Mark Feygin: „Krym ryzykuje, że stanie się drugą Czeczenią“

  • 09.07.2014
  • Autor: LB.ua

Tłumaczenie wywiadu opublikowanego na portalu LB.ua

Rozgłos rosyjskiemu adwokatowi Markovi Feyginowi przyniósł udział w głośnym procesie rosyjskiej punkowej kapeli Pussy Riot i nie mniej skandaliczne rozstanie z nią. Wcześniej polityk i dziennikarz z Samary był bardziej znany jako najmłodszy deputowany do Dumy Państwowej, bowiem wybrano go, kiedy miał 22 lata. Po zakończeniu kadencji Dumy na dłuższy czas powrócił do rodzinnego miasta.

W 2007roku przeniósł się do Moskwy i wkrótce, podczas wyborów prezydenckich, stał się zaufanym człowiekiem eks premiera Mikhaila Kasyanova. W ostatnim czasie na jego koncie pojawiło się wiele głośnych spraw – bronił lewicowego opozycjonisty Leonida Rozvozzhayeva, nacjonalisty Ilyi Goryacheva oskarżonego o stworzenie „bojowej organizacji rosyjskich nacjonalistów“, kazachskiego opozycyjnego polityka i biznesmena Mukhtara Ablyazova, ekologów z Artctic Sunrise. Teraz Mark Feygin próbuje wywalczyć dla Mustafy Dzhemileva prawo powrotu na Krym, będący jego ojczyzną.

Broni Pan interesów Dzhemileva w sprawie zakazu wjazdu na Krym. Sprawa toczy się przed rosyjskim sądem, w którym zamierza Pan zakwestionować tę decyzję.

Podpisaliśmy z Mustafą umowę o świadczenie usługi adwokackiej. Nasi wspólni znajomi poradzili mu wybranie właśnie takiej drogi.

Jacy znajomi?

Ludzie z Rosji, z którymi on jest związany poprzez prowadzenie działalności w organizacji broniącej interesów Tatarów Krymskich. Dzhemilev miał spore wątpliwości, czy warto właśnie w Rosji podejmować próbę zakwestionowania wydanej niezgodnie z prawem decyzji, zakazującej mu wjazdu na teren FR. Ale jest przekonany, że jako rdzenny mieszkaniec Krymu, były więzień polityczny, który nareszcie odzyskał ojczyznę, ma prawo przebywać u siebie w domu. Powrót do swojego domu, to główny motyw działania. Udało mi się go przekonać, że trzeba walczyć z decyzją wydaną przez rosyjskie organy władzy. Rzecz w tym, że nie otrzymał dotąd oficjalnej decyzji w sprawie zakazu wjazdu do FR.

Do tej pory?

Tak. I to jest jedna z głównych podstaw prawnej obrony jego interesów właśnie w Rosji. Mam nadzieję, że sprawa trafi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Pierwsze, co zrobiliśmy, to złożyliśmy do Federalnej Służby Migracyjnej wniosek z żądaniem wydania tego dokumentu, który mamy zamiar zaskarżyć, bez względu na to, czy otrzymamy go, czy też nie.

Jak dawno został złożony wniosek?

Na początku czerwca. Odpowiedzi należy się spodziewać na początku lipca. Ale sytuacja w Rosji jest taka, że brak odpowiedzi, to też jest pewien sygnał dla prowadzenia dalszych działań. Dalej będzie złożenie pozwu cywilnego. Żeby móc złożyć pozew do ETPC trzeba przejść dwa etapy– rozpatrzenie pozwu pod względem merytorycznym i złożenie skargi. Tak wygląda ściśle prawny aspekt tej sprawy. Równolegle sam Mustafa Dzhemilev czyni starania – zarówno na Ukrainie, jak i w różnych instancjach europejskich – z różnym powodzeniem. Dlatego że niezwykle trudno jest wpływać na Rosję.

Ale jest jeszcze polityczna strona sprawy.

