarności i być konsekwentnym w Odessie, aż do momentu, kiedy ta sprawa sądowa się nie odbędzie. I taki mamy zamiar” – stwierdziła Prezes Otwartego Dialogu.

Zobacz także: