Debata: Czy EuroMajdan powtórzy klęskę Pomarańczowej Rewolucji?

  • 03.12.2014
  • Autor: Redakcja serwisu

W ramach warszawskich obchodów pierwszej rocznicy rozpoczęcia EuroMajdanu, proeuropejskich wystąpień społecznych, które zapisały się w historii Ukrainy jako Rewolucja Godności, debatowaliśmy o tym czy Majdan powtórzy błędy Pomarańczowej Rewolucji.

Na pytanie czy Majdan jako ruch skazany jest na porażkę starali się odpowiedzieć zaproszeni goście. Wśród prelegentów znaleźli się: Andriej Iłłarionow, były doradca ekonomiczny Putina i jego osobisty reprezentant w stosunkach z krajami G7, obecnie nieprzejednany krytyk reżimu związany z amerykańskim think tankiem CATO Institute; Rusłana Łyżyczko, piosenkarka, ikona EuroMajdanu i jego nieformalna ambasadorka na świecie; Wołodymyr Parasiuk, sotnik, o którym mówi się, że „zmienił bieg historii” i „zatrzymał Janukowycza” oraz Lyudmyla Kozlovska, Prezes Fundacji Otwarty Dialog. Spotkanie otworzył Andrij Deszczyca, Ambasador Ukrainy w Polsce. Debatę poprowadził Michał Kacewicz z Newsweek Polska.

Andriej Iłłarionow opowiadał m.in. o tym jak Rosjanie śledzili wybuch i przebieg protestów na Ukrainie. Dwukrotnie na ulice wyszło po 50 tys. ludzi protestując przeciwko wojnie, podczas gdy na kontrdemonstracjach organizowanych przez władze pojawiło się zaledwie kilka tysięcy demonstrantów. W Rosji działa też 15 komitetów solidarności z Majdanem. Zdaniem Iłłarionowa Putin obawia się europeizacji Ukrainy, gdyż mogłoby to zintensyfikować żądania zmian w samej Rosji. Jak twierdzi były doradca Putina - myśl o siłowym rozwiązaniu problemu pojawiła się na Kremlu już w latach 2004-2005. Wyrazem przyjęcia nowego kursu była chociażby zmiana w oficjalnych wypowiedział prezydenta – zamiast „w Ukrainie” Putin zaczął mówić „na Ukrainie”, co jest jednoznaczne z uznaniem Ukrainy za terytorium, nie państwo. Iłłarionow porównał też przemówienie prezydenta FR o obronie rosyjskojęzycznej ludności do mowy Hitlera z 1938 roku. To nie Putin, a Zachód stracił kontakt z rzeczywistością, lekceważąc agresora – zauważył. Sprzeciwił się też nazywaniu konfliktu mianem drugiej zimnej wojny. Konflikt, który pociągnął za sobą zmianę granic i ofiary liczone w tysiącach to przykład „gorącej” wojny – przekonywał. Iłłarionow zaapelował także o większą stanowczość wobec Rosji, przegrana Ukrainy będzie bowiem zaproszeniem do kolejnych napaści.

Rusłana Łyżyczko opowiedziała o wierze, którą pokładali Ukraińcy w Juszczence i Tymoszenko, dlatego w 2004 roku wrócili do swoich domów. Dziś nie popełnią już tego błędu i będą patrzeć władzy na ręce. Majdan narodził się jako sprzeciw wobec korupcji i wyraz społecznej woli dołączenia do sfery europejskich wartości. Jak zauważyła piosenkarka dziś w Radzie Najwyższej Ukrainy 10% deputowanych to aktywiści Majdanu, w następnej będzie ich jeszcze więcej, bo 50%.

Wołodymyr Parasiuk skrót ATO (operacja antyterrorystyczna) uznał za eufemizm – „ATO to wojna”. Parasiuk jest obecnie deputowanym Werchownej Rady ale także żołnierzem batalionu „Ajdar”, jego zdaniem Ukraińcom nie można odmówić zapału, ale wciąż brakuje im techniki wojskowej. Ukraina oddała też cały arsenał w zamian za gwarancje od USA i Wielkiej Brytanii, tymczasem gwarancje okazały się istnieć tylko na papierze – W Polsce jest Europa, społeczeństwo się kształci, a na Ukrainie mamy ludzi, którym zostały jedynie podstawowe instynkty: jeść, spać i przeżyć - stwierdził.

Głos w dyskusji zabrała także Prezes Fundacji Otwarty Dialog, Lyudmyla Kozlovska, która pełni jednocześnie funkcję członka Rady Lustracyjnej przy Ministrze Sprawiedliwości Ukrainy. Jej zdaniem ucieczka Janukowycza nie załatwia problemu wadliwego systemu – Janukowycz wyjechał, ale system pozostał. Sądownictwo na Ukrainie nazwała działalnością biznesową. Kozlovska podkreśliła także konieczność wdrożenia ustawy lustracyjnej, mimo iż sam akt wymaga jeszcze poprawek.

Całą debatę można obejrzeć tutaj.