Ma się rozumieć. Jego sprawą zajmuje się bezpośrednio FSB. Ja znam tamtejsze nastawienie, oni pod żadnym pozorem nie mają zamiaru wypuścić Dzhemileva na Krym. Zamierzają też podjąć działania represyjne w stosunku do aktywistów krymskotatarskich, żeby zdławić wszelki opór z ich strony.

Sprawa Dzhemileva, to sygnał dla całego narodu krymskotatarskiego?

Bez wątpienia. Z politycznego punktu widzenia, oni pokazują, jak będą działali wobec „niepokornych“. FSB obawia się trochę aktywności krymskotatarskich aktywistów, wzrostu wpływu islamskich organizacji. W ich rozumieniu wszelki sprzeciw prowadzi do terroryzmu.  Nienawidzą Dzhemileva jeszcze od czasów radzieckich, choć on jest bardziej humanistą.

Oprócz tego jest ważne, aby rozumieć, że jeśli Putin wybierze sobie za cel osobistego wroga, to będzie działać długo i do końca. On rozmawiał z Dzhemilevem, próbował go przekonać, żeby stał  się lojalny wobec nowej władzy na Krymie. Ale Mustafa mu odmówił. A Putin bardzo łatwo się  obraża, dla niego to osobiste wyzwanie. 

Czy można liczyć na pozytywne rozwiązanie tej sprawy?

W Rosji w ogóle nie ma niezawisłego sadu, dlatego poszukujemy publicznych sposobów obrony, które w istocie apelują nie do sądu, a do opinii społecznej, międzynarodowych instancji, w tym sądowych. Dzięki dużemu społecznemu naciskowi, który ma miejsce, nie wykluczam szansy na uzyskanie kompromisu. Nie wykluczałbym, że Kreml puści Dzhemileva na Krym, dlatego że we właściwy sposób ocenia ryzyko międzynarodowych nacisków, których jednak się obawia.

Jak rosyjskie społeczeństwo odnosi się do Dzhemileva i Krymskich Tatarów?

Propaganda zrobiła swoje. Na przykład w sieciach społecznościowych, w rosyjskiej prasie, rozchodzą się okropne opowieści na temat Krymskich Tatarów, samego Dzhemileva. Mówi się, że on zbyt długo siedział. Ale nikt się nie zastanawia, że 16 lat przesiedział na podstawie politycznych zarzutów. W Rosji jest postrzegany jako zwykły przestępca. Dlatego oczywiście, zasadniczo ta opinia jest negatywna.

Jak na dziś przedstawia się sytuacja Krymskich Tatarów na terenie zaanektowanego Krymu?

Uważam, że ich sytuacja jest na granicy rozpoczęcia prześladowań na wielką skalę. Przecież większość nie popiera przyłączenia Krymu do Rosji. Służby specjalne działają według sprawdzonego schematu, próbując kupić lojalność Krymskich Tatarów. Trwa kupowanie elit, a nie stwarza się narodowi możliwości do rozwoju pod względem socjalnym, gospodarczym i politycznym. Toczy się odwrotny proces, i Krym ryzykuje, że stanie się drugą Czeczenią.

Czy myśli Pan, że Tatarzy Krymscy nie zdołają obronić swoich interesów?

Żeby obronić interesy Tatarów Krymskich należy przeorientować działania wszystkich organizacji i skierować wysiłki - prawne i polityczne - na obronę praw człowieka. Myślę, że trzeba to zrobić do września, kiedy już w całości będzie znany kształt kadry rosyjskich urzędników na Krymie. Przecież znamy tych urzędników – są częścią korupcyjnej maszyny, przy czym takiej, jaka Ukrainie nigdy się nie śniła. Na Ukrainie korupcja stanowi pewnego rodzaju pozostałość postsowieckiego systemu, natomiast w Rosji – to organiczna hierarchia władzy, system dostarczania pożywienia według azjatyckiego modelu.

Czy rzeczywiście Rosja jest nastawiona na rozwiązanie konfliktu na wchodzie Ukrainy?

