Ukraina: pierwsi zabici w czasie antyrządowych protestów

Antyrządowe protesty na Ukrainie przestały być pokojowe. Ignorowanie postulatów protestujących i usiłowania władzy by rozwiązać kryzys polityczny w kraju metodami siłowymi, doprowadziły do zaostrzenia konfliktu. W wyniku starć pomiędzy organami ścigania a protestującymi, według różnych danych zginęło od 3 do 5 osób. Wszystkie przypadki śmierci są bezpośrednim skutkiem nieprofesjonalnych i brutalnych działań funkcjonariuszy milicji. Fundacja „Otwarty Dialog” apeluje do międzynarodowego społeczeństwa o interwencję.

Niemilknące przez ostatnie 2 miesiące antyrządowe protesty na Ukrainie, uległy radykalizacji po tym, jak w dniu 16.01.2014 Rada Najwyższa Ukrainy, łamiąc obowiązującą procedurę, uchwaliła szereg ustaw w istotny sposób ograniczających prawa i swobody obywateli Ukrainy. W dniu 19.01.2014 w Kijowie zaczęły się zaostrzać starcia pomiędzy organami ścigania a protestującymi, które do tej pory nadal trwają. Centralnym punktem konfrontacji stała się ulica Grushevskiego (znajdująca się obok placu Niepodległości) – tysiące demonstrantów atakuje milicyjne barierki używając koktajli Mołotowa, cegieł i pałek. Wśród środków stosowanych przez organy ścigania przeciwko demonstrantom jest broń pneumatyczna, gaz łazawiący, granaty hukowe, kamienie i koktajle Mołotowa.

Rano 22.01.2014, podczas kolejnego ataku na demonstrantów, przeprowadzonego przez funkcjonariuszy specjalnej jednostki milicji „Berkut”, śmiertelnie rannych zostało dwóch aktywistów. Jeden z nich, 20 letni Sergey Nigoyan, otrzymał ranę postrzałową w głowę i szyję. Tożsamość jeszcze jednego aktywisty w chwili obecnej pozostaje nieustalona. Według informacji dziennikarzy, otrzymał on śmiertelny strzał w serce. Fakt śmierci dwojga aktywistów został potwierdzony przez Prokuraturę Generalną Ukrainy. W resorcie również poinformowano, że aktywiści zginęli w wyniku użycia broni palnej. W tym samym czasie, w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zaprzeczają faktowi użycia broni palnej. Warto przy tym zaznaczyć, że ustawa zabrania funkcjonariuszom milicji używania broni palnej w miejscach dużych zgromadzeń ludzi (art.15 ukraińskiej ustawy „O milicji”).

Śmierć jeszcze kilku aktywistów nie została potwierdzona oficjalnie. Według informacji dziennikarzy, na oddziale reanimacji jednego z miejskich szpitali, na skutek odniesionych urazów zmarł aktywista, który dzień wcześniej, 21.01.2014, spadł z 13 metrowej kolumnady na stadionie Dynamo. Aktywista spadł z kolumnady po tym, jak dostali się tam funkcjonariusze „Berkuta” i brutalnie zaczęli bić znajdujących się tam ludzi.

Ponadto koordynator służby medycznej sztabu krajowego oporu Oleg Musiy, wieczorem 22.01.2014 poinformował dziennikarzy, że na chwilę obecną zabitych zostało 5 aktywistów, u 4 z nich jednoznacznie stwierdzono rany postrzałowe. Poinformował również o tym, że tylko w ciągu jednego dnia, 22.01.2014, różnych urazów doznało ponad 300 osób.

Fundacja „Otwarty Dialog” zwraca szczególną uwagę, iż wszystkie przypadki śmierci demonstrantów stanowią bezpośredni skutek nieprofesjonalnych i brutalnych działań ze strony organów ścigania, które powinny ponieść odpowiedzialność za to, co się stało.

Liczne dowody w postaci zdjęć i nagrań wideo świadczą o tym, że funkcjonariusze milicji działają ze szczególną brutalnością, przekraczając granice dozwolonych metod przeciwdziałania zamieszkom. Milicja nie realizuje swoich bezpośrednich zadań, do jakich zalicza się „ochrona i zapewnienie porządku publicznego; zapobieganie przestępstwom i ich ściganie” (art. 2, ukraińskiej ustawy „O milicji”). Brutalne i nieludzkie działania funkcjonariuszy milicji stały się z jednym z czynników, które sprowokowały społeczne niezadowolenie. Zgodnie z ustawodawstwem, środek w postaci użycia siły przez funkcjonariuszy milicji „nie powinien przekraczać [siły] niezbędnej dla wykonania powierzonych milicji zadań i powinien sprowadzać się do wyrządzenia jak najmniejszej szkody na zdrowiu osób łamiących prawo”. W trakcie starć z demonstrantami funkcjonariusze jednostek specjalnych brutalnie biją aktywistów, którzy nawet nie stawiają oporu.

