W dniu 29 maja Almę porywają Włosi, 30 maja w Kazachstanie wszczynają przeciwko niej sprawę karną, a 31 maja – transportują ją wraz z dzieckiem z Włoch do Kazachstanu

  • 03.06.2013
  • Autor: Redakcja serwisu

Pomimo, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło w dniu 1 czerwca, że nic nie wie o porwaniu Almy wraz z dzieckiem, dowiedziałem się, że w trakcie lotu towarzyszyły im dwie osoby z Ambasady Kazachstanu we Włoszech. To właśnie oni przejęli Almę i Aluę z rąk Włochów i wepchnęli do samolotu, nie zważając na prośby Almy, by udzielono jej azylu (każda osoba ma prawo do złożenia takiego oświadczenia w dowolnym czasie pobytu w obcym kraju, i taką prośbę obcy kraj powinien rozpatrzeć, jednak Włosi oświadczyli jej, że „jest już za późno”).

Alma ShalabayevaOto jak Alma opisała ich: „Towarzyszyło nam dwóch mężczyzn z Kazachstanu, Kazachowie. Jeden z nich jest konsulem we Włoszech. Byłam jak w letargu, ze wszystkich sił starałam się nie płakać, żeby nie przestraszyć Alui.  Przez ponad dwie doby prawie nie spałam i wszystko do mnie docierało jak przez mgłę. Ale rozmawiałam z nimi. Konsul - trzydziestoletni mężczyzna, ma dwuletnią córeczkę. Drugi – troje dzieci. Ten drugi był wyższy. Podczas rozmowy udawali, że nie wiedzą, kim jestem i dlaczego wysłano po mnie specjalny samolot, i to w dodatku taki drogi. Wiedzieli dokładnie, kim jestem, ale udawali, że nie wiedzą. Wsiadłyśmy do samolotu bez naszych dokumentów. Dokumenty zostały u Włochów, ale nie wiem, co oni z nimi zrobili. Towarzyszący nam Kazachowie powiedzieli, że nie mają naszych dokumentów.
W samolocie powitała nas rosyjska stewardesa. To był czyjś prywatny samolot. Bardzo luksusowy. Wszyscy ci ludzie dziwili się, że podstawiono taki samolot. Chcieli obejrzeć film, przynieśli filmy na CD - wszystkie były w języku rosyjskim. Podczas lotu, wysoki młody człowiek spędził większość czasu w kabinie pilota. Stewardessa podczas lotu cały czas rozmawiała szeptem z osobami, które nas eskortowały. Mówiła po rosyjsku. Wyraźnie coś się działo w kabinie pilota, prowadzili jakieś rozmowy z ziemią. W kabinie odczuwało się napięcie.

Kiedy dolecieliśmy na miejsce, już na nas czekali. Kazali mi wysiąść jako pierwszej. I ja już byłam po prostu w kompletnym osłupieniu, to nie był już strach, ale kompletne odrętwienie, myślałam tylko o dziecku i o tym, żeby nie upaść. Było mi niedobrze. W momencie, kiedy wysiadałam, zobaczyłam, że stewardesa podała eskortującym mnie osobom jakieś papiery. Eskortowały nas dwie osoby. A kiedy ktoś zapytał, gdzie są jej dokumenty, wyciągnęli jakieś dwie kartki papieru, które nagle się skądś pojawiły. Jakieś potwierdzenia tożsamości. Były na nich zdjęcia – moje i mojej córki, i dane paszportowe.

Następnie wsadzili nas do samochodu, który zawiózł nas do budynku lotniska. W tym momencie zauważyłam, że zza szklanych drzwi ktoś nas filmuje. Podczas kontroli paszportowej zapytano osoby nas eskortujące o dokumenty. W tym momencie pojawiły się te same dokumenty, które przekazała stewardesa. A jakaś kobieta wypowiedziała słowa: „One przechodzą”. I przepuszczono nas. Te osoby wtedy przez cały czas prowadziły rozmowy przez telefon, i odskakiwały ode mnie, kiedy po raz kolejny dzwonił telefon. Stale do kogoś dzwonili, komuś zdawali sprawozdanie. „Wciąż jeszcze jesteśmy na lotnisku, mijamy  kontrolę...”. Ani na chwilę nie odsuwali telefonów komórkowych od ucha. Otrzymywali rozkazy i raportowali każdy swój krok. Szłam jak w letargu, myśląc tylko o tym, żeby nie odebrali mi Alui.