Po pierwsze, myślę że nie dojdzie do wprowadzenia wojsk. Dlatego, że Kreml nie jest gotowy do konfrontacji z całym światem, bez względu na swoje brawurowe oświadczenia. To jest retoryka dla filistrów, którzy domagają się od władzy porywających działań. Myślę, że ta sytuacja będzie jeszcze trwać, choć jest mi trudno powiedzieć, jak długo. To będzie zależało od stanowczości ukraińskiej władzy, i od tego, na ile będzie ona gotowa podzielić się swoimi uprawnieniami z narodem. Ważne, aby mieszkańcy Donbasu stali się sojusznikami. Jeśli zrozumieją, że ich przyszłość wygląda bardziej obiecująco razem Kijowem, pójdą w kierunku eurointegracji, to będą skłonni do kontaktu.

A co z aktywistami, którzy są teraz w rękach rosyjskiego systemu wymiaru sprawiedliwości?

Chodzi Panu o sprawę Sentsova? Mamy informacje, że on i jeszcze trzej aktywiści byli torturowani na Krymie, teraz są w Moskwie. Ale wszystkie informacje są oderwane, niezrozumiałe. Powinien Pan wiedzieć, że w Rosji to codzienna praktyka. Dla Ukraińców i mieszkańców Krymu to będzie szok.

Czy rosyjskie władze zgadzają się na takie kardynalne środki, jak za czasów Związku Radzieckiego?

Nie, oni nigdy nie zdecydują się na terror, który w systemie totalitarnym miał charakter funkcjonalny. W systemie autorytarnym, który jest w Rosji, prześladowania są prowadzone wybiórczo, będą więc wypatrywali tych, którzy stanowią bezpośrednie zagrożenie dla władzy.

Mimo wszystko, czy możliwe jest oddanie Krymu Ukrainie?

To jest możliwe tylko w warunkach zawalenia się samego systemu władzy w Rosji, czego bym w zasadzie nie wykluczał. Na dzisiaj istnieją do tego zarówno zewnętrzne, jak i pewne wewnętrzne przesłanki.

Na przykład?

Czyż starzenie się Putina to nie jest fakt? Nie mówiąc już o wyczerpaniu się elit w tym sensie, że wszystkie one są skorumpowane. I mogą kokietować ludzi tylko takimi rzeczami, jak obecna polityka wobec Ukrainy. W grudniu 2011 roku, kiedy zaczynały się wiece opozycyjne w Rosji, ranking popularności Putina spadł do 35%.

Ale teraz jego notowania są większe niż kiedykolwiek przedtem.

Tak, dlatego że zmotywował do działania nawet tych, którzy byli nastawieni przeciwko niemu krytycznie. Teraz wybaczono mu nawet korupcję w imię „wielkiego celu“. To jest szczególna cecha mentalności rosyjskiego człowieka, który jest gotów ponieść takie ofiary, koszty, w imię celu wyższego. Teraz, to jest odrodzenie neorosyjskiego imperium. Dlatego straciwszy wiarę w wielki projekt, może stać się częścią tego niszczącego, rewolucyjnego procesu.

Odnośnie Krymu – w ciągu półtora stulecia wiele razy przechodził z rąk do rąk. Dlatego mówić, że nic się nie zmieni, ja bym nie ryzykował.

W ostatnim czasie prowadził Pan dość dużo głośnych spraw. Teraz na przykład, broni Pan kazachskiego biznesmena Mukhtara Ablyazova?

Jak na ironię, to bardzo ważna sprawa właśnie dla Ukrainy – niczym się nie różni od wszystkich tego rodzaju spraw politycznych. Znajdzie Pan w niej cechy wspólne ze sprawą Tymoshenko, i ze sprawą Khodorkovskiego. Dlatego, że główną przesłanką w tej sprawie jest nienawiść prezydenta Kazachstanu Nazarbayeva w stosunku do Mukhtara Ablyazova - byłego ministra w jego rządzie, lidera opozycyjnej demokratycznej partii Kazachstanu - obecnie zdelegalizowanej, osiągającego sukcesy biznesmena, jednego z głównych sponsorów opozycji i niezależnych mediów. Po prostu wzięto i zabrano mu bank, który stworzył i uczynił z niego jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek WNP, i oskarżyli o wszystko, co tylko można było mu przypisać w takiej sytuacji.