Należy także zaznaczyć, że milicjanci mając w swoim arsenale szerokie spektrum środków specjalnych, używanych w działaniach przeciwko osobom łamiącym prawo (granaty hukowe, broń pneumatyczna, gaz łzawiący gumowe pałki) aktywnie stosują koktajle Mołotowa i kamienie, którymi rzucają w demonstrantów. Takie działania bardziej przypominają zemstę za atak na milicyjne barierki, niż próbę uregulowania konfliktu.

Używając broni pneumatycznej funkcjonariusze z jednostki specjalnej „Berkut” strzelają celując w głowę i okolice serca. Właśnie to stało się powodem śmierci dwóch aktywistów. W ciągu kilku dni starć ucierpiało około półtora tysiąca aktywistów. Na skutek bezprawnego użycia broni pneumatycznej ucierpiało także kilkudziesięciu dziennikarzy. Wielu z nich zostało postrzelonych w głowę. Trzeba przy tym dodać, że większość dziennikarzy wykonując swoją pracę jest ubranych w kamizelki odblaskowe z napisem „prasa”, dlatego milicjanci nie mogli nie wiedzieć, że strzelają do dziennikarzy (więcej informacji tutaj i tutaj).

W zaistniałej sytuacji władze w kraju nadal ignorują postulaty setek tysięcy demonstrantów i sprawiają wrażenie, że kontrolują sytuację.

Skandalem zakończyło się spotkanie 22.01.2014 pomiędzy ambasadorami Wielkiej Brytanii i Niemiec z ministrem sprawiedliwości Ukrainy Yeleną Lukash i ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Leonidem Kozharem. Zagraniczni dyplomaci wyrazili swoje niezadowolenie z powodu nieudzielenia im głosu podczas spotkania. „Pokazujecie nam tutaj hollywoodzkie filmy (na samym początku spotkania przedstawicielom misji dyplomatycznych zaprezentowano film o wydarzeniach na ulicy Grushevskiego z tekstem, z którego wynikało, jak bardzo zostali poszkodowani funkcjonariusze organów ścigania, - red.), a my nawet nie możemy powiedzieć ani słowa. Występowali przez 67 minut, i ani razu nie wyrazili współczucia z powodu śmierci dwóch osób (na Grushevskiego, - red.)», - powiedział ambasador Niemiec na Ukrainie Christof Weil.

Próby prowadzenia negocjacji pomiędzy władzą a opozycją także można na razie uważać bezowocne. W dniu 20.01.2014 po obu stronach zgłoszono gotowość do prowadzenia dialogu. Niemniej jednak przedstawiciele opozycji nalegają, by w rozmowach ze strony władzy brał udział osobiście prezydent Viktor Yanukovych. On jednak reprezentowanie stanowiska władz polecił sekretarzowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andreyowi Klyuyevowi. Opozycja kategorycznie nie zgadza się na prowadzenie negocjacji z Andreyem Klyuyevem, którego uważa za człowieka odpowiedzialnego za przeprowadzenie pacyfikacji Euromajdanu. W dniu 22.01.2014 Viktor Yanukovych ogłosił, że jest gotowy do prowadzenia negocjacji.

Dodajmy, że w oficjalnym przemówieniu prezydenta Ukrainy z okazji rocznicy Dnia Jedności Ukrainy (jest obchodzony 22.01.2014) Viktor Yanukovych ani słowa nie powiedział o zabitych aktywistach. Nie wspomniał o tym także premier kraju Nikolay Azarov, który wprost nazwał uczestników demonstracji terrorystami.

Eskalacja brutalności i przemocy na ulicach Kijowa świadczy o braku zdolności ukraińskich władz do dokonania trzeźwej oceny zagrożenia z powodu powstałego konfliktu. Fundacja „Otwarty Dialog” apeluje do międzynarodowego społeczeństwa o natychmiastową interwencję, aby powstrzymać przelew krwi na Ukrainie. Apelujemy do władz USA i państw UE o niezwłoczne wprowadzenie możliwie jak najostrzejszych sankcji przeciwko ludziom mającym związek ze śmiercią aktywistów w Kijowie. Sprawę sytuacji na Ukrainie należy rozpatrzyć w trybie pilnym na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Apelujemy także do kompetentnych organów UE o utworzenie i wysłanie na Ukrainę antykryzysowej grupy, która będzie pośredniczyła w rozwiązaniu konfliktu.

Więcej na temat: EuroMajdan, Kijów, protesty

Twitter:

#Euromajdan