Później zaprowadzili nas do jakiegoś pokoju i kazali czekać. Przyszły trzy osoby. „Przynieśliśmy postanowienie o wszczęciu postępowania karnego i o skierowaniu sprawy na drogę postępowania przygotowawczego" - powiedział jeden z nich i podał mi jakiś dokument: „Proszę zapoznać się z treścią i podpisać". Wtedy otrząsnęłam z letargu i kategorycznie odmówiłam: "Niczego nie podpiszę”.

* * *

Co to były za dokumenty?

(1)    Postanowienie o wszczęciu postępowania karnego, numer sprawy 13230004100049 i o przekazaniu go na drogę postępowania przygotowawczego z dnia 30 MAJA 2013 r., podpisane przez Naczelnika Wydziału Śledczego Departamentu Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Republiki Kazachstanu obwodu atyrauskiego, pułkownika służby wymiaru sprawiedliwości A. Abugaliyeva. Dokument ma 3 strony; w dokumencie jest mowa o tym, że Almie Shalabayevej zarzuca się dokonanie przestępstwa z art. 325 Kodeksu Karnego: "Fałszowanie, produkcja lub sprzedaż podrobionych dokumentów, pieczęci firmowych i państwowych, formularzy, nagród państwowych." Wszczęto przeciwko niej sprawę karną na podstawie istniejących znamion przestępstwa z artykułu 325, ustęp 2.

Na dokumencie znajdują się następujące wpisy odręczne: "A.B. Shalabayeva zaznajomiła się z treścią niniejszej decyzji i otrzymała kopię dokumentu, lecz odmówiła złożenia podpisu”. Jest tam podpis adwokata z dnia 01.06.2013r. Nie całkiem czytelny, najprawdopodobniej "Gauriyev". Podpisano - "starszy oficer śledczy Wydziału Spraw Wewnętrznych Departamentu Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Republiki Kazachstanu pułkownik służby wymiaru sprawiedliwości" – podpis nieczytelny (być może O.Zh. Zhasudakov) i data: 01.06.2013 r”.

(2)    Postanowienie o przedstawieniu zarzutów z dnia 30 maja 2013 roku, podpisane przez Naczelnika Wydziału Śledczego Departamentu Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Republiki Kazachstanu obwodu atyrauskiego, pułkownika służby wymiaru sprawiedliwości A. Abugaliyeva. Na podstawie materiałów sprawy karnej nr 13230004100049. Dokument ma 3 strony. Treść części opisowej jest identyczna z treścią postanowienia o wszczęciu postępowania karnego nr 13230004100049 i przekazaniu go na drogę postępowania przygotowawczego z dnia 30 maja 2013 roku. Ale w części dyspozytywnej znajduje się dodatkowo zarzut popełnienia czynu z Artykułu 325 ustęp 3 Kodeksu Karnego Republiki Kazachstanu.

(3)    Postanowienie o zastosowaniu środka prewencyjnego w postaci dozoru policyjnego i podpisania zobowiązania do stosownego zachowania z dnia 31 MAJA 2013 roku. Podpisane przez Naczelnika Wydziału Śledczego Departamentu Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Republiki Kazachstanu obwodu atyrauskiego, pułkownika służby wymiaru sprawiedliwości A. Abugaliyeva.  Lecz w dokumencie jest mowa o tym, że Almie przedstawiono zarzuty w dniu 29 MAJA 2013 r., a nie 30 maja, jak napisano w samym postanowieniu o przedstawieniu zarzutów.

Ciekawe rzeczy się okazują – czyli była to operacja przechwycenia niebezpiecznego przestępcy? We Włoszech porwali ją w dniu 29 maja i widocznie natychmiast zgłosili to Kazachstanowi. Postanowienie o przedstawieniu zarzutów i Postanowienie o wszczęciu postępowania karnego, wręczone jej w Kazachstanie są datowane na 30 maja (zapomnijmy na chwilę o tym „błędzie” z datą 29 maja w postanowieniu o zastosowaniu środka prewencyjnego). A Postanowienie o zastosowaniu środka prewencyjnego – z dnia 31 maja. Wywożą ją z Włoch w dniu 31 maja. Przywożą o świcie 1 czerwca i funkcjonariusze KBN natychmiast wręczają jej te dokumenty. Zadziwiająco dobrze zbiegła się praca śledczych KBN w Atyrau z pracą włoskich porywaczy. A co najważniejsze - MSZ nie wie o całej sprawie...

Ciąg dalszy nastąpi…..

Mukhtar Ablyazov