Wojna trwa. I wymaga woli walki. Aż do zwycięstwa

Nieustannie powracające pytanie, czy będzie wojna, jest pytaniem retorycznym, bo wojna na Ukrainie trwa od wielu miesięcy. Nie możemy zamykać na to oczu - szkoda czasu na dyskusje o faktach. Sytuacja wymaga działania. 

NATO-wscy i polscy żołnierze powinni być obecni na Ukrainie na analogicznej zasadzie jak Rosjanie. Ukraińcy potrzebują nowoczesnej broni przeciwpancernej, wsparcia w zakresie dowodzenia, wywiadu, rozpoznania, łączności, instruktorów wojskowych. A także obecności sił specjalnych - choćby w formie osławionych "zielonych ludzików." 

Bartosz Kramek

Przewodniczący Rady

Fundacji Otwarty Dialog

Obecny w Kijowie od początku wystąpień społecznych w listopadzie 2013 r. Organizator długoterminowej misji obserwacji i wsparcia EuroMajdanu. Od czasu rosyjskiej agresji - pomocy humanitarnej na rzecz uchodźców i przesiedleńców oraz ukraińskich żołnierzy. Komentator radiowy i telewizyjny.

Siłą Putina jest jego determinacja i to, że gra o własne przetrwanie. Ale w tej grze, jeśli tylko zdołamy zmobilizować nasze siły i środki, ma zdecydowanie słabsze karty. Rosja jest militarnie silniejsza niż Ukraina, ale agresja na pełną skalę zakończy się dla niej gorzej i szybciej i niż interwencja w Afganistanie dla ZSRR. Ukraina to wielki kraj, a każde miasto to konieczność walki w terenie zurbanizowanym i gigantyczne straty ludzkie i materialne. A Ukraina ma wiele miast. I niejedno lotnisko. Władze Rosji nie szanują ludzkiego życia, ale badania pokazują, że ogół społeczeństwa, choć wierzy w "kijowskich faszystów" - wojny nie chce. Już dziś działa Komitet Matek Żołnierzy i pojawia się coraz więcej pytań o losy "zaginionych" i liczbę "nieszczęśliwych wypadków". Tak, najpewniej Putin zdołałby dzisiaj gigantycznym wysiłkiem zająć Ukrainę, ale nie byłby w stanie jej utrzymać. Czy dysproporcja sił pomiędzy ZSRR a Afganistanem nie była większa niż pomiędzy Rosją a Ukrainą? Stingery w rękach mudżahedinów zmieniły reguły gry; przed taką szansą stoją obecnie ppk Spike i Javelin. 

Putin to podwórkowy bandyta - idzie tak daleko, jak daleko nie napotyka zdecydowanego oporu. Zachodni instruktorzy, rozpoznanie satelitarne, optyka termowizyjna i pociski przeciwpancerne mogą wielokrotnie wzmocnić jego siłę i spotęgować rosyjskie straty do społecznie nieakceptowalnego poziomu. W połączeniu z najcięższymi możliwymi sankcjami ekonomicznymi, jak:

- dalsze obniżenie cen ropy; 
- wyrzucenie Rosji z systemu SWIFT; 
- wstrzymanie płatności za surowce energetyczne; 
- i konfiskatą rosyjskich aktywów na Zachodzie, otrzymujemy receptę na rychłe i gwałtowne załamanie gospodarki największej stacji benzynowej na świecie. Gospodarki, która i tak znajduje się w stanie przedzawałowym. Możemy powoli obserwować agonię wściekłego niedźwiedzia, która może potrwać jeszcze miesiące, a nawet lata i powodować codziennie nowe ofiary, albo zadać mu decydujący cios. Cios w dyktatorski reżim, który wspiera sobie podobne na całym świecie i jest największym sponsorem terroryzmu w naszej części świata. Reżim, co do którego racjonalizmu i przewidywalności cały czas powstają poważne wątpliwości; reżim który stwarza nieustanne i rosnące zagrożenie dla swoich sąsiadów oraz porządku i bezpieczeństwa na świecie. Reżim, który największego geostrategicznego wroga upatruje w nas - w UE, NATO, amerykańskich imperialistach i ich "polskich agentach". 

Pytanie o brak obecności Polski przy stole negocjacyjnym stanie się bezzasadne. Nasze zaangażowanie w toczący się konflikt z Rosją wydatnie zwiększa szanse Ukrainy w tej konfrontacji, jak i naszą pozycję w Europie.

Z polskiego punktu widzenia Ukraina to nasz strategiczny partner i strategiczny interes. Szansa na zbudowanie trwałych wpływów politycznych i gospodarczych. Wykorzystania ogromnego kapitału życzliwości, sympatii i wdzięczności, jakimi dziś - po Pomarańczowej Rewolucji i Majdanie - Ukraińcy darzą Polaków. Połączenia naszych krajów więzami takimi, jakie łączą dziś Polskę i Niemcy (wzajemnie jesteśmy dziś dla siebie największym partnerami gospodarczymi). Stworzenia wielkiego rynku zbytu dla naszych towarów, przestrzeni do inwestycji i silnego filaru naszego bezpieczeństwa, który sprawi, że trwale przestaniemy być państwem frontowym. Im bardziej będziemy na Ukrainie obecni i im silniej będziemy zaangażowani we wsparcie, tak frontu, jak i reform, tym większe będą nasze wpływy i możliwości. W stosunku do ukraińskiego rządu i społeczności międzynarodowej. Im więcej Ukraina będzie korzystała z polskiego wsparcia, tym bardziej niemożliwe stanie się dyskutowanie o losach jej i zarazem całej Europy Wschodniej bez naszego udziału. Pytanie o brak obecności Polski przy stole negocjacyjnym stanie się bezzasadne. Nasze zaangażowanie w toczący się konflikt z Rosją wydatnie zwiększa szanse Ukrainy w tej konfrontacji, jak i naszą pozycję w Europie. 