W jaki sposób Rosja i Ukraina są związane ze sprawą?

Bank prowadził działalność nie tylko na terenie Kazachstanu, Rosji, ale miał też spółkę siostrzaną na Ukrainie. Na prośbę kazachstańskich władz przeciwko Ablyazovowi została wszczęta sprawa karna i pod jej egidą Ablyazovowi zabrano akcje ukraińskiego banku faktycznie należące do powiązanych z nim spółek. W sprawie tej występowały też inne osoby, ale tylko po to, aby umożliwić sfabrykowanie różnych wątków w sprawie. Ukraina nie poniosła żadnych strat. Ukraińscy inwestorzy nie zostali okradzeni z pieniędzy. Jako jedyny poszkodowany występuje kazachstański bank, odebrany Ablyazovowi przez kazachstański reżim. Na Ukrainie konflikt komercyjny został przeniesiony na płaszczyznę kryminalną. W Rosji sytuacja ukształtowała się w podobny sposób.

Kiedy w Kijowie doszło do zmiany władz, miałem wielką nadzieję, że sprawa Ablyzovowa zostanie pozytywnie rozwiązana. Moje nadzieje, przynajmniej na chwilę obecną, nie sprawdziły się. Mogę to tłumaczyć jedynie toczącą się w kraju wojną, i tym, że władza po prostu ma inne sprawy na głowie.

A jak sprawa wygląda w Rosji?

W Rosji tę sprawę prowadzi Departament Śledczy MSW RF, którego pracownicy znajdują się na liście Magnickiego. Na tej liście znajduje się też śledczy Nikolay Budilo. On bardzo się starał, żeby mnie nie dopuszczono do sprawy. I jak rozumiem, podobną rolę tutaj pełni śledczy Maksim Melnik, który prowadzi tę sprawę. On tylko realizuje sprawę, zaczętą przez urzędników z administracji Yanukovycha.

Wspomniał  Pan postać śledczego, Maksima Melnika. Ale przecież ten śledczy – to tylko jeden z trybików systemu, który został stworzony w organach ścigania. Jaką ma Pan receptę na walkę z korupcją, skoro przenikła w głąb całej struktury, od ministrów do śledczych?

Mówienie, że śledczy jest tylko trybikiem w systemie i nic od niego nie zależ, to założenie z gruntu fałszywe! Jego działania wymagają dokładnej kontroli, tak samo, jak inicjatorów tej sprawy, współpracowników byłego prokuratora generalnego.

I jedyna recepta teraz – to pełna, bezwarunkowa lustracja wszystkich korupcyjnych elementów w systemie organów ścigania. I nie trzeba się obawiać, że wymiar sprawiedliwości zostanie sparaliżowany. Jest doświadczenie Gruzji, krajów Europy Środkowej, które mówi, że innej drogi nie ma. Ta droga może być bolesna, ale jest jedynie słuszna.

I jestem przekonany, że nowa ukraińska władza ma teraz siłę, i niezbędne zasoby, aby uruchomić ten proces.

Był Pan obrońcą w sprawie Pussy Riot. Dlaczego zerwano z Panem kontakty?

Uważam, że proces w tej sprawie został przeprowadzony z powodzeniem, w tych warunkach nie mogliśmy uzyskać nic więcej. Ale tak dzieje się zawsze, we wszystkich sprawach, w których brałem udział. Zostałem odsunięty od spraw rosyjskiego opozycjonisty Razvozzhayeva, Artctic Sunrise. Wszędzie głównym zadaniem było odsunięcie niezależnego adwokata i postawienie na jego miejscu swojego, zmuszenie ludzi do przyznania się do winy, podpisania pewnych cichych porozumień z organami śledczymi. To miało miejsce w sprawie Pussy Riot.

źródło: http://lb.ua/news/2014/07/09/272379_mark_feygin_krim_riskuet.html

Więcej na temat: Ablyazov, Rosja, Krym, Feigin, Dzhemilev