Otwarta inwazja to dla Rosji widmo drugiego Afganistanu; obecność zachodnich wojsk na Ukrainie to dla niej ryzyko konfrontacji z NATO. Które wciąż pozostaje najsilniejszym sojuszem wojskowym świata - nawet, jeśli bierne i niezaangażowane w wypadku hipotetycznego konfliktu miałyby pozostać niektóre z największych państw Europy. Ryzyko otwartej konfrontacji militarnej z NATO i gospodarczej z UE i USA to wojna, w której Putin skazany jest na porażkę. Bo tak wojskowy, jak i gospodarczy potencjał Zachodu w porównaniu z Rosją ma się jak, w przybliżeniu, 15:1. Czy Putin taką konfrontację jest gotowy zaryzykować? Czy jeśli jest szalony, to pozwoli mu na to jego otoczenie? Jeśli wysyłamy sygnały, że nie użyjemy siły choćby nie wiadomo co, a nasza reakcja jest bezzębna (jak dotychczas) - to rosyjski przywódca nawet nie musi poważnie rozważać takiego scenariusza. Jeśli demonstrujemy gotowość do działania i nieustępliwość, a na każdy agresywny ruch mamy adekwatną odpowiedź - to narzucamy własne zasady gry. Gry w której zasoby przeciwnika wyczerpią się dużo szybciej niż nasze. 

Zamożna klasa średnia Moskwy i Petersburga ma wiele do stracenia. Jeszcze więcej - osławieni oligarchowie. Nie będą bezczynnie patrzeć jak tracą zdobyty w ciągu ostatnich lat dobrobyt. I nawet jeśli rosyjski interior wciąż popierałby Putina, to nie będzie to miało wielkiego znaczenia w obliczu spisków na Kremlu i Majdanu na Placu Czerwonym. Bo są ludzie, którzy w Rosji karmią się neoimperialną dumą, ale jest też wielu takich, dla których rządy Putina to czas względnego dobrobytu. Dobrobytu i stabilności, które się kończą. A my możemy pomóc im zrozumieć dlaczego. Uświadomić związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wygodnym życiem a awanturniczą polityką zagraniczną rządu.  

Tak, rosyjskie społeczeństwo w swej masie jest ogłupione przez propagandę. Ale my też możemy prowadzić wojnę informacyjną. Radio Wolna Europa odegrało niebagatelną rolę w czasach komunizmu. W dzisiejszym świecie wydarzenia dzieją się szybciej, a nowoczesna technologia oferuje niespotykane wcześniej możliwości. I znowuż, to my - Polska, Europa, Zachód - mamy przewagę technologiczną. Jedyne czego potrzebujemy to wola i determinacja. Wola polityczna, wsparcie opinii publicznej. Ukraińcy na Majdanie dowiedli, że tę wolę posiadają. Wolę, determinację i gotowość do najwyższych poświęceń. 

Czy my jesteśmy gotowi poświęcić, choćby na chwilę, naszą ciepłą wodę w kranach? To jest fundamentalne pytanie do nas i do wszystkich państw Zachodu. Siła Putina jest nasza ignorancja, wygoda i dekadencja. Brak woli i wiary we własne siły. 

Niemniej ważne pytanie należy skierować do ukraińskich władz - co zrobiły w ciągu roku, jaki minie niedługo od zwycięstwa Majdanu? Co zrobiły by zdobyć wsparcie Zachodu? By zademonstrować konsekwentną wolę oporu wobec agresji i pozyskać zaufanie świata? By zerwać wszystkie, szkodliwe dla Ukrainy i dwuznaczne związki z Rosją? By przeprowadzić, a nie jedynie deklarować reformy systemowe? By spełnić warunki wynikające z umowy stowarzyszeniowej z UE? By przeprowadzić lustrację i pozbyć się obcej agentury z resortów siłowych? By skończyć z korupcją w wymiarze sprawiedliwości? By dokonać rozdziału polityki i służby publicznej od biznesu? By efektywnie wykorzystywać zagraniczną pomoc finansową? By efektywnie ścigać i pociągnąć do odpowiedzialności ekipę Janukowycza? By rozpocząć proces odzyskiwania gigantycznych pieniędzy wyprowadzonych przez nich z budżetu państwa? By ukrócić patologie w siłach zbrojnych? By uhonorować bohaterów Majdanu i ATO? By zapewnić wsparcie uczestnikom i ofiarom konfliktu zbrojnego na wschodzie kraju? By efektywnie dystrybuować zaopatrzenie dla walczących żołnierzy? By obronić Krym, Iłowajsk, lotnisko w Doniecku i Debalcewo? By zmobilizować wszystkie siły i zasoby kraju i ukierunkować je na transformację i zwycięstwo? 

Ukraińskie społeczeństwo na Majdanie, aktywiści skupieni w grupach roboczych opracowujących projekty reform, żołnierze batalionów ochotniczych i zaopatrujący je wolontariusze zdali swój obywatelski egzamin. Jak zdają go ukraińskie władze? 

Zobacz inne komentarze Przewodniczącego Rady Fundacji Otwarty Dialog: